Abramowicz jedno, Fissette drugie. Wrócił temat zachowania psycholożki. "Bardzo dziwne"
Kilka dni temu Iga Świątek pożegnała się z WTA 1000 Miami już po pierwszym meczu. Jej pogromczynią okazała się Magda Linette. Podczas pojedynku ze swoją rodaczką w sztabie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej panował wielki chaos. - My nie wiemy, czy to było to, czego chciała Iga od teamu. Prawdopodobnie było, bo inaczej ten team miałby inny skład - mówi Justyna Kostyra.

6:1, 5:7, 3:6 - takim wynikiem zakończyło się stracie drugiej rundy "tysięcznika" w Miami pomiędzy Igą Świątek a Magdą Linette. Młodsza i zdecydowanie bardziej utytułowana z Polek poniosła sensacyjną porażkę. W pomeczowych wywiadach trzecia rakieta świata nie ukrywała żalu, goryczy. Łamiącym się głosem opowiadała o swoich problemach, z którymi aktualnie się zmaga.
Podczas spotkania z Linette Świątek niezbyt pomagał sztab. - Kakofonia, niestety. Ja uważam, że tutaj jedna osoba powinna grać pierwsze skrzypce i tą osobą powinien być Wim Fissette. Nie Daria Abramowicz, nie Maciej Ryszczuk. Oni w pewnym momencie się przekrzykiwali (…) Jakimś dziwnym trafem, zawsze po Fissette trzy grosze musiała dołożyć Daria, potem Maciek Ryszczuk. Za dużo tych komunikatów - analizował kilka godzin ostatnim gemie Lech Sidor.
Nie milkną echa po tym, co stało się w meczu Świątek z Linette
W niedzielnym programie na kanale "Trzeci Serwis" zagościła Justyna Kostyra. W temacie "polskiego meczu" w Miami dziennikarka i ekspertka podkreśliła jedno: - To nie jest tak, że ludzie sobie krzyczą, bo tak. Prawdopodobnie są to życzenia tenisistki, żeby w niektórych momentach przypominać im te ważne rzeczy. Tak jak w niektórych momentach Daria Abramowicz krzyczała, aby grać "prawo, lewo, prosty tenis", Maciej Ryszczuk komunikował, aby Iga "nie pokazywała jak jej źle", a Wim Fisette od czasu do czasu bardziej pozytywnie (...) Chociaż te komunikaty w pewnym momencie były sprzeczne (...) My nie wiemy, czy to było to, czego chciała Iga od teamu. Prawdopodobnie było, bo inaczej ten team miałby inny skład.
I w tym momencie zatrzymał się Sidor. Szczegółowo zaznaczył on, że trener Świątek w języku angielskim dawał swojej zawodniczce wskazówki, które były sprzeczne z tym, co po polsku do Świątek mówiła chociażby jej psycholożka.
- Często Daria Abramowicz czy Maciek Ryszczuk powtarzali te uwagi Wima, tylko po polsku. Tutaj (w meczu z Linette - red.) był taki przypadek, że nagle mówili coś innego. Ja nie wiem, czy tam zapanował jakiś chaos. Było to dla mnie bardzo dziwne, jak słuchałam tego z boku. Wim jedno, oni drugie, a Iga trzecie - podsumowała ekspertka.
Po chwili Lech Sidor - prowadzący - kolejny raz stwierdził, że w boxie Igi Świątek podczas meczów nie ma przywódcy i osoby decyzyjnej oraz przy okazji zaprosił Darię Abramowicz do swojego programu, deklarując że "zadałby jej kilka trudnych pytań".











![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)


