6:4, 6:3, Sabalenka dostała wiadomość w Indian Wells. Niespodzianka stała się faktem
Aryna Sabalenka, podobnie jak inne rozstawione zawodniczki, zmagania w Indian Wells rozpocznie od drugiej rundy. Białorusinka mogła więc spokojnie oczekiwać na kluczową wiadomość ws. najbliższego występu, czyli na nazwisko swojej rywalki. I to właśnie w tej kwestii doszło do niemałej niespodzianki, wyżej notowana zawodniczka ugrała tylko siedem gemów i pożegnała się z marzeniami o dobrym wyniku.

Aryna Sabalenka sezon rozpoczęła od wygrania turnieju WTA 500 w Brisbane, później dotarła do finału wielkoszlemowego Australian Open, ale w nim musiała uznać wyższość Jeleny Rybakiny. Białorusinka po zmaganiach w Melbourne postanowiła odpuścić starty na Bliskim Wschodzie, nie oglądaliśmy jej w Dosze i Dubaju. Wystartuje za to w BNP Paribas Open, czyli turnieju WTA 1000 w Indian Wells, w przededniu którego zresztą zaręczyła się ze swoim partnerem.
Tenisistka z Mińska, podobnie jak pozostałe 31 najwyżej notowanych zawodniczek, turniej w Kalifornii rozpocznie dopiero od drugiej rundy. Białorusinka musiała więc poczekać na wyłonienie pierwszej rywalki, tę poznaliśmy po meczu Himeno Sakatsume z Alycią Parks, który rozegrano w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego.
WTA Indian Wells. Aryna Sabalenka poznała rywalkę w drugiej rundzie
Sakatsume do Indian Wells przyjechała po nieudanym występie w Austin, gdzie przepadła na etapie kwalifikacji. W Kalifornii również najpierw musiała przedzierać się przez eliminacje, ale tym razem z sukcesem, poradziła sobie z wyżej notowanymi Simoną Walter i Nikolą Bartunkovą. To był prognostyk, że 24-letniej Japonki nie należy lekceważyć.
Tenisistka z Azji w pierwszej rundzie trafiła na Alycię Parks - starszą o rok i notowaną o 40 miejsc wyżej w rankingu Amerykankę, która do Indian Wells przystąpiła dzięki otrzymaniu dzikiej karty. Parks wcześniej również oglądaliśmy w Austin, tam odpadła w pierwszej rundzie, wcześniej z kolei nie przebrnęła kwalifikacji w Dubaju.
W starciu Sakatsume z Parks początkowo gra toczyła się gem za gem, przy stanie 5:4 dla Japonki i serwisie Amerykanki wydawało się, że wyżej notowana zawodniczka (96. w rankingu WTA) doprowadzi do wyrównania. Rywalka zaczęła jednak na nią naciskać, pierwszego break pointa nie wykorzystała, ale drugiego już zamieniła na punkt dający jej zwycięstwo w secie (6:4).
Druga odsłona meczu szybko zaczęła układać się po myśli 136. zawodniczki światowego zestawienia, ta wprawdzie w trzecim gemie musiała bronić break pointów, ale zdołała odeprzeć ataki Parks, prowadziła już 3:0. Amerykankę stać było tylko na pojedyncze zrywy, ponownie nie wykorzystała okazji przy własnym serwisie. Przy stanie 4:3 dla Japonki i serwisie Amerykanki, ta ponownie dała się przełamać.
Losów seta już nie odmieniła, Sakatsume po 99 minutach wygrała 2:0 (6:4, 6:3), sprawiając tym samym niemałą niespodziankę. Teraz kwalifikantka może już przygotowywać się do starcia z Sabalenką, w którym każdy inny wynik niż zwycięstwo Białorusinki w dwóch setach będzie ogromną sensacją.










![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)


![Ekstraklasa: Legia - Górnik. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM15SL77EESSO-C401.webp)
