6:4, 3:1 Gauff i zwrot. Trzeci set przesądził o porażce mistrzyni z Madrytu
Na poniedziałek czasu lokalnego zaplanowano wszystkie mecze czwartej rundy singla w ramach tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Miami. W jednej z batalii o awans do najlepszej "8" zobaczyliśmy w akcji Coco Gauff. Amerykanka zmierzyła się z Soraną Cirsteą. Rozstawiona z "4" zawodniczka prowadziła już 6:4, 3:1, ale potem nastąpił zwrot akcji. O wyniku spotkania z Rumunką decydował dopiero trzeci set.

Już na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem pierwszego meczu Coco Gauff w ramach tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Miami było jasne, że jeśli Amerykanka dotrze do finału imprezy, wówczas wyprzedzi Igę Świątek w rankingu i zamelduje się na trzecim miejscu. To efekt niespodziewanego odpadnięcia Polki w drugiej rundzie, po starciu z Magdą Linette. 22-latka posiadała zatem szansę na to, by wskoczyć na podium kobiecego zestawienia po zmaganiach na terenie Florydy.
Premierowe dwa starcia okazały się wymagające dla mistrzyni Roland Garros 2025. W obu zobaczyliśmy trzy sety. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych przegrywała partie otwarcia zarówno z Elisabettą Cocciaretto, jak i Alycią Parks. Mimo to potrafiła odwracać losy tych pojedynków na swoją korzyść. W batalii o ćwierćfinał Coco zmierzyła się z Soraną Cirsteą, czyli mistrzynią ubiegłorocznej edycji WTA 1000 w Madrycie w grze podwójnej. W tamtym turnieju Gauff dotarła do finału w singlu, ale przegrała w nim z Aryną Sabalenką.
Wracając do Rumunki, 35-latka rozgrywa swój ostatni sezon w zawodowej karierze. I trzeba przyznać, że radzi sobie do tej pory świetnie. Na początku lutego wygrała przed własną publicznością rozgrywki rangi "250" w Kluż-Napoce, pokonując w finale Emmę Raducanu 6:0, 6:2. Obecnie zawodniczka z Europy plasuje się na 35. miejscu w rankingu. Podczas zmagań na Florydzie pokonała już po drodze m.in. Lindę Noskovą czy Elise Mertens. Zanosiło się na kolejny wymagający test dla Coco.
WTA Miami: Coco Gauff kontra Sorana Cirstea w czwartej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Cirstei. Już w pierwszym gemie zrobiło się ciekawie po tym, jak Rumunka wypuściła z rąk prowadzenie 40-0 i doszło do równowagi. Wówczas nie musiała jeszcze bronić break pointów, ale te nadarzyły się podczas trzeciego rozdania. Od tamtej pory obserwowaliśmy festiwal przełamań. Zakończyła go dopiero Sorana, wychodząc na 4:3. Jak się później okazało - było to ostatnie "oczko" zdobyte przez tenisistkę z Europy w tej partii. W trakcie dziewiątego gema 35-latka nie wykorzystała dwóch okazji na utrzymanie podania. Doszło do breaka i przy stanie 5:4 to Gauff serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Amerykanka wykonała swoje zadanie.
Na starcie drugiej części pojedynku znów zobaczyliśmy festiwal przełamań. Zakończyła go Coco, przez co zrobiło się dla 3:1 dla czwartej rakiety świata. Wydawało się, że mistrzyni Roland Garros 2025 jest już na dobrej drodze do najlepszej "8". Wtedy nastąpił jednak zaskakujący zwrot akcji. Cirstea wygrała pięć gemów z rzędu. Chociaż w trakcie siódmego i dziewiątego rozdania przegrywała 15-30, to potrafiła dorzucić kolejne "oczka" na swoją korzyść. Dzięki temu zapewniła sobie rezultat 6:3 i walkę o zwycięstwo w decydującej odsłonie rywalizacji.
Trzecią fazę meczu otwierała Gauff. Panie walczyły na przewagi, ale ostatecznie Sorana nie zdołała wypracować sobie chociaż jednego break pointa. To był istotny moment w kontekście, co wydarzyło się po zmianie stron. Zobaczyliśmy dwa gemy zdominowane przez Coco. Dzięki temu Amerykanka wyszła na 3:0. Podczas czwartego rozdania, przy stanie 40-15 dla Rumunki, nastała przerwa z powodu zasłabnięcia widza na trybunach. Trwało to nadspodziewanie długo, gdyż pomoc nie mogła dotrzeć w to miejsce, gdzie znajdowała się poszkodowana osoba. Cała procedura zamknęła się w okolicach 10 minut.
Po powrocie do rywalizacji Cirstea zdobyła premierowe "oczko". Mimo to Gauff kontrolowała sytuację na korcie. 22-latka miała nawet dwa break pointy z rzędu w szóstym gemie na wagę podwójnego przełamania, ale wówczas Sorana zdołała jeszcze wyjść z opresji. Amerykanka doczekała się jednak jeszcze jednego rozdania wygranego na returnie. W ten sposób zakończyła pojedynek. Wykorzystała trzeciego meczbola i zapewniła sobie zwycięstwo 6:4, 3:6, 6:2. O półfinał Coco powalczy z Amandą Anisimovą albo Belindą Bencic. Mistrzyni Roland Garros 2025 jest już o dwa kroki od wyprzedzenia Igi Świątek w rankingu.
Główne zmagania w Miami potrwają do 29 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.














![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)

