Jessica Pegula w niezłym stylu rozpoczęła tegoroczną edycję turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Dwa lata temu była tutaj w finale i teraz z pewnością marzy jej się co najmniej powtórka takiego scenariusza. Amerykanka nie straciła seta na drodze do najlepszej "16", pokonując Simonę Waltert i Emmę Navarro. Ze swoją rodaczką wygrała 7:5, 6:2. Dzięki temu trzecia rakieta świata stanęła dziś do walki o ćwierćfinał.
Po drugiej stronie siatki zameldowała się Sorana Cirstea, czyli deblowa mistrzyni turnieju WTA 1000 w Madrycie z ubiegłego roku. Obecny sezon jest wyjątkowy dla Rumunki. Nie tylko dlatego, że planuje zakończyć swoją długą karierę. Po raz pierwszy udało jej się znaleźć w czołowej "20" singlowego rankingu. Dokonała tej sztuki po półfinale tysięcznika w Rzymie. Ta historia sprawiła, że pojawiły się wątpliwości u Cirstei czy na pewno żegnać się z zawodowym tenisem. Dziś jednak skupiała się na rywalizacji z Pegulą.
WTA Cincinnati: Jessica Pegula kontra Sorana Cirstea w czwartej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Cirstei. Na starcie pojedynku obie pewnie utrzymały swoje podania. Sytuacja uległa zmianie w trzecim gemie. Wówczas Rumunka została przełamana do zera. Po zmianie stron Sorana odrobiła stratę breaka, mimo że było już 30-0 dla Peguli. Reakcja Amerykanki nastąpiła w trybie natychmiastowym. Reprezentantka gospodarzy prezentowała bardzo wysoki poziom do końca partii, kolekcjonowała kolejne "oczka". Ostatecznie premierowa odsłona dobiegła końca już w trakcie ósmego rozdania. Jessica utrzymała na koniec podanie do zera. Po zdobyciu czterech gemów z rzędu triumfowała 6:2 w tej części spotkania.
Na początku drugiego seta obserwowaliśmy dwa gemy z break pointami. Oba trafiły jednak na konto Peguli. Po chwili turniejowa "3" miała 30-0 na returnie, ale ostatecznie Cirstea przerwała złą serię i po sześciu przegranych rozdaniach z rzędu w końcu doczekała się kolejnego "oczka" na swoim koncie. Po zmianie stron Sorana próbowała pójść na ciosem, posiadała dwie piłki z rzędu na 2:2. Mimo to Jessica nadal zachowywała różnicę przełamania. Podczas ósmego gema Rumunka doczekała się już wyrównania. Wydarzyło się to w dość niespodziewanych okolicznościach, bowiem początkowo Pegula prowadziła 30-0. Gra Amerykanki nagle się załamała, okazywała frustrację. Cirstea poszła za ciosem i wywarła presję. W trakcie dziesiątego rozdania pojawiły się dwa setbole. Już przy pierwszym Jessica zanotowała podwójny błąd serwisowy.
Po niespodziewanym przegraniu drugiej partii 4:6, trzecia rakieta świata potrzebowała szybkiej reakcji. W pierwszym gemie decydującej odsłony doprowadziła do walki na przewagi, ale Sorana utrzymała podanie bez potrzeby bronienia break pointów. Okazja na przełamanie pojawiła się kilka minut później, mimo że Rumunka jako pierwsza posiadała piłkę na drugie "oczko". Ostatecznie doszło do breaka na korzyść Peguli. Amerykanka nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Już po zmianie stron nastąpiło zniwelowanie straty. Po piątym rozdaniu Cirstea znalazła się na prowadzeniu, broniąc po drodze dwóch piłek na przełamanie.
W następnym fragmencie obie tenisistki pilnowały swoich podań. Taka sytuacja utrzymała się do dziewiątego gema. Wówczas Jessica rozegrała perfekcyjne rozdania na returnie, zgarnęła breaka do zera. Przy stanie 5:4 serwowała po awans do ćwierćfinału WTA 1000 w Cincinnati. Pegula nie domknęła rywalizacji, popełniła błąd przy drugiej z trzech szans rywalki na wyrównanie. Festiwal breaków trwał. W jedenastym rozdaniu Sorana początkowo wyszła z 0-40 na równowagę, ale potem pojawiła się jeszcze jedna okazja na returnie dla Jessiki. Wówczas Amerykanka wybroniła się w niewiarygodnym stylu i dostała kolejną możliwość zamykania starcia przy swoim podaniu. Tym razem wykorzystała ją, chociaż była jeszcze piłka dla Cirstei na 6:6. Ostatecznie trzecia rakieta świata triumfowała 6:2, 4:6, 7:5. W kolejnej fazie zmierzy się ze zwyciężczynią starcia Linda Noskova - Amanda Anisimova.

















