Magdalena Fręch konsekwentnie punktuje podczas letniego tournee po Ameryce Północnej. W każdym turnieju notowała po co najmniej jednym zwycięstwie. Nie inaczej potoczyła się sprawa podczas zmagań WTA 1000 w Cincinnati. W pierwszej rundzie pokonała Antonię Ruzic 6:2, 7:5. Nasza reprezentantka miała drobne problemy z domknięciem pojedynku, mogła tego dokonać już w dziewiątym gemie. Najważniejsze jednak z perspektywy Polki, że udało się rozstrzygnąć sprawę w dwóch setach.
Dziś przyszedł czas na potyczkę z Jeleną Ostapenko. Rozstawiona z "26" zawodniczka od niedawna trenuje pod okiem byłego szkoleniowca Igi Świątek - Piotra Sierzputowskiego. W Toronto skreczowała w meczu z Shuai Zhang, więc dyspozycja Łotyszki stanowiła wielką niewiadomą. To otwierało szansę dla Fręch na nawiązanie walki z nieobliczalną tenisistką z Rygi.
W H2H było dotychczas 2-0 dla Ostapenko, ale w obu potyczkach Magdalena urywała po jednym secie. Gdy spotkały się w 2023 roku na trawie w Birmingham, wówczas Polka była już bardzo blisko zwycięstwa. Doszło jednak do zwrotu akcji i ostatecznie to Jelena zanotowała zwycięstwo. W sobotę Fręch chciała wreszcie pokonać Łotyszkę. Panie rozpoczęły rywalizację tuż przed godz. 21:00 czasu polskiego.
WTA Cincinnati: Magdalena Fręch kontra Jelena Ostapenko w drugiej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Ostapenko. Już w pierwszym gemie zrobiło się gorąco. Łotyszce nie podobała się postawa niektórych kibiców na trybunach, zwracała uwagę. Chociaż Jelena przegrywała 15-40, ostatecznie utrzymała swoje podanie. Po zmianie stron dominowała Fręch. Wygrała 8 z 9 rozegranych akcji i po raz pierwszy znalazła się z przodu. Tenisistka z Rygi próbowała natychmiast zniwelować stratę, zgarnęła dwie akcje na starcie czwartego gema. Potem znów nastąpiła jednak taka seria, jak kilka minut wcześniej. Dzięki temu zrobiło się 4:1 dla Magdaleny, z różnicą podwójnego breaka.
W szóstym gemie powtórzyła się sekwencja z poprzedniego rozdania przy podaniu naszej reprezentantki. Od stanu 0-30 zgarnęła cztery punkty z rzędu i dzięki temu znalazła się już blisko triumfu w premierowej odsłonie. O tym, jak rozregulowany celownik posiadała Ostapenko, najlepiej świadczyło zagranie, jakie wykonała na koniec czwartej wymiany w siódmym gemie. Jelena trafiła nieczysto i posłała piłkę daleko poza kort. Ostatecznie Łotyszka nie zdobyła już ani jednego "oczka" w tym secie, mimo że posiadała szansę na utrzymanie rozdania. Po 34 minutach gry Fręch zapisała na swoim koncie rezultat 6:1.
Drugą część batalii otwierała Magdalena. Chociaż prowadziła 30-15, finalnie została przełamana. Przy break poincie posłała znakomity serwis, ale przy kolejnym zagraniu pomyliła się, zagrała piłkę w siatkę. Po zmianie stron Ostapenko obroniła okazję na wyrównanie i podwyższyła prowadzenie na 2:0. Potem nastąpił zwrot akcji. Po piątym gemie, rozgrywanym na przewagi, to nasza reprezentantka objęła stery w tej odsłonie. Problemy Jeleny nie ustawały. W trakcie szóstego rozdania pojawiły się dwie okazje z rzędu dla Polki na 4:2. Wtedy Łotyszka pokazała się z dobrej strony, wyszła z opresji na własnych warunkach.
W kolejnych minutach nastąpił kolejny bardzo korzystny fragment dla Fręch. Punkty hurtowo lądowały na koncie tenisistki klubu KS Górnik Bytom. Udało się wywalczyć przełamanie i już przy stanie 5:3 Magdalena serwowała po pierwsze w karierze zwycięstwo z Jeleną. Mimo trudnej sytuacji, Ostapenko nie zamierzała się poddawać. Szybko wypracowała sobie dwa break pointy. Od stanu 15-40 akcje wygrywała już jednak wyłącznie Fręch. Ostatecznie Polka triumfowała 6:1, 6:3. W trzeciej rundzie WTA 1000 w Cincinnati zmierzy się z Jeleną Rybakiną albo Taylor Townsend.














![Polska - Serbia siatkówka kobiet. O której mecz o brąz ME? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9ATKR1T1RRH8-C401.webp)



