Ostatni ćwierćfinał WTA 1000 w Toronto przyniósł szlagierowe zestawienie. Naomi Osaka zmierzyła się z Jeleną Rybakiną. Co ciekawe, obie nie stoczyły jak dotąd żadnego oficjalnego pojedynku, mimo że od lat znajdują się w szerokiej czołówce tenisa. Japonka i reprezentantka Kazachstanu przez długi czas mijały się w drabince. Zmagania w Kanadzie potoczyły się jednak w taki sposób, że dwie utytułowane zawodniczki w końcu trafiły na siebie i mogliśmy być świadkami premierowego bezpośredniego starcia.
Panie trafiły do najlepszej "8" w zupełnie różnym stylu. Osaka nie straciła ani jednego seta w trzech rozegranych meczach. Kompletnie inaczej układała się droga Rybakiny. Tylko w 1/16 finału z Ann Li triumfowała w dwóch partiach, chociaż i tam przez długi czas pachniało decydującą odsłoną. Bardzo blisko eliminacji Jeleny była Ludmiła Samsonowa, ale Rosjanka nie wykorzystała prowadzenia 3:0 30-15 w trzecim secie, mając w dodatku własny serwis. W ostatnich tygodniach większą solidnością wykazywała się Naomi. Wszystko miał jednak zweryfikować kort.
WTA Toronto: Naomi Osaka kontra Jelena Rybakina w ćwierćfinale
Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. Już na "dzień dobry" zobaczyliśmy break pointa dla Osaki. Pierwsza okazja wystarczyła do tego, by Naomi objęła prowadzenie z przewagą przełamania. Po zmianie stron Jelena próbowała natychmiast zniwelować stratę, ale mimo trzech piłek na 1:1, ostatecznie Japonka utrzymała podanie. W następnych minutach czterokrotna mistrzyni imprez wielkoszlemowych kontrolowała sytuację na korcie.
Szukała zamknięcia partii już w trakcie dziewiątego rozdania, ale wówczas Kazaszka wróciła jeszcze ze stanu 15-30. W związku z tym Osaka musiała kończyć premierową odsłonę przy swoim serwisie. Turniejowa "2" walczyła, miała 30-15 na returnie. Ostatnie trzy piłki wpadły jednak na konto Naomi. Dzięki temu podopieczna trenera Wiktorowskiego triumfowała 6:4 w tej fazie spotkania.
Rybakina próbowała postraszyć rywalkę na starcie drugiej części potyczki. Było 30-30 w drugim gemie, ale mimo to Jelena nie doczekała się break pointa. Piłka na przełamanie pojawiła się za to chwilę później, po podwójnym błędzie serwisowym Kazaszki. Osaka zdołała ją wykorzystać, natomiast to nie był koniec festiwalu returnujących. Po zmianie stron po podwójnym błędzie serwisowym Naomi pojawiły się dwie okazje z rzędu na 2:2. Japonka straciła przewagę przełamania, ale tylko na moment. Potem zrobiło się 4:2 z perspektywy turniejowej "11".
Wiceliderka rankingu nie zamierzała się jednak poddawać. W następnych minutach to Rybakina złapała korzystną serię i po dziewięciu rozdaniach znalazła się na prowadzeniu. Nagle to Osaka podawała pod presją pozostania w grze o zwycięstwo w partii. Było bardzo ciekawie, bowiem Japonka przegrywała 0-30. Od tamtej pory zgarnęła jednak cztery punkty z rzędu i wyrównała na 5:5. W jedenastym gemie Naomi próbowała powalczyć o break pointa, doprowadziła do walki na przewagi. Ostatecznie Jelena nie musiała się bronić przed przełamaniem.
O losach drugiej odsłony decydował tie-break. Rozpoczął się on korzystnie z perspektywy wiceliderki rankingu, zgarnęła pierwsze dwa punkty. Chwilę później było już 2-2. W następnych minutach obserwowaliśmy wyrównaną walkę. Osaka miała jednak problem z objęciem prowadzenia, ciągle musiała gonić wynik. Przy stanie 5-5 Rybakina posłała głęboki return, po którym rywalka nie zdołała skutecznie odpowiedzieć. Jelena wykorzystała już pierwszego setbola i wynikiem 7:6(5) zagwarantowała dalsze emocje na korcie centralnym.
W trzeciej części spotkania jako pierwsza serwowała Osaka. Od początku była poddawana presji. Już w premierowym gemie musiała wracać ze stanu 15-30. W trakcie piątego rozdania zobaczyliśmy walkę na przewagi, ale mimo to Rybakina wciąż nie miała żadnego break pointa w tej partii. Te pojawiły się po zmianie stron, aczkolwiek na korzyść Naomi - w dodatku trzy z rzędu. Jelena wyszła ze stanu 0-40, doprowadziła do równowagi. Później Japonka miała jeszcze czwartą piłkę na przełamanie, ale i tym razem turniejowa "2" oddaliła zagrożenie, po czym wyrównała na 3:3.
W siódmym gemie presję wywierała Rybakina. To jednak Osaka jako pierwsza posiadała okazję na zdobycie czwartego "oczka". Gdy wydawało się, że ma już wygraną wymianę, piłka niefortunnie odbiła się od taśmy i wyszła na aut. Od tamtej pory doszło do zwrotu akcji w trakcie rozdania. Osaka została przełamana, po czym nie kryła swojej frustracji. Położyła rakietę na korcie, a następnie kopnęła ją w stronę ławeczki. Jak się później okazało - był to decydujący moment dla losów potyczki. Naomi do końca walczyła jeszcze o odrobienie straty, ale po 2 godzinach i 33 minutach walki ze zwycięstwa cieszyła się Jelena - 4:6, 7:6(5), 6:4. O finał WTA 1000 w Toronto powalczy z Coco Gauff. Będzie to ich pierwsza potyczka od czterech lat. Wtedy panie spotkały się w tej samej lokalizacji i minimalnie lepsza okazała się Amerykanka.

















