Reklama

Reklama

3. edycja Narodowego Dnia Tenisa. Nowa formuła w 10 miastach i z gwiazdami

Trzecia edycja Narodowego Dnia Tenisa, która odbyła się w sobotę, miała nową formułę - gościła w 10 miastach zamiast w jednym. Poza turniejami dla dzieci i amatorów były też pokazy gry osób niepełnosprawnych, a na kortach pojawili się znani byli i obecni zawodnicy.


Reklama

W latach 2018-19 NDT odbywał się na stołecznym PGE Narodowym. Prezes Polskiego Związku Tenisowego Mirosław Skrzypczyński, zapowiadając tegoroczne przedsięwzięcie przyznał, że nowa formuła wymuszona była nieco przez pandemię koronawirusa. Dodał jednak, że może się ona okazać trafiona. Takiego zdania jest m.in. minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk.

"Myślę, że jest ona ciekawsza. Może te 10 miast, 10 różnych lokalizacji spowoduje, że na większą skalę będzie głośno o tenisie" - zaznaczyła.

Jak dodała, program NDT pozwala uświadomić, że ten sport ma więcej postaci niż tylko tę profesjonalną. Przy tej okazji odbyły się również turnieje dla dzieci, amatorów i seniorów oraz pokazy blind tenisa i tenisa na wózkach. Dodatkowo chętni mogli skorzystać z porad instruktorów, przygotowano też strefy odpoczynku i zabaw.

Ministerstwo sportu objęło honorowym patronatem imprezę, która gościła w: Bytomiu, Gdańsku, Jankach koło Warszawy, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Puławach, Szczecinie, Wrocławiu i Zielonej Górze.

W Bytomiu na kortach miejscowego Górnika gratką była możliwość zagrania w takich samych warunkach, w jakich w lipcu rywalizowali tam zawodowcy o tytuł mistrza Polski. Można sobie nawet było zrobić zdjęcie w czasie meczu na tle logo mistrzostw. Ci, którzy nie lubią biegać z rakietą w słońcu, mogli skorzystać z kortów w halach. Zorganizowano też rodzinny piknik.

W Gdańsku z kolei stworzono kącik historyczny "Niepodległa", w którym można było porozmawiać z trenerem Henrykiem Dondajewskim. Tam akurat zawiodła pogoda - z powodu ulewnego deszczu impreza odbywała się na dwóch zadaszonych kortach. We Wrocławiu gospodarzem był Olimpijski Club przy Stadionie Olimpijskim. Jak zaznaczyła Kinga Szynklarz z biura organizatorów, w ramach pokazu blind tenisa ochotnicy sami mogli spróbować gry z ograniczoną widocznością.

"Tenis robi się drogi, ale dopiero od rozpoczęcia profesjonalnego treningu. Nam chodziło o pokazanie, że jest świetnym sposobem na ruch dla dzieci i wcale nie jest droższy od treningów piłkarskich czy od zajęć na basenie. Dzieciaki tak się wyszalały, że nie będą miały problemu dzisiaj z zaśnięciem" - dodała Szynklarz.

W Poznaniu ponad 200 osób, głównie dzieci i młodzież bawiło się na kortach AZS-u. Dużym zainteresowaniem cieszył się kobiecy turniej +55. Na obiektach Miejskiego Klubu Tenisowego w Łodzi w turnieju deblowym rywalizowało z kolei ponad 70 amatorów.

"W sumie mieliśmy 180 uczestników, ale najbardziej cieszy nas to, że było bardzo dużo dzieci" - zwrócił uwagę wiceprezes Wojewódzkiego Związku Tenisowego w Łodzi Zbigniew Wereszka.

Zdaniem dyrektora bytomskiego Górnika i wiceprezesa PZT Dariusza Łukaszewskiego wczesny wiek rozpoczęcia treningów w tym sporcie ma wpływ na szansę odniesienia sukcesu.

"To oczywiście nie jest tak, że jeśli ktoś zacznie trenować w wieku pięciu lat i ma talent, będzie mistrzem, a jeśli przyjdzie na pierwszy trening dwa lata później - już nie. Jednak liczba przebitych piłek, która idzie przecież w miliony, wychodzi potem w rywali juniorskiej" - podsumował.

W ramach NDT w poszczególnych miastach pojawili się byli lub obecni znani zawodnicy. Nie brakowało też innych gości. Do Janek zawitała m.in. minister sportu, która przebijała na korcie piłkę z byłym utytułowanym deblistą, a obecnie kapitanem reprezentacji Polski w Pucharze Davisa Mariuszem Fyrstenbergiem.

Dmowska-Andrzejuk nie była jedyną przedstawicielką świata polityki, która przy tej okazji pokazała próbkę swoich umiejętności. W Zielonej Górze zaplanowano bowiem m.in. mecz z udziałem prezydenta miasta Janusza Kubickiego. We Wrocławiu z kolei Radosław Bielecki z kabaretu Neonówka zmierzył się na korcie z 17-letnią Weroniką Baszak, finalistką tegorocznej edycji juniorskiego Australian Open w singlu.

W Jankach pokazowe mecze rozegrali Daniel Michalski i Jan Zieliński, którzy pokazali się z dobrej strony w tegorocznym cyklu turniejów LOTOS PZT Polish Tour. W Łodzi rywalizacji przyszłych gwiazd kortu przyglądał się zaś niedawny uczestnik US Open Kamil Majchrzak.

"Zawsze chętnie wspieram inicjatywy promujące naszą dyscyplinę. Widać naprawdę dobrą zabawę i o to w tym wszystkim chodzi. Świetnie, że jest mnóstwo dzieciaków, które coraz chętniej grają w tenisa. To mnie bardzo cieszy, bo czym większa rywalizacja najmłodszych, tym większa liczba dobrych graczy w przyszłości" - podkreślił zawodnik AZS Łódź.

Do Gdańska zawitały była deblistka Klaudia Jans-Ignacik oraz Urszula Radwańska.

"Od kilku lat mieszkam w Warszawie, ale zawsze chętnie wracam do ukochanego Trójmiasta. Pochodzę przecież z Gdyni, a na tych kortach przez długi czas trenowałam, więc czuję się tu jak w domu. Takie święto jest doskonałą okazją do promowania tenisa wśród młodych ludzi i odciągnięcie ich od komputerów czy smartfonów, dlatego poprowadziłam zajęcia z dziećmi i treningi. Chciałam im pokazać, że aktywny relaks na świeżym powietrzu jest znacznie lepszy od wirtualnego świata" - zaznaczyła pierwsza z nich, która jest finalistką wielkoszlemowego French Open w mikście z 2012 roku.

W Poznaniu pojawił się tego dnia Wojciech Fibak, wychowanek miejscowego AZS-u. Bardzo chwalił pomysł na zorganizowanie NDT.

"To przypomnienie wszystkim, że jest taka piękna dyscyplina jak tenis. To jest sport dla wszystkich, nie ma limitu wiekowego. Spójrzmy, na jednym korcie grają kilkuletnie dzieci, a obok sześćdziesięcioletnie panie. Jeśli ktoś uprawiał skok o tyczce, to w wieku 50, 60 lat ciężko wziąć pod pachę tyczkę, żeby sobie poskakać. A rakietę tenisową, zawsze możemy schować to torby, do samochodu" - argumentował znakomity przed laty zawodnik.

Jak dodał, to sport rodzinny, który ma funkcję wychowawczą.

"Uczy pewnych reguł, zasad zachowania, przestrzegania fair play, bycia dżentelmenem, nie tylko na korcie. Uczy po prostu życia. Dlatego warto zapisywać dzieci do klubów, a często bywa tak, że wówczas rodzice zaczynają z nimi trenować. Tak jak było w przypadku mojego ojca, który był sportowcem, uprawiał wiele dyscyplin, ale wcześniej nie grał w tenisa" - wspominał zwycięzca 15 turniejów ATP w singlu oraz triumfator wielkoszlemowego Australian Open w deblu.

Dowiedz się więcej na temat: tenis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje