Maja Chwalińska wróciła dziś na zwycięską ścieżkę. I oby pozostała na niej jak najdłużej. Po kontuzji, która storpedowała jej występ na Wimbledonie, polska finalistka Rolanda Garrosa zanotowała nieudany powrót do touru WTA w Toronto, gdzie przegrała pierwszy mecz z Talią Gibson. Ale teraz w Cincinnati historia ma się już jednak zupełnie inaczej.
Rozstawiona z numerem "19" Maja Chwalińska rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, w której zmierzyła się z Cristiną Bucsą. I pewnie pokonała hiszpańską tenisistkę w dwóch setach (6:2, 6:2). Z rytmu nie wybiła jej nawet 1,5-godzinna przerwa z początku drugiej partii, którą spowodowały błyskawice i opady deszczu.
Gdy Maja Chwalińska zeszła z kortu numer 7, pojawiły się na niej jej dwie potencjalne rywalki - mająca polskie korzenie reprezentantka Niemiec Tatjana Maria oraz Diana Sznajder, która dopiero przegrała 2:6, 1:6 z kroczącą po tytuł w Toronto Igą Świątek. Mimo to sam awans do ćwierćfinału 14. zawodniczki w rankingu WTA świadczył o tym, że i w Cincinnati może prezentować wysoką formę.
WTA Cincinnati. Maja Chwalińska poznała kolejną rywalkę
Boleśnie przekonała się o tym w pierwszym secie sobotniego starcia Tatjana Maria, która zdołała ugrać zaledwie dwa gemy w starciu z rozpędzoną Rosjanką.
Wydawało się, że druga partia może przybrać podobny scenariusz, bo w pewnym momencie Diana Sznajder prowadziła już 5:2. Ale wówczas Tatjana Maria przeprowadziła piękną pogoń za rywalką, doprowadzając do stanu 5:5. Wtedy jednak do roboty znów wzięła się 14. rakieta świata - wygrała dwa kolejne gemy i domknęła kwestię swojego awansu.
Tym samym to Diana Sznajder została rywalką Mai Chwalińskiej w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati, a to oznacza, że będziemy świadkami próby rewanżu za to, co wydarzyło się na kortach Rolanda Garrosa. Wówczas nasza reprezentantka ograła Rosjankę 7:6(4), 6:4 w wielkoszlemowym półfinale. Zobaczymy, czy i tym razem będzie górą.















