106 minut walki Fręch o hit z Andriejewą na WTA Miami. Triumf niżej notowanej
Oprócz meczu Magdy Linette z Warwarą Graczową, zaplanowano na dziś jeszcze jedno starcie z udziałem naszej reprezentantki w ramach pierwszej rundy WTA 1000 w Miami. Na obiekcie Grandstand do akcji wkroczyła Magdalena Fręch. Zawodniczka klubu KS Górnik Bytom zmierzyła się z McCartney Kessler. Na triumfatorkę tego starcia czekała już Mirra Andriejewa. Ostateczne rozstrzygnięcie poznaliśmy po 106 minutach walki.

Magdalena Fręch miała kilka dni na ochłonięcie po wydarzeniach z początku marca, kiedy to walczyła o tytuł podczas WTA 500 w Meridzie. Trudy zmagań w Meksyku udzieliły się naszej reprezentantce w trakcie rozgrywek w Indian Wells. Tenisistka klubu KS Górnik Bytom szybko pożegnała się z rywalizacją na terenie Kalifornii, już po spotkaniu pierwszej rundy ze Storm Hunter. Posiadała przez to więcej czasu na przygotowanie się do imprezy rangi "1000" na Florydzie.
Podczas niedzielnego losowania drabinki okazało się, że 37. rakieta świata zmierzy się w premierowej fazie z zawodniczką plasującą się o 14 lokat niżej w rankingu - McCartney Kessler. Panie jeszcze nigdy nie grały ze sobą w singlu na poziomie WTA. Dzisiaj to uległo zmianie. Smaczku dodawał fakt, że na zwyciężczynię polsko-amerykańskiej batalii czekała w drugiej rundzie... Mirra Andriejewa.
WTA Miami: Magdalena Fręch kontra McCartney Kessler w pierwszej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Fręch. W pierwszych minutach obie panie dość pewnie radziły sobie przy swoim podaniu, nie obserwowaliśmy gry na przewagi ani break pointów. Nieco ciekawiej zrobiło się w trakcie czwartego gema, kiedy to Magdalena objęła prowadzenie 30-15 na returnie. Wówczas Polka nie doczekała się jeszcze okazji na przełamanie. Ta pojawiła się kilka minut później, podczas szóstego rozdania. Tym razem to Amerykanka posiadała 30-15 i przegrała trzy akcje z rzędu.
Nasza reprezentantka wyszła na 4:2 i serwowała po potwierdzenie przewagi. Kessler doprowadziła do stanu 40-40, panie toczyły zaciętą walkę. Ostatecznie Magdalena uzyskała trzy "oczka" różnicy, bez potrzeby bronienia break pointów. Po zmianie stron set dobiegł końca. McCartney wyglądała na rozregulowaną, nie radziła sobie z solidną grą 37. rakiety świata. Finalnie zawodniczka klubu KS Górnik Bytom triumfowała w partii 6:2.
Początek drugiej części spotkania układał się podobnie do pierwszej, obie tenisistki pilnowały swoich podań. Nawet jeśli któraś zawodniczka przegrywała 15-30, za moment zgarniała trzy oczka z rzędu i oddalała zagrożenie. Przełom nastąpił w trakcie siódmego gema. Wówczas Kessler wyczuła swoją szansę na returnie i doczekała się aż trzech break pointów. Pierwszego udało się Polce zniwelować, ale po następnym Amerykanka cieszyła się z premierowego przełamania. Jak się później okazało - to był kluczowy moment dla losów drugiej partii. McCartney złapała pewność siebie i utrzymała przewagę do końca seta, zwyciężając w nim 6:4.
Decydująca rozgrywka znów okazała się wyczekiwaniem na słabszy fragment w wykonaniu serwującej. Niestety, podobnie jak w drugim secie to Kessler jako pierwsza doczekała się piłek na przełamanie. Jedną udało się Fręch zniwelować, ale przy następnej brakło pójścia za ciosem. Magdalena miała przewagę sytuacyjną w wymianie, ale dała się skontrować po ciasnej przekątnej i doszło do breaka. Tym razem Polka nie załapała się już na grę. Będąca na fali Amerykanka zdominowała końcówkę spotkania i już przy stanie 5:2 serwowała po awans. Ostatecznie to niżej notowana McCartney cieszyła się z wygranej, triumfując 2:6, 6:4, 6:2. Za dwa dni przekonamy się, jak tenisistka z USA poradzi sobie w starciu z Mirrą Andriejewą.
Główne zmagania w Miami potrwają do 29 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.
















