1:6, 1:6 z Igą Świątek, powtórki później już nie było. A teraz deklasacja, 53 minuty i koniec
Sorana Cirstea ma na swoim koncie kilka bolesnych porażek, po raz ostatni mniej niż trzy gemy ugrała w starciu z Igą Świątek w turnieju w Madrycie rozgrywanym w 2024 roku. Później tak bolesne potknięcia Rumunce już się nie zdarzały, teraz sama z kolei w Klużu-Napoce pokazała, że też potrafi deklasować rywalki. Jej mecz zakończył się po 53 minutach i był pokazem mocy turniejowej "3".

Sorana Cirstea niedawno rozpoczęła ostatni sezon w karierze - w grudniu 2025 roku poinformowała bowiem, że zamierza zakończyć przygodę z zawodowym tenisem. "Kocham tenis... Uwielbiam dyscyplinę, rutynę, ciężką pracę. Rywalizacja i adrenalina napędzają moją duszę. Ale jak wszystko w życiu, to też musi się skończyć" - pisała wówczas w mediach społecznościowych.
Niespełna 36-letnia Rumunka zapisze się w pamięci kibiców jako m.in. mistrzyni prestiżowego turnieju WTA 1000 w deblu w Madrycie czy triumfatorka singlowych zmagań w Cleveland. Cirstea ma na swoim koncie wiele efektownych zwycięstw, ale też i porażek, ostatnia dotkliwa klęska przydarzyła jej się w kwietniu 2024 roku w Madrycie, wówczas ugrała tylko dwa gemy w starciu z Igą Świątek (1:6, 1:6).
Później Rumunka nawet jeśli przegrywała, to kończyła singlowe mecze z więcej niż dwoma gemami na koncie. Sama po drodze kilkukrotnie deklasowała rywalki, m.in. w zwycięskim dla niej turnieju w Cleveland, kiedy to w kwalifikacjach znokautowała Annę Frey (6:1, 6:0), a w drugiej rundzie Ji Teichmann (6:1, 6:1). W 2026 roku Cirstea walczy z kolei o to, by w jak najlepszy sposób pożegnać się z zawodowym tenisem.
Tenis. Sorana Cirstea nokautuje w Klużu-Napoce
Urodzona w Bukareszcie tenisistka sezon rozpoczęła w Brisbane, tam poradziła sobie z Anastazją Pawluczenkową i Jeleną Ostapenko, ale musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki. Później przebrnęła przez kwalifikacje w Adelajdzie, ale z powodu drobnych problemów zdrowotnych postanowiła nie wystąpić w turnieju głównym, na kort wróciła w czasie Australian Open. Tam pokonała Evę Lys, w drugiej rundzie odpadła po zaciętym boju z wyżej notowaną Naomi Osaką.
Kolejnym przystankiem Cirstei jest jej ojczyzna, Sorana jest rozstawiona z "3" w turnieju WTA 250 w Klużu-Napoce. W tym samym, w którym oglądamy też Maję Chwalińską, która w środę awansowała do ćwierćfinału. Kilka godzin później na kort wybiegła również Cirstea, mierząc się z Tamarą Zidansek. Wcześniej Rumunka w pierwszej rundzie poradziła sobie z Kamillą Rachimową (6:4, 6:4).
Już pierwszy set był pokazem siły notowanej na 36. miejscu w rankingu WTA Rumunki, oddała rywalce zaledwie jednego gema, w pozostałych Słowenka ugrała tylko cztery punkty.
Zidansek, która plasuje się na 153. pozycji w światowym zestawieniu, tło dla rozpędzonej Cirstei stanowiła też w drugiej partii, wprawdzie w trzecim gemie byliśmy świadkami równowagi, ale to był szczyt możliwości Słowenki. Turniejowa "3" wygrała 6:0, cały mecz 2:0 (6:1, 6:0) i w 53 minuty przypieczętowała awans do ćwierćfinału, w którym zagra z inną rozstawioną tenisistką, Anastazją Potapową.















