1:5 30-30 Polki w trzecim secie. Powrót w stylu Świątek, zagra o 1/4 finału
W tym tygodniu oczy tenisowego świata są obecnie skierowane przede wszystkim na Miami, gdzie zapadają decydujące rozstrzygnięcia w turnieju rangi "1000". Trwają jednak również zmagania na niższych szczeblach. Podczas ITF W75 w Murskiej Sobocie możemy śledzić w akcji Lindę Klimovicovą. Dzisiaj reprezentantka Polski zanotowała powrót w stylu Igi Świątek z najlepszych sezonów. Przegrywała już 1:5 30-30 w trzecim secie, a mimo to zagra o ćwierćfinał. Oto co się wydarzyło w Słowenii.

Początek sezonu 2026 był znakomity dla Lindy Klimovicovej. Reprezentantka Polski przebrnęła przez eliminacje wielkoszlemowego Australian Open i w swoim debiucie w głównej drabince dotarła do drugiej rundy. W meczu o 1/16 finału stoczyła zaciętą batalię w pierwszym secie z Eliną Switoliną. Potem górę wzięło już doświadczenie Ukrainki, która prezentuje znakomitą formę w tym roku. Zawodniczka naszych wschodnich sąsiadów powędrowała w Melbourne aż do półfinału.
Z perspektywy Klimovicovej, pojedynek ze Switoliną zapoczątkował nieprzyjemną serię. W sumie Linda zanotowała cztery przegrane spotkania z rzędu. Blisko dwa miesiące czekała na przerwanie złej passy. Wydarzyło się to dopiero 17 marca, podczas starcia z Nurią Parrizas-Diaz. W walce o drugą rundę ITF W75 w Mariborze nasza tenisistka zwyciężyła 6:3, 6:3. Potem przyszła jednak kolejna porażka, tym razem z Anną Siskovą - 2:6, 6:2, 3:6.
Dziś 21-latka rozpoczęła następny turniej w Słowenii, o tej samej randze, tyle że w Murskiej Sobocie. Klimovicova została rozstawiona z "3". Na "dzień dobry" trafiła na zawodniczkę, która na przełomie lutego i marca znajdowała się w znakomitej formie. Mowa o Celine Naef - reprezentantce Szwajcarii. Tenisistka plasująca się na 213. miejscu w rankingu WTA zanotowała wówczas serię 13 zwycięstw z rzędu. Przerwała ją dopiero Daria Snigur, podczas półfinału ITF W75 w Trnawie. Zanosiło się zatem na trudne wyzwanie dla Lindy.
Linda Klimovicova kontra Celine Naef w pierwszej rundzie ITF W75 Murska Sobota
Mecz rozpoczął się od serwisu Naef. Jako pierwsza break pointa wypracowała sobie Klimovicova. Reprezentantka Polski posiadała piłkę na 2:1, ale ostatecznie do przełamania doszło nieco później - w trakcie siódmego rozdania. Linda potwierdziła przewagę, wyszła na prowadzenie 5:3. Mimo to Celine odrobiła straty i po dziesięciu gemach nastał remis. Po chwili tenisistka ze Szwajcarii miała 30-15 przy własnym podaniu, ale nie wykorzystała tego. Zamiast trzeciego "oczka" z rzędu dla zawodniczki z trzeciej setki, zobaczyliśmy przełamanie na korzyść turniejowej "3". Tym razem Klimovicova nie wypuściła już przewagi z rąk, zapisała na swoim koncie triumf 7:5 w premierowej odsłonie.
W drugiej części pojedynku zobaczyliśmy reakcję ze strony Naef. To reprezentantka Szwajcarii wywierała presję i dyktowała warunki. Miała dwa break pointy w czwartym gemie oraz trzy w szóstym. Do jedynego przełamania w tym secie doszło jednak dopiero podczas ósmego rozdania. Początkowo nic na to nie wskazywało, bowiem Linda prowadziła 40-0, posiadała w sumie pięć okazji na 4:4. Ostatecznie Celine doczekała się breaka i po chwili serwowała po zwycięstwo w partii. Wykonała swoje zadanie. Wynikiem 6:3 doprowadziła do decydującej fazy rywalizacji.
Pierwsze minuty trzeciego seta zupełnie nie układały się Klimovicovej. Najpierw nie utrzymała własnego podania, potem nie wykorzystała trzech piłek na 1:1. W następnym fragmencie sytuacja znów uległa pogorszeniu. Kolejny stracony serwis, mimo trzech szans na premierowe "oczko", a następnie doszło do potwierdzenia podwójnego przełamania przez rywalkę. Wydawało się, że Naef jest już na drodze ekspresowej do awansu do drugiej rundy. W pewnym momencie prowadziła już 5:1 30-30, przy serwisie Lindy.
Wtedy nastąpił zwrot akcji, który - zachowując wszelkie proporcje - można porównać np. do tego, co zrobiła Iga Świątek w meczu z Naomi Osaką podczas Roland Garros 2024. Klimovicova zaczęła odrabiać straty i w niesamowitych okolicznościach wyrównała na 5:5. Ale na tym się nie skończyło. Nasza reprezentantka poszła za ciosem, zgarnęła w sumie sześć gemów z rzędu. Ostatecznie, po 2 godzinach i 37 minutach gry, to Polka mogła cieszyć się ze zwycięstwa 7:5, 3:6, 7:5. Kto wie, być może okaże się to przełomową wygraną - taką, której 21-latka potrzebowała po nieudanych tygodniach. Tego jej należy życzyć. O ćwierćfinał ITF W75 w Murskiej Sobocie, 145. rakieta świata zagra z Mariam Bolkwadze.
















