0:6 w meczu z Chwalińską, powtórki później już nie było. Teraz koniec marzeń w półfinale
Maja Chwalińska podczas kapitalnego w jej wykonaniu turnieju Roland Garros w aż czterech meczach wygrywała sety w stosunku 6:0, nie były to jednak jedyne tak wysoko wygrane partie w wykonaniu Polki w tym sezonie. Wcześniej 24-latka notowała podobne wyniki, pierwsze 6:0 w 2026 roku zaliczyła w starciu z Hanyu Guo. Chinka od tego momentu nie odnotowała powtórki tak wysoko przegranej partii, ale więcej niż o jej występach w singlu, mówi się o poczynaniach w deblu. A tu w Londynie stanęła przed szansą wywalczenia awansu do finału.

Maja Chwalińska podczas niedawnego Roland Garros osiągnęła życiowy sukces, bo dotarła aż do finału, w którym uległa Mirze Andriejewej. Polka po drodze rozprawiła się z kilkoma wyżej notowanymi rywalkami, wcześniej z kolei przebrnęła przez kwalifikacje. 24-latka na paryskich kortach odnotowała kilka spektakularnych zwycięstw, w sumie czterokrotnie wygrywała seta bez straty gema. W taki sposób wygrywała z Alice Rame i Carole Monnet w kwalifikacjach oraz Qinwen Zheng i Elise Mertens w turnieju głównym.
Nie były to pierwsze "bajgle" Chwalińskiej w sezonie, Polka trzy sety w stosunku 6:0 wygrała wcześniej w portugalskim Oeiras, gdzie zresztą sięgnęła po tytuł w turnieju WTA 125. Pierwszą taką partię w 2026 roku rozegrała z kolei 2 stycznia w kwalifikacjach w Auckland, tam ograła 6:4, 6:0 Hanyu Guo. Chinka do tej pory nie dopuściła do powtórki tak bolesnego wyniku w singlu, nawet jeśli przegrywała mecze, to w każdej partii ugrywała co najmniej jednego gema.
Guo w singlowym rankingu WTA zajmuje dopiero 156. lokatę, znacznie wyżej notowana jest w zestawieniu deblistek, tam zamyka czołową "20". Chinka we wspomnianym Auckland, gdzie Chwalińska pokonała ją w kwalifikacjach, zgarnęła pierwszy deblowy tytuł w sezonie, razem z Kristiną Mladenovic wygrały turniej WTA 250. Guo z reprezentantką Francji u boku dotarła także do ćwierćfinału w Indian Wells i Roland Garros, teraz z kolei wystąpiły w półfinale turnieju WTA 500 w Londynie.
Dla Guo wspomniany występ w deblu był ostatnią szansą na odnotowanie dobrego wyniku podczas turnieju w Londynie, Chinka bowiem kilka dni wcześniej odpadła w kwalifikacjach do turnieju singlowego.
Turniej WTA 500 w Londynie. Niemal dwie godziny walki w półfinale debla
Guo i Mladenovic zmagania w Londynie rozpoczęły od pewnej wygranej z Asią Muhammad i Fanny Stollar (6:4, 6:4), w ćwierćfinale z kolei wyeliminowały rozstawione z "4" Storm Hunter i Shuai Zhang. W półfinale trafiły na Terezę Mihalikovą i Olivię Nicholls.
Pierwsza partia padła łupem Guo i Mladenovic (6:4), w drugiej chińsko-francuski duet miał już stratę trzech gemów (1:4), ale finalnie doprowadził do stanu 4:4. Triumfatorki z Auckland nie poszły jednak za ciosem, przy stanie 5:4 nie wykorzystały piłek meczowych. Finalnie rywalki odwróciły losy seta, wygrały 7:5.
O losach awansu przesądził super tie-break, w nim Chinka i Francuzka szybko znalazły się w poważnych opałach, przegrywały już 3-7. Później wybroniły piłkę meczową, same też miały szansę na zamknięcie spotkania, ale jej nie wykorzystały. Końcówka ponownie należała do Mihalikovej i Nicholls, które wygrały 12-10 i przypieczętowały awans do finału, w którym zmierzą się z Leylah Fernandez i Laurą Siegemund albo Ivą Jovic i McCartney Kessler.



![Najlepsze loby - Wimbledon 2026 kobiet [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1CTZ50M4RG1R-C401.webp)






