Zaskakująca zmiana w Melbourne. Świątek musi się z tym pogodzić. Sama jest temu winna
Do tej pory to Iga Świątek przystępowała do każdego turnieju wielkoszlemowego jako postrach innych kandydatek do tytułu. Tym razem jest nieco inaczej. Forma drugiej rakiety świata może niepokoić już od pierwszego występu. Nieoczekiwanie w prognozach na giganta wyrasta... Hubert Hurkacz, który jeszcze niedawno oglądał najlepszych z kanapy. - Uważam, że Hubi w Australii, na tych szybkich i twardych kortach, będzie koszmarem dla innych - oznajmia w rozmowie z Eurosportem Mats Wilander.

- Hubert, to co ty zrobiłeś, wracając po kilku miesiącach przerwy, to jest coś niesamowitego. Nie mam na to słów, żeby to opisać. Ta twoja determinacja, to co wprowadziłeś do swojej gry, jest niesamowite - tymi słowami, tuż po triumfie Polaków w United Cup, chwaliła Hurkacza sama Iga Świątek.
Nie było w tych słowach cienia kurtuazji. Wrocławianin imponował na korcie siłą rażenia i niezłomnością. Można się było tylko zastanawiać, czy przeniesie tę samą energię z Sydney do Melbourne.
Mats Wilander zachwycony Hubertem Hurkaczem. Polak rewelacją Australian Open 2026?
Polscy fani tenisa mają powody do zadowolenia. Po pierwszym dniu zmagań w Australian Open w drugiej rundzie zameldował się komplet naszych reprezentantów. Chronologicznie: Magdalena Fręch, Magda Linette, Linda Klimovicova, Iga Świątek i Kamil Majchrzak.
Raszynianka pokonała wprawdzie bez straty seta chińską kwalifikantkę Yue Yuan (7:6, 6:3), ale dyspozycja Polki... na razie nie wróży niczego dobrego.
Na swój występ czeka jeszcze Hurkacz. Czy powinniśmy być dobrej myśli? Na to pytanie odpowiada Mats Wilander, zdobywca siedmiu wielkoszlemowych tytułów.
- Jeśli Hubert ma dzień, to nie ma znaczenia, że nie grał przez sześć miesięcy czy przez rok. Gra wystarczająco dobrze zza linii końcowej, ma świetny bekhend, a i trochę poprawił forhend. To na tyle dobry zawodnik, że gdy gra dobrze, wierzy w to, że w danym momencie może pokonać najlepszych na świecie - mówi Wilander w rozmowie z Eurosportem.
- Jest jednym z nielicznych, którzy mogą grać naprawdę agresywnie dzięki swojemu serwisowi, czym może pokrzyżować szyki najlepszym zawodnikom - prognozuje Szwed.
Przez wiele miesięcy Hurkacz zmagał się z nawracającymi kłopotami zdrowotnymi. Kolano, stopa, plecy. Żmudna rehabilitacja była dla niego gehenną. Wierzył, że wróci silniejszy. I dokładnie taki scenariusz się ziścił.
- Widziałem każdy jego mecz w United Cup i zrobił na mnie wielkie, wielkie wrażenie. Wielkie wrażenie. Uważam, że Hubi w Australii, na tych szybkich i twardych kortach, będzie koszmarem dla innych - oznajmia bez wahania Wilander.
Pierwszym rywalem Hurkacza w tegorocznej edycji AO będzie Belg Zizou Bergs (43. ATP). Do tej pory nie stawali naprzeciw siebie. Spotkanie rozegrane zostanie we wtorek rano czasu polskiego (początek ok. 6:30).













