Zacięty mecz Hurkacza z finalistą Wimbledonu. Trzeci set decydował o losach awansu
Na piątkowy wieczór przypadł niezwykle atrakcyjny pojedynek z udziałem Huberta Hurkacza. Nasz reprezentant walczył o awans do półfinału ATP Challenger 175 w Cagliari. Rywalem Polaka w meczu o miejsce w najlepszej "4" zmagań był zawodnik gospodarzy - Matteo Berrettini, który pokonał Wrocławianina podczas Wimbledonu 2021. 29-latek przegrał pierwszego seta, ale potem zdołał odwrócić losy spotkania. Ostatecznie Hurkacz zwyciężył 4:6, 6:3, 6:4. Wiemy już, z kim i kiedy Hubert zmierzy się w kolejnej fazie.

Forma Huberta Hurkacza (63. ATP) podczas turnieju rangi Challenger 175 w Cagliari rosła z meczu na mecz. Nasz reprezentant dotarł do ćwierćfinału bez straty partii. Szczególnie pozytywnie wyglądał drugi set meczu z Emilio Navą. Polak zgarnął na koniec pięć gemów z rzędu, puentując spotkanie zwycięstwem 6:4, 6:1. W piątek poprzeczka powędrowała jeszcze w górę. Doszło bowiem do bardzo ciekawego zestawienia. Po drugiej stronie siatki zameldował się zawodnik gospodarzy - Matteo Berrettini (92. ATP).
Tenisista z Italii pokonał w poprzedniej rundzie rozstawionego z "1" Mariano Mavone. Dzięki temu doszło do piątego bezpośredniego starcia pomiędzy Hurkaczem i Berrettinim. W dotychczasowym H2H było 3-1 dla Matteo. Najsłynniejszy pojedynek między panami został rozegrany podczas Wimbledonu 2021. Wówczas Włoch pokonał Wrocławianina w czterech partiach i zameldował się w finale wielkoszlemowych zmagań w Londynie. Nasz reprezentant czekał już ponad 7 lat na pokonanie tego przeciwnika. Dziś Polak liczył, że w końcu uda się zatrzymać ten licznik.
Hubert Hurkacz kontra Matteo Berrettini w ćwierćfinale
Mecz rozpoczął się od serwisu Huberta. 29-latek pewnie wszedł w pojedynek, od utrzymanego podania do zera. Kolejne minuty należały jednak do Matteo. W trzecim gemie Hurkacz popełnił błąd, po którym pojawił się break point dla Włocha. Zawodnik gospodarzy uruchomił swój potężny forhend i wywalczył przełamanie. W dalszej fazie seta panowie kontrolowali własne rozdania. To działało oczywiście na korzyść Berrettiniego. Po 34 minutach rywalizacji Włoch zapisał na swoim koncie wynik 6:4 w premierowej odsłonie.
Patrząc na to, jak rozwinęła się pierwsza partia pojedynku, Wrocławianin musiał się mieć na baczności od pierwszych minut drugiej fazy spotkania. Już na "dzień dobry" musiał się zmierzyć z obroną break pointów. Matteo posiadał w sumie dwie okazje na przełamanie, ale na szczęście Hubert wyszedł z opresji i zainaugurował seta od prowadzenia. Na przewagi trzeba było też grać w trakcie trzeciego rozdania, mimo wyniku 40-0. Tym razem Berrettini nie dostał jednak piłki na zgarnięcie "oczka" na returnie.
Po zmianie stron nastał słabszy moment w poczynaniach Włocha. Pojawiły się trzy szanse z rzędu dla Wrocławianina na 3:1. Udało się wykorzystać drugą z nich, zmuszając przeciwnika do błędu. W następnym gemie Hurkacz wrócił ze stanu 0-30 i ugruntował przewagę przełamania. Od tamtej pory Hubert kontrolował sytuację. Ostatecznie triumfował w drugiej partii 6:3 i zagwarantował dodatkowe emocje na Sardynii.
Decydującego seta otwierał zawodnik z Italii. Na pierwsze break pointy trzeba było zaczekać do trzeciego gema. Najpierw do Hurkacza uśmiechnęło się szczęście od losu, bowiem piłka po taśmie prześlizgnęła się na drugą stronę, bez możliwości na odpowiedź ze strony Berrettiniego. Włoch obronił premierową okazję na przełamanie, ale potem nastała druga. I tutaj wszystko potoczyło się już po myśli Polaka. Matteo zanotował wyraźny błąd, po którym Wrocławianin objął prowadzenie. Następnie je podwyższył, wychodząc ze stanu 15-30.
29-latek próbował pójść po czwarte "oczko" z rzędu, ale zawodnik gospodarzy utrzymał podanie po walce na przewagi. W ósmym gemie do natarcia przeszedł tenisista z Italii. Po nieudanym bekhendzie naszego reprezentanta nastała piłka na 4:4. Na szczęście Hurkacz oddalił zagrożenie i znalazł się o krok od wygranej. Ostatecznie Hubert zwyciężył 4:6, 6:3, 6:4 i po raz pierwszy od ponad siedmiu lat pokonał Berrettiniego. O awans do finału ATP Challenger 175 w Cagliari powalczy z rozstawionym z "4" Romanem Andresem Burruchagą. Sobotni pojedynek wyznaczono jako drugi w kolejności od godz. 13:00 (po starciu Arnaldi - Cadenasso).

















