Hubert Hurkacz wrócił już na dobre do rywalizacji po problemach zdrowotnych, jakie napotkały go podczas meczu czwartej rundy Wimbledonu. Kontuzja mięśnia skośnego brzucha została wyleczona i dzięki temu mogliśmy zobaczyć Polaka podczas turnieju ATP Masters 1000 w Montrealu. Wrocławianin był o włos od awansu do 1/8 finału. Prowadził 5:4 40-15 w drugim secie starcia z Boticiem van de Zandschulpem, miał dwa meczbole z rzędu przy swoim podaniu.
Niestety wtedy nasz reprezentant złapał kryzys serwisowy, pojawiły się podwójne błędy. Spotkanie odwróciło się na korzyść Holendra, który ostatecznie wygrał 3:6, 7:6(4), 7:5. Zawodnik z Beneluksu mógł kontynuować rywalizację w Kanadzie, a Hurkacz udał się już do Cincinnati na kolejne rozgrywki rangi "1000". Miał kilka dni na spokojny trening z różnymi tenisistami. Podczas wtorkowego losowania drabinki początkowo trafił w pierwszej rundzie Corentina Mouteta.
Francuz wycofał się jednak z rozgrywek z powodu kontuzji nadgarstka. W związku z tym Hubert czekał na rywala z eliminacji. Okazał się nim szczęśliwy przegrany z kwalifikacji - Sho Shimabukuro. Panowie nigdy wcześniej ze sobą nie rywalizowali. Mimo bliskości do swojej "życiówki" w rankingu, Japończyk plasuje się o 21 lokat niżej od Wrocławianina. Zdecydowanym faworytem spotkania wydawał się 69. zawodnik męskiego zestawienia.
ATP Cincinnati: Hubert Hurkacz walczył o awans do drugiej rundy
Mecz rozpoczął się od serwisu Shibabukuro. Chociaż to Japończyk jako pierwszy posiadał piłkę na 1:0, ostatecznie doszło do przełamania. Hurkacz zanotował efektowny start, w dwóch gemach przy własnym podaniu posłał w sumie sześć asów. W trakcie trzeciego rozdania Wrocławianin posiadał break pointa na 3:0, ale rywal zdołał złapać kontakt. W trakcie szóstego rozdania Sho zgarnął dopiero pierwszy punkt przy serwisie Polaka. Wydarzyło się to przy 11. akcji, gdy Hubert popełnił podwójny błąd podczas podania. Chwilę później zrobiło się 30-30 i... na tym skończyły się pozytywne informacje dla Shimabukuro w premierowej odsłonie. Do końca partii dominował już nasz reprezentant. Finalnie Hurkacz triumfował w tej części spotkania 6:2.
Japończyk udał się na dłuższą przerwę toaletową po przegranym secie, próbował w ten sposób coś zmienić na korcie. Lepiej zainaugurował drugą fazę rywalizacji, zaliczając skuteczny powrót ze stanu 15-30 przy swoim serwisie. Po zmianie stron nieoczekiwanie dostał okazje na 2:0 - i to aż dwie z rzędu. Na szczęście w kluczowym momencie Hurkacz pomógł sobie podaniem i doprowadził do remisu. Po trzecim rozdaniu Polak znalazł się już na prowadzeniu. Shimabukuro posiadał dwie piłki na 2:1, ale nie wykorzystał żadnej z nich. Od tej pory Hubert mógł kontrolować sytuację na korcie. Ostatecznie zwyciężył 6:2, 6:4 i zameldował się w drugiej rundzie ATP Masters 1000 w Cincinnati. Tam rozstawiony z "18" Tommy Paul będzie szukał rewanżu za Wimbledon. Z kolei Wrocławianin postara się o kolejną wygraną z Amerykaninem.
















