Hubert Hurkacz oszczędził dużo sił. Łatwe zwycięstwo Polaka
Nie obyło się bez tie-breaku, ale Hubert Hurkacz bezboleśnie przeszedł pierwszą rundę Australian Open. Dziewiąty tenisista na świecie pokonał 7:6 (4), 6:4, 6:2 po pojedynku australijskiego kwalifikanta Omara Jasikę. W kolejnym spotkaniu zmierzy się z Czechem Jakubem Mensikiem (144. ATP). Ponownie będzie zdecydowanym faworytem, choć może mu już być trudniej.

Nie było cienia wątpliwości. 26-letni wrocławianin był w tym meczu zdecydowanie lepszym zawodnikiem i pewnie szósty raz z rzędu przeszedł pierwszą rundę Wielkiego Szlema. Poza początkową fazą spotkania ani razu nie znalazł się w stanie zagrożenia.
Hurkacz mógł się bać, ale z dużej chmury mały deszcz
Hurkacz miał prawo czuć pewne obawy przed tym spotkaniem. Grał przeciw nieobliczalnemu rywalowi, do tego Australijczykowi. W pierwszych rundach, często uważanych przez zawodników za najtrudniejsze, miewał kłopoty. Niespodziewanie przecież odpadł już po pierwszym spotkaniu w Wimbledonie w 2022 roku (porażka z Alejandro Davidovich Fokiną), czy rok wcześniej w Roland Garrosie (pokonał go Botic van de Zandschulp) i Australian Open (przegrał z Mikaelem Ymerem). Wrocławianin nie daje tej pewności co Iga Świątek, która lubi grać na początku turniejów i pewnie wygrywa takie spotkania.
Polak poszedł w ślady utytułowanej koleżanki z drużyny narodowej. Zagrał na swoim zwykłym normalnym poziomie. Nie miał wahnięć formy. Najtrudniej było mu w pierwszym secie. Bardziej to wynikało jednak z nastawienia Australijczyka, który od początku chciał pokazać jak bardzo jest zmobilizowany i niczego się nie boi.
Jasika na bardzo pewne serwisy Hurkacza odpowiadał niezłym własnym podaniem. Żaden z zawodników nie miał więc break pointów. Rozstrzygnięcie zapadło w tie-breaku. Polak, najbardziej doświadczony w tych rozgrywkach tenisista na świecie, rozpoczął od prowadzenia 4:1 i dopiero wtedy miał moment zawahania. Australijczyk wyrównał na 4:4, ale potem nie zdobył żadnego punktu.
Z każdym gemem Omar Jasnik słabł
W drugim secie najważniejszym momentem był czwarty gem. Hurkacz obronił swój serwis mimo break pointa dla rywala. Być może potraktował to jako sygnał ostrzegawczy, bo potem do końca bardzo pilnował swojego podania. W dziewiątym gemie przełamał Jasikę. Przy 5:4 wykorzystał drugą piłkę setową.
Australijczyk słabł w oczach. Przeżywał kryzys fizyczny i co za tym idzie tenisowy. Przegrywał wiele ważnych punktów. W trzecim secie dał się przełamać na samym początku wykorzystując w pierwszym gemie czwartą okazję na przełamanie. Hurkacz wygrywał 2:0, a niedługo potem 4:1. Przy dobrze serwującym polskim tenisiście rywal nie miał szans, aby odrobić tak pokaźną stratę. Set zakończył się zwycięstwem 6:2 dla wrocławianina. Cały mecz trwał nieco dwie godziny i 12 minut. Jak na Wielki Szlem i jak na Hurkacza bardzo krótko.
Olgierd Kwiatkowski
I runda Australian Open - turniej mężczyzn
Hubert Hurkacz (Polska, 9) - Omar Jasika (Australia) 7:6 (4), 6:4, 6:2
Zobacz również:












