86 minut Hurkacza w środę. A czwarty zawodnik świata już czekał na Polaka
Niemal 23 godziny minęło od pierwszej piłki w meczu Huberta Hurkacza z Martonem Fucsovicsem - aż do tej ostatniej. Pogoda w holenderskim 's-Hertogenbosch nie rozpieszcza bowiem organizatorów i zawodników, "Hubi" właśnie się o tym przekonał. We wtorek grał koncertowo, wygrał pierwszą partię z Węgrem 6:3, choć w drugiej rywal prowadził 2:1. Dokończyli to spotkanie dzisiaj. Na triumfatora czekał już Félix Auger-Aliassime. Decydowały dwa tie-breaki, oba wygrał Fucsovics.

Dziś można się zastanawiać, co by było, gdyby Hurkacz zdołał w Paryżu pokonać w drugiej rundzie Francesa Tiafoe. Stoczyli kapitalny, pięciosetowy bój, "na żyletki". Wygrał Amerykanin, a przecież w tak wyrównanej ćwiartce Wrocławianin miałby otwartą drogę nawet do ćwierćfinału. I znacznego dźwignięcia się w rankingu po tej fazie sezonu, za którą niezbyt przepada.
Dziś, w rankingu ATP "na żywo" Hubert zajmował 103. miejsce, tracił 25 punktów zeszłoroczną drugą rundę w 's-Hertogenbosch. Wtedy do niej nie przystąpił, doznał kontuzji pod koniec meczu z Roberto Bautistą Agutem. Miała być krótka przerwa na leczenie pleców, do Wimbledonu, skończyło się na 7-miesięcznym rozbracie ze sportem, po kolejnym zabiegu kolana. Tyle że gdyby teraz odpadł w Holandii już na starcie, wypadłby z rankingu poza setkę po raz pierwszy od końca sierpnia 2018 roku. A wtedy wchodził do zawodowego tenisa.
Rywalem Polaka w pierwszej rundzie był Węgier Marton Fucsovics, którego... Wrocławianin dotąd jeszcze w profesjonalnych zmaganiach nie pokonał. A rywalizowali trzykrotnie, po raz ostatni - cztery lata temu w Stuttgarcie, też na trawie. Wtedy to Polak był znacznie wyżej notowany, dziś jest rywal. Przy czym trzeba zaznaczyć - od kolejnego tygodnia, aż do końca sezonu, "Hubi" może już tylko zyskiwać, nie broni żadnych punktów.
ATP 250 w 's-Hertogenbosch. Hubert Hurkacz kończył mecz z Martonem Fucsovicsem. Stawką 1/8 finału
Obaj panowie wyszli na kort we wtorek - Hurkacz w zaledwie 26 minut rozstrzygnął pierwszą partię (6:3), kapitalnie serwował. Węgier ani razu nie doprowadził nawet do równowagi w tych gemach, a że przy swoim serwisie raz został przełamany, to i dość szybko poległ.
Po trzech gemach drugiej partii nad kortami zaczęło lać, nie było już szansy na dokończenie. To nastąpiło dopiero dzisiaj.

Pogoda dalej była daleka od optymalnej, co dwa gemy osoby z obsługi pojawiały się na korcie, by specjalnymi wędkami przeczesywać trawę. Na szczęście nie było dłuższych przerw, obaj mogli więc grać. A Polak mógł żałować, że w piątym gemie nie wykorzystał break pointa - mógł prowadzić 3:2 i serwować.
Wymian bowiem nie było w tym spotkaniu zbyt wiele. Obaj świetnie serwują, potrafią kończyć akcje najdalej po drugim odbiciu. Każde przełamanie może być niezwykle istotne, to pokazał już pierwszy set.
Małe nerwy pojawiły się w dwunastym gemie, gdy po dłuższej akcji Fucsovics wyrównał na 30-30. A już zdarzało się w tym roku, że w tych kluczowych momentach Polak "pękał". Tym razem jednak skończył dwie kolejne akcje, tworzył przewagę sytuacyjną, zbiegał do siatki. I doprowadził do tie-breaka.
W nim zaś każde małe przełamanie było na wagę złota. Nie nastąpiło przed pierwszą zmianą stron, choć Węgrowi raz znacząco pomogła siatka. Przy stanie 5-5 było jasne, że albo Polak będzie miał meczbola, albo Fucsovics - piłkę setową. Serwował Hurkacz, drugim podaniem trafił w karo. Tyle że zepsuł bekhend po returnie rywala. A za moment Fucsovics cieszył się z wyrównania w całym spotkaniu.

Musieli grać więc trzeciego seta, tu znów kluczem był serwis. Teraz to jednak Hurkacz odskakiwał, a Fucsovics starał się wyrównać. Pierwszą wojnę nerwów Polak wytrzymał, objął prowadzenie 5:4. To Węgier serwował po to, by zostać w grze. I przegrywał 0-30, Wrocławianin był o dwie piłki od awansu. I zaczął je wyrzucać, był wściekły. Za moment zaś sam musiał bronić się przed przełamaniem, po przegranej wymianie slajsowej. A później po raz drugi i trzeci. Wyszedł jednak z opresji, zapewnił sobie przynajmniej grę w tie-breaku.
Tak się stało - trzynasty gem musiał wyłonić zwycięzcę. W nim zaś Węgier wywalczył przewagę, odskoczył na 3-1, bekhendem minął Polaka przy siatce. A przy zmianie stron prowadził już 5-1. Fucsovics wygrał 3:6, 7:6 (5), 7:6 (4). Hurkacz wypadnie w poniedziałek poza TOP 100 na świecie.
Rywalem Węgra w 1/8 finału będzie Kanadyjczyk Félix Auger-Aliassime, numer cztery na liście ATP i ćwierćfinalista Roland Garros. Hurkaczowi został zaś jeszcze debel.














