66 minut starcia Hurkacza z Amerykaninem. Wszystko jasne ws. hitu z Ruudem na ATP Miami
Czwartkowe zmagania w Miami przyniosły aż trzy polskie spotkania. Jako pierwszy do akcji wkroczył Hubert Hurkacz, by powalczyć z Ethanem Quinnem o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000. Nasz reprezentant polował na przerwanie serii sześciu porażek z rzędu, która została zapoczątkowana właśnie podczas starcia z Amerykaninem na Australian Open. Niestety, ponownie lepszy okazał się tenisista z USA, wygrywając 6:2, 6:4. Oto co się wydarzyło na Florydzie.

Po imponującym United Cup, gdzie Hubert Hurkacz (75. ATP) wygrał aż cztery z pięciu spotkań, w tym dwa z tenisistami z TOP 10 rankingu, przyszedł słabszy czas dla naszego reprezentanta. Podczas Australian Open udało się jeszcze pokonać Zizou Berga w pierwszej rundzie, ale potem przyszła niespodziewana porażka z Ethanem Quinnem. Wrocławianin zablokował się do tego stopnia, że od tamtej pory nie wygrał żadnego spotkania. Jego seria przegranych meczów przedłużyła się do sześciu z rzędu. Nie pomogło nawet zejście o szczebel niżej, do turnieju rangi ATP Challenger 175.
Po tym, jak 29-latek odpadł z rywalizacji na Dominikanie, Hurkacz udał się w miejsce, które w przeszłości dało mu mnóstwo powodów do radości. Przyszedł czas na zmagania w Miami, gdzie pięć lat temu Hubert zdobył swój premierowy tytuł Masters 1000, a rok później zwyciężył także w deblu, w duecie z Johnem Isnerem. To dawało nadzieję, że Wrocławianin zdoła przerwać niekorzystną passę właśnie w tej lokalizacji. Na "dzień dobry" nasz reprezentant trafił na... Ethana Quinna (56. ATP). Polak dostał zatem szansę na rewanż za potyczkę z Melbourne. Amerykanin dotarł jednak na Florydę podbudowany tytułem rangi ATP Challenger 175 w Phoenix i zamierzał podtrzymać serię wygranych meczów.
ATP Miami: Hubert Hurkacz kontra Ethan Quinn w pierwszej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Hurkacza. Nasz reprezentant pewnie utrzymał swoje podanie, a po zmianie stron szukał swojej szansy na returnie. Doprowadził do rywalizacji na przewagi, ale ostatecznie bez break pointów. W czwartym gemie Hubert prowadził 30-15, jednak potem rywal zdobył trzy punkty z rzędu i wyrównał na 2:2. Od piątego rozdania zaczęły się dział złe rzeczy z perspektywy Wrocławianina. Po skutecznym minięciu Quinn wypracował sobie dwie okazje na przełamanie.
Pierwszą udało się zniwelować, natomiast przy następnej 29-latek popełnił niewielki błąd z forhendu po przekątnej, trafił do korytarza deblowego. Doszło do breaka i gra naszego reprezentanta zupełnie się posypała. Ethan zdominował końcówkę partii, a Hubert zupełnie sobie nie radził. Polak zdobywał jedynie pojedyncze punkty. Ostatecznie Hurkacz nie zgarnął już ani jednego "oczka" do finiszu premierowej odsłony. W efekcie zobaczyliśmy wynik 6:2 dla Amerykanina.
Początek drugiej części pojedynku przebiegał podobnie do pierwszej, serwujący pilnowali swoich podań. Ciekawiej zrobiło się dopiero w trakcie piątego rozdania. Wówczas Hurkacz wypuścił z rąk prowadzenie 40-0, doszło do równowagi. Na szczęście Hubert nie musiał bronić break pointów i dorzucił trzecie "oczko" na swoje konto. Po zmianie stron pojawił się cień szansy na przełamanie dla 29-latka. Było 0-30 z perspektywy podającego Quinna. Od tamtej pory Amerykanin zgarnął jednak cztery punkty z rzędu i oddalił zagrożenie.
Kluczowy moment partii przypadł na dziewiątego gema. Ethan wypracował sobie dwa break pointy i przy ostatnim wykonał skuteczne minięcie. Po krótkiej przerwie Amerykanin serwował po zwycięstwo. Zawodnik ze Stanów Zjednoczonych wykonał swoje zadanie. Zapewnił sobie triumf 6:2, 6:4 po 66 minutach rywalizacji. W drugiej rundzie ATP Masters 1000 na Florydzie zmierzy się z Casperem Ruudem. Z kolei Wrocławianin zanotował już siódmą porażkę z rzędu. Kryzys Polaka trwa.
Dokładny zapis relacji z meczu Hubert Hurkacz - Ethan Quinn jest dostępny TUTAJ. Główne zmagania w Miami potrwają do 29 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.

















