Zmiana na szczycie rankingu WTA. Znajoma Sabalenki przejmuje stery. Jest komunikat
Wielkoszlemowy Australian Open powoli dobiega końca. Pozostaje już coraz mniej niewiadomych. Jutro czeka nas znakomicie zapowiadający się finał w singlu kobiet, bowiem Aryna Sabalenka zmierzy się z Jeleną Rybakiną. W tle tych wydarzeń dzieją się także inne istotne rzeczy na kortach w Melbourne. Wczoraj swój wielki sukces świętowała znajoma Białorusinki. Droga do niego wiodła przez niesamowite okoliczności.

Tegoroczna edycja Australian Open jest póki co udana nie tylko dla Aryny Sabalenki, ale także jej dobrej znajomej - Elise Mertens. W przeszłości Belgijka tworzyła zgrany duet z Białorusinką w grze podwójnej. Panie sięgały po US Open 2019 i Australian Open 2021 w tej kategorii zmagań. W momencie, gdy tenisistka z Mińska skupiła się niemal wyłącznie na singlowej rywalizacji, to zawodniczka z Beneluksu wciąż łączy obie specjalności. I robi to całkiem skutecznie.
Rozgrywki gry pojedynczej w Melbourne zakończyła na etapie czwartej rundy, ulegając Jelenie Rybakinie. O jeszcze lepszy wynik pokusiła się w deblu, chociaż niewiele brakowało, a razem z Shuai Zhang pożegnałyby się już po drugiej fazie. Iva Jovic i Victoria Mboko posiadały aż trzy meczbole, a mimo to duet Mertens/Zhang wygrał spotkanie 7:5, 4:6, 7:6(10). Tamto zwycięstwo wyraźnie natchnęło Elise oraz Shuai. Pokonywały kolejne przeszkody i tak dotarły aż do półfinału. W nim czekały Ena Shibahara oraz Wiera Zwonariowa.
Przed Belgijką otworzyła się jeszcze dodatkowa stawka meczu. Otóż triumf w tym pojedynku oznaczał, że od poniedziałku zostanie nową liderką rankingu WTA w deblu, kosztem Kateriny Siniakovej. Kilka dni temu Czeszka straciła szansę na obronę tytułu w stolicy stanu Wiktoria. Razem z Taylor Townsend odpadły na etapie ćwierćfinału. W związku z tym u tenisistki naszych południowych sąsiadów nastąpi redukcja aż o 1570 pkt. Szósta w zestawieniu gry podwójnej Mertens mogła zatem przypuścić atak na sam szczyt.
Australian Open: Elise Mertens i Shuai Zhang walczyły o finał w deblu
Belgijsko-chiński team od początku dyktował warunki na korcie. Już w drugim gemie mógł znaleźć się na prowadzeniu z przewagą przełamania. Były wówczas dwa break pointy na 2:0, ale wtedy Zwonariowa i Shibahara zdołały jeszcze wyjść z opresji. Następne minuty należały już jednak do Elise oraz Shuai. Wygrały cztery rozdania z rzędu i przejęły kontrolę nad wydarzeniami premierowej odsłony.
Partia mogła dobiec końca już w siódmym gemie, ale Mertens i Zhang nie wykorzystał setbola przy własnym podaniu. Potem były dwie okazje przy serwisie rywalek - również zmarnowane. Finisz nastał dopiero w trakcie dziewiątego rozdania. Ostateczny wynik premierowej odsłony brzmiał 6:3 na korzyść turniejowych "4".
W drugiej partii dominacja belgijsko-chińskiego teamu okazała się jeszcze bardziej znacząca. Elise i Shuai błyskawicznie wysforowały się na prowadzenie 5:0, z przewagą potrójnego przełamania. Ponownie pojawiły się delikatne problemy z domknięciem, pozwoliły przeciwniczkom na zdobycie dwóch "oczek". Podczas ósmego gema Wiera oraz Ena posiadały nawet jeszcze jednego break pointa. Finalnie para Mertens/Zhang wykorzystała trzeciego meczbola i zamknęła rywalizację wynikiem 6:3, 6:2.
Tym samym Elise i Shuai zagrają o tytuł z parą Anna Danilina/Aleksandra Krunic, a Belgijka zostanie od poniedziałku nową liderką rankingu WTA w deblu, niezależnie od rezultatu ostatniego spotkania w turnieju. Nawet włodarze Australian Open nie przeszli obok tego faktu obojętnie, wydając stosowny komunikat w swoich mediach społecznościowych. Okoliczności tego zdarzenia są wyjątkowe, zwłaszcza gdy popatrzymy, jak para Mertens/Zhang była blisko pożegnania się z rywalizacją na etapie drugiej rundy.
Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

















