Zaskoczenie w Melbourne. Światowa "1" nie powtórzy sukcesu. Pasjonująca końcówka
Ubiegłoroczny Wimbledon okazał się cudowny dla Igi Świątek. 24-latka stała się pierwszym reprezentantem Polski, który sięgnął po tytuł w tych prestiżowych zmaganiach w singlu na poziomie zawodowym. Na dodatek Raszynianka dokonała tej sztuki bez straty gema w finale. Dwa dni wcześniej napisała się wtedy inna piękna historia, z udziałem światowej "1". Wiemy już, że w przypadku zawodniczki naszych sąsiadów nie dojdzie do powtórki w Melbourne. To efekt dzisiejszej niespodzianki.

Turniej Australian Open 2026 wkracza w coraz bardziej zaawansowaną fazę. Do końca zmagań w Melbourne pozostało już tylko sześć dni. Już w piątek poznamy pierwszych mistrzów, bowiem wtedy ma się odbyć finał miksta. Podczas rozgrywek w stolicy stanu Wiktoria obserwujemy standardową formułę w tej kategorii. Nie zastosowano takiego rozwiązania, jak w trakcie ubiegłorocznego US Open, kiedy to zaproszono do udziału najlepszych singlistów. Gdy po raz ostatni widzieliśmy klasyczną batalię w grze mieszanej na Wielkim Szlemie, wówczas po trofeum sięgnął team Katerina Siniakova/Sem Verbeek.
Czeszka, która od dłuższego czasu przewodzi deblowemu rankingowi WTA, pomogła Holendrowi sięgnąć po pierwszy tytuł tej rangi. Co ciekawe, reprezentantka naszych południowych sąsiadów, która ma na swoim koncie aż 10 wielkoszlemowych trofeów w deblu, nie posiadała dotychczas takiego skalpu w mikście. Podczas londyńskiej rywalizacji doczekała się i takiego trofeum, przez co również mogła się pojawić na ubiegłorocznym balu mistrzów Wimbledonu, podobnie jak chociażby Iga Świątek.
Podczas Australian Open duet Siniakova/Verbeek ponownie złączył siły. Już od pierwszej rundy musieli się sporo natrudzić. Do ćwierćfinału dotarli po dwóch spotkaniach zakończonych super tie-breakami. Najpierw wyeliminowali parę Aleksandra Panowa/David Pel, a następnie team Shuai Zhang/Tim Puetz. Dzięki temu przedłużyli swoją serię do siedmiu zwycięstw. Dzisiaj przyszła batalia o awans do najlepszej "4". Na drodze triumfatorów Wimbledonu znaleźli się: Kristina Mladenovic i Manuel Guinard. Czesko-holenderską ekipę wskazywano jako faworytów starcia z Francuzami. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Australian Open: Katerina Siniakova/Sem Verbeek kontra Kristina Mladenovic/Manuel Guinard
Już początek spotkania ułożył się nie najlepiej z perspektywy Kateriny i Sema. Holender został przełamany w drugim gemie. Potem przeciwnicy mieli dwie piłki na 3:0, ale ostatecznie Kristina nie utrzymała swojego podania. Triumfatorzy ubiegłorocznych zmagań na londyńskiej trawie nabrali rozpędu i mogli znaleźć się na prowadzeniu po piątym rozdaniu. Finalnie ta sztuka powiodła się dopiero po siódmym. Po zmianie stron Siniakova posiadała jedną szansę na 5:3, jednak reprezentanci Francji wykorzystali trzeciego break pointa i doprowadzili do remisu.
Chociaż po drodze zobaczyliśmy jeszcze jedną decydującą akcję, a mianowicie w jedenastym gemie, to ostatecznie o losach premierowej odsłony decydował tie-break. Najważniejsza rozgrywka pierwszego seta od początku układała się po myśli Kristiny i Manuela. Szybko zdobyli dwa "oczka" przewagi, a na koniec jeszcze ją powiększyli. Francuzi zwyciężyli w partii 7:6(2).
Druga część pojedynku przez długi czas przebiegała pod dyktando serwujących. Jedyne przełamanie zaobserwowaliśmy w ósmym gemie, przy podaniu Mladenovic. Tenisistka z zachodniej Europy broniła break pointów już podczas czwartego rozdania, ale wtedy zdołała jeszcze wyjść z opresji. Ta sztuka nie powiodła się jednak kilkanaście minut później Wtedy nie utrzymała serwisu, mimo prowadzenia 40-15. Potem Verbeek wykorzystał swoje podanie, by zamknąć seta wynikiem 6:3.
W związku z tym o losach pojedynku decydowała trzecia partia w postaci super tie-breaka, czyli do 10 wygranych punktów. Początkowo wszystko układało się po myśli mistrzów Wimbledonu 2025. Nawet, jak dali się dogonić od stanu 3-0, to później wyszli jeszcze na 6-4. Od tamtej pory sytuacja na korcie uległa diametralnej zmianie. Kolejne cztery akcje powędrowały do fracuskiego teamu. Kristina i Manuel przypilnowali prowadzenia już do samego końca. Wykorzystali drugiego meczbola, triumfując w całym pojedynku 7:6(2), 3:6, 10-8. Tym samym zwycięska seria duetu Siniakova/Verbeek została przerwana. W półfinale zobaczymy parę Mladenovic/Guinard. Tam zmierzą się z Luisą Stefani oraz Marcelo Arevalo.
Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.


















