Szok w Melbourne, trener Sabalenki z podbitym okiem. Tenisistka przemówiła
Aryna Sabalenka znów jest w centrum uwagi w Melbourne, choć tym razem nie tylko za sprawą pewnego awansu do ćwierćfinału Australian Open. Po zwycięstwie nad Victorią Mboko więcej niż o jej grze mówiło się o... podbitym oku trenera Białorusinki. Liderka światowego rankingu szybko zabrała głos i wyjaśniła, skąd wzięła się tajemnicza "kontuzja" w jej sztabie.

Aryna Sabalenka przebywa obecnie w Melbourne, gdzie walczy o piąte w karierze trofeum wielkoszlemowe. Liderka światowego rankingu Australian Open rozpoczęła bardzo pewnie i w niedzielę zameldowała się w ćwierćfinale singla kobiet, pokonując w dwóch setach utalentowaną Victorię Mboko. Choć sportowo Białorusinka znów potwierdziła swoją klasę, to uwagę dziennikarzy i kibiców przykuło coś zupełnie innego niż rywalizacja na korcie - podbite oko jednego z jej trenerów.
Liderka światowego rankingu wygrała z Kanadyjką 6:1, 7:6(1), kontrolując wydarzenia na korcie przez większość spotkania. Od stanu 1:1 w pierwszym secie wygrała pięć gemów z rzędu, pokazując siłę i agresję, z których słynie. Więcej emocji przyniosła druga partia. Prowadząc 4:1, pozwoliła rywalce wrócić do gry, nie wykorzystała czterech piłek meczowych przy stanie 5:4 i o awansie musiał zadecydować tie-break. Tam jednak Sabalenka nie pozostawiła złudzeń.
Trener Aryny Sabalenki z podbitym okiem i szwami. Białorusinka musiała się tłumaczyć
W trakcie spotkania kamery telewizyjne regularnie pokazywały jednak nie tylko kort, ale i lożę trenerską. Przygotowujący fizycznie Sabalenkę Jason Stacy pojawił się z wyraźnym siniakiem pod okiem, szwami oraz napisem na twarzy "I like pain" ("lubię ból"). To natychmiast uruchomiło lawinę spekulacji w mediach społecznościowych.
Po meczu 27-letnia tenisistka z Mińska postanowiła rozwiać wszelkie wątpliwości. Jak wyjaśniła, "kontuzja" jej szkoleniowca nie ma nic wspólnego z tenisem. Do incydentu doszło kilka dni wcześniej na siłowni. "Bawiliśmy się takim dość elastycznym kijem" - zdradziła Sabalenka z rozbawieniem. "Ja lubię ból na korcie, on lubi ból poza nim. Taki mamy zespół. Zawsze dobrze się bawimy. Wszystko jest w porządku, goi się naprawdę szybko" - dodała.
Nie jest wcale niespodziankę, że Sabalenka i Stacy mają swoje rytuały przedmeczowe. Zawodniczka zwykle składa autograf na łysinie trenera na szczęście. Tym razem napis pojawił się… pod okiem.
Przypomnijmy, że Sabalenka triumfowała w Melbourne w 2023 i 2024 roku, a w poprzedniej edycji przegrała w finale z Madison Keys. W ćwierćfinale zagra we wtorek z rozstawioną z numerem "29" Amerykanką Ivą Jović.













