Świątek ogłasza po pierwszym meczu w Melbourne. Już wszystko jasne. "Nie lubię"
Nie bez problemów Iga Świątek zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open. Na start turnieju druga rakieta świata zmierzyła się z Yue Yuan, która napsuła jej krwi. Po zakończeniu spotkania nasza reprezentantka przybyła na konferencję prasową. Tam podzieliła się ciekawymi spostrzeżeniami nt. swojego stylu gry. - W tenisie ciągle zdarzają się różne sytuacje - słyszymy.

Zgodnie z drabinką w pierwszej rundzie Australian Open Iga Świątek zmierzyła się z Yue Yuan. Polka była zdecydowaną faworytką, w końcu to wiceliderka rankingu WTA, która w poprzednim sezonie wygrała Wimbledon i dotarła do półfinału zawodów w Melbourne.
Tymczasem Chinka postawiła się naszej tenisistce do tego stopnia, że w pierwszym secie prowadziła już 5:3. Na szczęście w końcu Świątek złapała odpowiedni rytm i odniosła zwycięstwo 7:6 (5), 6:3.
Świątek wyszła do dziennikarzy i ogłosiła. Zaraz po pierwszej rundzie Australian Open
- Byłam trochę zardzewiała na początku. Chinka wykorzystała swoje okazje. Byłam jednak pewna, że ciężką pracą odrobię straty. W tym spotkaniu miałam sporo wzlotów i upadków. Wiem na czym mogę się skoncentrować (...) Zyskałam sporo doświadczenia, że na tym etapie tego turnieju musiałam grać takie punkty. Cieszę się, że w tie-breaku pierwszego seta wygrałam najważniejsze punkty. Do poprawy jest to, żeby wygrywać te punkty w całym meczu - mówiła 24-latka na gorąco, prosto z kortu.
Niedługo później Iga Świątek zawitała na konferencję prasową. Podczas spotkania z dziennikarzami poruszyła bardzo ciekawy wątek dotyczący swojej gry. Od lat przyzwyczailiśmy się, że Polka za każdym razem chce zdominować swoje rywalki na korcie, kończąc poszczególne punkty "winnerami".
Wymagająca praca na nogach i szybkie poruszanie się po nawierzchni często pozwalają jej wykonywać kończące zagrania. To właśnie tenisowe DNA naszej reprezentantki. - Zawsze, gdy to możliwe, staram się być pierwsza i szukać aktywnego zakończenia wymiany. Nie lubię po prostu podrzucać piłki - tłumaczyła.
Jednocześnie Świątek jest bardzo doświadczoną tenisistką, przez co zdaje sobie sprawę, że czasami trzeba dostosować swoją grę do formy i specyfiki rywalki. - Ale jeśli przeciwniczka również gra bardzo agresywnie, trzeba się dostosować. W tenisie ciągle zdarzają się różne sytuacje i trzeba się dostosować do tego, co dzieje się po drugiej stronie siatki. To zależy nie tylko ode mnie, ale także od tego, jak gra oponent - podsumowała.
Na drugim etapie tegorocznej edycji Australian Open Iga Świątek zmierzy się z Czeszką Marie Bouzkovą (44. WTA). Zapraszamy do śledzenia relacji w Interii Sport.














