Rybakina zaskoczyła po triumfie z Sabalenką. Oddała trofeum, przyznała wprost
W kapitalnym stylu Jelena Rybakina rozpoczęła sezon 2026. Kazaszka w sobotę sięgnęła po swój drugi wielkoszlemowy tytuł, pokonując Arynę Sabalenkę na zakończenie Australian Open. Na początku trzeciego seta wydawało się, że po triumf sięgnie faworyzowana Białorusinka, lecz podopieczna Stefano Vukova w pięknym stylu odwróciła losy rywalizacji. Później w rozmowie z Eurosportem 26-latka została zapytana o trofeum. Jej odpowiedź może zaskoczyć sporą grupę kibiców, ponieważ zawodniczka przyznała, iż pożegnała się z jedną cenną pamiątką.

Jelena Rybakina ostatniego dnia stycznia 2026 po raz kolejny udowodniła światu, że należy do wąskiej listy czołowych tenisistek globu. Kazaszka urodzona w Moskwie po raz pierwszy triumfowała dziś w Australian Open. Turniej od samego początku układał się dla niej perfekcyjnie. Do finału awansowała bez straty jednego seta. Dopiero w decydującym pojedynku przegrała partię. I to z nie byle kim, bo Aryną Sabalenką.
Białorusinkę zwycięstwo w drugiej części potyczki nakręciła do tego stopnia, że kolejną rozpoczęła od prowadzenia 3:0. Zawodniczka Stefano Vukova jednak się nie poddała, dzięki czemu od soboty ma na swoim koncie aż dwa wielkoszlemowe trofea. "Trudno teraz znaleźć słowa. Chcę pogratulować Arynie niesamowitych wyników przez te kilka lat. Wiem, że to trudne, ale mam nadzieję, że zagramy razem jeszcze wiele finałów" - mówiła wzruszona triumfatorka w tradycyjnym wywiadzie na korcie.
Rybakina nie ma już trofeum z Wimbledonu. Trafiło w wyjątkowe miejsce
Później na krótką rozmowę Kazaszkę zaprosił dodatkowo Eurosport. Tam padły ciekawsze wątki. W pewnym momencie poruszono temat wielkoszlemowych trofeów. Jelena Rybakina zaskoczyła wyznaniem na temat nagrody z Wimbledonu, którą zdobyła w 2022 roku. 26-latka oddała pamiątkę wyjątkowym osobom. "Jest teraz u moich rodziców. Z tym z Australian Open pojadę do domu w Dubaju. Na pewno przyjadą moi bliscy, żeby zobaczyć ten puchar. Na razie nie oddam go" - powiedziała.
Nie zabrakło także podsumowania sobotniego starcia. Sportsmenka pochodząca z Rosji zakończyła je w najlepszy z możliwych sposobów, czyli imponującym podaniem. "Doszłam do wniosku, że nie mam innej opcji. Oczywiście Aryna returnowała bardzo dobrze, ale wiem, że mogę polegać na moim pierwszym serwisie. Może w meczu finałowym mój serwis był ciut słabszy niż w poprzednich pojedynkach, ale i tak chciałam to zakończyć asem i udało się" - podsumowała.
Teraz czas na krótki odpoczynek. Kazaszka miała zagrać niebawem w Abu Zabi, lecz jeszcze przed finałem Australian Open zrezygnowała z występu w tymże turnieju.











