Przerwany mecz na Australian Open. Zapadła cisza, medycy ruszyli do akcji
W piątkowy poranek polskiego czasu nie brakowało ciekawych spotkań na Australian Open. Wśród pań dopiero po trzech setach zwyciężyła Coco Gauff. Tyle samo partii rozegrał choćby Jan Zieliński, który wraz ze swoim deblowym partnerem awansował do trzeciej rundy zmagań. Na Lod Laver Arena swoje święto mieli natomiast gospodarze. Nie obyło się bez niepokojących scen. W pewnym momencie gra została przerwana, ponieważ ktoś źle poczuł się na trybunach.

Powoli dobiega końca kolejny dzień tegorocznego Australian Open. Polscy kibice mieli dzisiaj umiarkowane powody do radości. Z turniejem pożegnała się Magda Linette, która nie podołała dużo lepiej dysponowanej Karolinie Muchovej. Zdecydowanie lepiej poszło Janowi Zielińskiemu. Ten wraz z Luke'iem Johnsonem po ponad dwugodzinnej batalii awansował do trzeciej rundy zmagań. Panowie grali jednak na jednym z mniejszych kortów. Ten największy zarezerwowano między innymi dla Aleksa de Minaura oraz Francesa Tiafoe.
Starcie męskich gwiazd od początku stało na wysokim poziomie i nie zawiodło licznie zgromadzonej publiczności. Kibice cieszyli się podwójnie, ponieważ od początku świetnie radził sobie ich rodak. Australijczyk wygrał dwa pierwsze sety, ale w trzecim rozgrywka na moment została przerwana. Okrzyki radości nagle zastąpiła cisza. Okazało się, że pomocy potrzebuje jeden z obserwatorów piątkowego widowiska. Pani sędzia natychmiast zarządziła przerwę w grze, by medycy zajęli się poszkodowaną osobą.
De Minaur i Tiafoe nagle przerwali mecz. Kibic potrzebował pomocy
Przerwa potrwała ostatecznie kilka minut. "Chcemy się upewnić, że z tym fanem wszystko w porządku, po czym będziemy kontynuować" - przyznała rozjemczyni do zdezorientowanego Francesa Tiafoe. "Lekarze są już na miejscu i zajmują się kibicem, co jest dobrą wiadomością" - dodali dodatkowo komentatorzy, cytowani przez portal "express.co.uk". Szybka akcja zakończyła się sukcesem. Tenisiści wznowili mecz i bez przeszkód rozegrali go do samego końca. Nie doszło do zwrotu akcji i Alex de Minaur w trzech setach zapewnił sobie grę w dalszej fazie turnieju.
W kolejnych potyczkach zarówno Australijczyk, jak i pozostali uczestnicy wydarzenia muszą jednak uważać. Na Antypodach panują mordercze wręcz upały. "W sobotę temperatury mają sięgnąć około 37 stopni Celsjusza, gdy na kortach pojawią się Jannik Sinner i Madison Keys. W związku z tym organizatorzy zdecydowali się rozpocząć grę wcześniej, aby zminimalizować skutki upałów w popołudniowym szczycie sezonu" - donosi "express.co.uk". Jutro około godziny 9:00 na korcie pojawi się również Iga Świątek. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.












