Iga Świątek na Australian Open patrzy zupełnie inaczej niż rok temu
- Iga lubi grać pod presją, lubi ważne sytuacje. Australian Open powinno być dla niej bardzo znaczące. To brakujący Wielki Szlem w jej dorobku. Myślę, że przygotowania były mocno ukierunkowane na to, co dodać do swojej gry, w porównaniu z zeszłym rokiem, aby ten turniej wygrać – mówi Interii przed rozpoczęciem Australian Open trener i ekspert tenisowy Maciej Synówka. Pierwszy wielkoszlemowy turniej w 2024 roku rozpoczyna się w niedzielę 14 stycznia. Transmisja w Polsat Box Go Sport.

Olgierd Kwiatkowski: Rozmawiamy już po losowaniu Australian Open. Jak oceniłby Pan rywalki i szanse Polek w turnieju?
Maciej Synówka, trener tenisa na poziomie WTA, komentator i ekspert tenisowy : Zacznijmy od Magdy Fręch. Ma trudne losowanie. Daria Saville jest naturalizowaną Australijką. Po bardzo ciężkiej kontuzji odbudowuje formę. Będzie bardzo wymagającą przeciwniczką dla Magdy. Daria w szczycie formy była w pierwszej 20-tce rankingu WTA. Magda nigdy nie było zawodniczką pierwszej 20. Daria potrafi więc grać na wysokim jakościowo poziomie. Nie jest dziś co prawda zawodniczką wysoko notowaną, ale wiele potrafi. Z Polką będzie grała u siebie, prawdopodobnie na dużym korcie, może być usztywniona. Czy może zagra jak kiedyś? Z drugiej strony Magda jest na fali wznoszącej. Uważam, że najlepsze sezony są dopiero przed nią. Dla niej wygrana byłaby bardzo znacząca.
W przypadku Magdy Fręch i Linette, ale i większości zawodniczek w drabince mówimy o tym, co mają zrobić, żeby mieć dobry wynik, a jest wąska grupa zawodniczek, w tym Iga, o których mówimy, co mają zrobić, żeby wygrać cały turniej.
Magda Linette spotka się z Caroline Wozniacki...
- Sytuacja jest trochę podobna - Polka zmierzy się z wracającą do gry zawodniczką. Z Karoliną nigdy wcześniej nie wygrała, została pokonana w dwóch dotychczasowych spotkaniach. Dunka zawsze prezentowała wyższy poziom w porównaniu z Magdą. Jeżeli jednak Magda zagra tak dobrze jak w poprzednim sezonie w Australii, jest w stanie wygrać z Karoliną. Dochodzi do tego ważny element - strachu przed obroną punktów. Wiem, że Magda mocno przeżywa takie sytuacje. I jeszcze jedno, na ile jest w stanie zresetować się po przegranym bardzo zaciętym spotkaniu z Jekateriną Aleksandrową, w którym miała cztery piłki meczowe? Jednak najważniejsze, czy zostawi za sobą ten ubiegłoroczny półfinał i obronę tego, czego już nie ma i wyjdzie na kort i przeciwstawi się Karolinie?
Iga Świątek - Sofia Kenin. Czego możemy się spodziewać po tym meczu?
- Iga lubi grać pod presją, lubi ważne sytuacje. Australian Open powinno być dla niej bardzo znaczące. To brakujący Wielki Szlem w jej dorobku. Myślę, że przygotowania były mocno ukierunkowane na to, co dodać do swojej gry, w porównaniu z zeszłym rokiem, aby ten turniej wygrać. W przypadku Magdy Fręch i Linette, ale i większości zawodniczek w drabince mówimy o tym, co mają zrobić, żeby mieć dobry wynik, a jest wąska grupa zawodniczek, w tym Iga, o których mówimy, co mają zrobić, żeby wygrać cały turniej. Jeśli patrzymy z perspektywy wygrania Australian Open, czyli siedmiu meczów, a tak patrzy Iga Świątek, to występ przeciw Sofii Kenin w pierwszej rundzie jest jednak sporym wyzwaniem. Ale oczywiście to Polka jest faworytką.
Para Iga - Hubert prezentuje dwie różne postawy w podejściu do sytuacji trudnych i do strachu. Iga dąży do sytuacji trudnych, przygotowuje się do nich, odnajduje się w nich i ma coraz więcej umiejętności, by radzić sobie w takich momentach. Hubert jeszcze nie znalazł rozwiązania na trudne sytuacje. Hubert w sytuacjach trudnych się boi.
Iga Świątek wygrała w tym sezonie pięć meczów w rozgrywkach United Cup. Jak oceniłby pan formę Polki w Australii?
- Idze rywalizacja w pierwszych meczach o stawkę, pierwszych rundach przychodziło łatwo. I teraz to potwierdziła. Czuć było u niej, że jest lepsza w porównaniu z zeszłym rokiem, bo wtedy w United Cup został ograna przez Jessicę Pegulę. W tym roku była solidniejsza.
A jak ocenić mikst, szczególnie w perspektywie igrzysk olimpijskich?
- Ten występ jest związany z wielkimi emocjami kibiców tak jakbyśmy już mieli medal olimpijski, bo mamy zawodniczkę numer 1 w WTA i zawodnika numer 9 w ATP. To wygląda dobrze, ale w rozmowie o medalu trzeba powstrzymać się od emocji i przedstawić fakty.
Powiem jako ekspert - ani Iga ani Hubert nie są zawodnikami, ktorzy naturalnie czują sie przy siatce i ich potencjał deblowy jest mocno ograniczony. To jest pierwsza rzecz. Kiedy popatrzymy na ranking deblistów to są zawodnicy, którzy nigdy nie zrobili wielkich karier w singlu, byli na miejscach 150, 200 albo nawet dalej, a potrafią być w pierwszej 10-tce w deblu i wygrywać turnieje Wielkiego Szlema. To wynika z tego, że debel jest inną grą pod względem technicznym i taktycznym niż singiel. Bywa, że czołowy singlista gra debla i potrafi tych zawodników ograć, ale o wiele częściej dobry deblista potrafi ograć singlistę.
Druga rzecz jest taka, że para Iga - Hubert prezentuje dwie różne postawy w podejściu do sytuacji trudnych i do strachu. Iga dąży do sytuacji trudnych, przygotowuje się do nich, odnajduje się w nich i ma coraz więcej umiejętności, by radzić sobie w takich momentach. Hubert jeszcze nie znalazł rozwiązania na trudne sytuacje. Hubert w sytuacjach trudnych się boi. I to może być trudna sytuacja dla Igi, która stoi na korcie przy piłce setowej i widzi jak bardzo to Hubert przeżywa. A z kolei Hubert widzi pewną siebie Igę i to na niego może jeszcze gorzej działać. Nie zmienia to faktu, że samymi umiejętnościami singlowymi mogą zagrać kilka dobrych meczów, ale nie mam przekonania, czy mogą to zrobić w tylu meczach, by sięgnąć po medal w Paryżu.

Trener Tomasz Wiktorowski powtarza, że doszło do zmian w treningu i grze Igi - skupili się na woleju i serwisie? Czy naprawdę trzeba coś zmieniać skoro Iga jest liderką rankingu?
- To ma takie znaczenie, że pokazuje, że Iga chce się rozwijać i to pod katem igrzysk. To pokazuje także, że igrzyska są dla niej i jej sztabu ważne. To ma swoja trudność, wiążę sie z ryzykiem, że trenując ten element zaniedbuje inne, które są sprawdzone. To są dylematy najlepszych sportowców.
Na czym polega zmiana w serwisie?
- W serwisie stosuje tzw. krótszą pętlę. Bardzo mnie to cieszy. Nie wdając się w szczegóły techniczne przygotowanie w tenisie opiera się na czterech filarach: fizycznym, taktycznym, technicznym i mentalnym. Iga jeśli ma gdzie szukać rezerw, możliwości poprawy jest to właśnie technika, w tym serwis.
Ludzie są bardzo otwarci, a kiedy dowiadują się, że ktoś przyjechał na Australian Open i będzie uczestniczył w turnieju nawet jako trener, są gotowi zaprosić cię do domu na kolację, albo co najmniej postawić dobre piwo w barze.
Na czym polega specyfika Australian Open?
To jest jedyny taki turniej z Wielkich Szlemów, w którym zawodnicy grają po długich przygotowaniach, długiej przerwie. Na początku jest wiele emocji. Na miejscu okazuje się często, który z zawodników przećwiczył jakiś nowy element i może mu to pasuje albo wprost przeciwnie. Są zawodnicy, którzy dobrze wchodzą w ten turniej, bo wolą więcej trenować, a inni chcą częściej startować i ten pierwszy występ wcale nie jest dla nich udany.
A pan jak wspomina Australian Open?
- Mamy wtedy w Australii fantastyczne lato. Na miejscu odnosi się wrażenie, że ten kraj nie może się doczekać tej wielkiej imprezy, już nawet podczas turniejów poprzedzających. Tenis jest wszędzie - mecze pokazywane są w barach, pubach, restauracjach. Ludzie są bardzo otwarci, a kiedy dowiadują się, że ktoś przyjechał na Australian Open i będzie uczestniczył w turnieju nawet jako trener, są gotowi zaprosić cię do domu na kolację, albo co najmniej postawić dobre piwo w barze.
Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski
Zobacz również:











