Gorąco po tym, co zrobiła Osaka. Podopieczna Wiktorowskiego na celowniku. "Brak szacunku"
Ostatnie mecze Igi Świątek i Naomi Osaki "przyniosły" ze sobą wiele słów krytyki za zachowania Polki oraz Japonki. Niespodziewanie głos ws. obecnej podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego zabrała sama Jelena Djoković, która wprost nie mogła uwierzyć, że Japonce wszystko przeszło "na sucho". "To jest brak szacunku" - grzmi na Instagramie żona Novaka Djokovicia.

Naomi Osaka po przerwie macierzyńskiej powróciła już do szeroko rozumianej światowej czołówki tenisistek. Japonka znów zakotwiczyła w TOP20 rankingu WTA i zdaje się coraz mocniejsza z miesiąca na miesiąc. Bez wątpienia nie bez znaczenia tutaj jest praca, jaką wykonuje Tomasz Wiktorowski.
Były trener Igi Świątek przejął pieczę nad karierą Osaki przed US Open 2025 i była to cokolwiek, spora niespodzianka. Efekty ich współpracy są już widoczne. We wspomnianym US Open Osaka dotarła do półfinału, w którym stoczyła dość wyrównany bój z Amandą Anisimovą.
Osaka na celowniku. Żona Djokovicia w akcji
W przeszłości Osaka US Open wygrywała dwukrotnie, podobnie jak Australian Open. W tegorocznym Australian Open 28-latka już dwa razy znalazła się na świeczniku obserwatorów tenisa. Najpierw po meczu pierwszej rundy z Chorwatką Ruzić, a potem po kolejnym spotkaniu - z Soraną Cirsteą.
Rumunka w samej końcówce meczu nie trafiła pierwszego podania, po czym Japonka krzyknęła do siebie dwukrotne głośne "Come on". Rywalka zapytała panią sędzię, czy takie zachowanie jest w porządku między serwisami, wskazując na możliwe zastosowanie przepisu o "przeszkodzie".
Sędziująca ten mecz Kelly Rask, krótko potwierdziła, że nie nastąpiło naruszenie przepisów. Cirstea oczywiście w taką decyzję nie mogła uwierzyć. Tenisowa społeczność dość zgodnie stwierdziła, że Japonka nie powinna robić tego, co miało miejsce na Margaret Court Arena.
Głos zabrała także żona Novaka Djokovicia. "Hmm, jestem zaskoczona, że to nie jest nazywane przeszkadzaniem. Pomiędzy dwoma serwisami, gdy tłum bije brawo lub krzyczy, sędzia prosi, aby nie krzyczeć między serwisami, ponieważ przeszkadza to zawodniczce. Punkt nie jest skończony" - rozpoczęła na Instagramie.
"Sorana spudłowała swój pierwszy serwis i skupia się na drugim, jest krótka przerwa. I oklaskiwanie kogoś za błąd przy pierwszym serwisie to brak szacunku. Jestem zaskoczona, że sędzia/Naomi uważali to za sprawiedliwe?! Czy były jakieś zmiany w regulaminie, które przeoczyłam?" - grzmi 39-latka.
Serbka bez wątpienia wie, o czym mówi. Novak Djoković na przestrzeni swojej kariery wielokrotnie kłócił się z sędziami o tego typu sytuacje, gdy to on był tym, który zwykle zostawał ukarany. W tym przypadku sędzia wyraźnie uznała, że Osaka nie naruszyła przepisów. Zobaczymy, czy Japonka jeszcze powtórzy podobne zachowanie. Być może w czwartej rundzie zmierzy się z Igą Świątek.











