Finalistka WTA 1000 w Rzymie na drodze Polki do Australian Open. Już wylosowali
Tenisowy Australian Open zbliża się wielkimi krokami, już od poniedziałku w Melbourne Park będzie tłoczno i ciekawie. Zaczyna się bowiem pierwszy tydzień sportowego święta w stolicy stanu Wiktoria: jego podstawowym elementem, są oczywiście kwalifikacje Australian Open, ale też i wiele imprez towarzyszących, z formatem "1 Point Slam", w którym udział weźmie m.in. Iga Świątek. Trzy Polki wiedzą już, jak będzie wyglądała ich droga do głównej drabinki.

Tenisowe zmagania pań w najbliższym tygodniu będą już podzielone na trzy kluczowe lokalizacje: Melbourne, Adelajdę i Hobart. Gwiazdy w większości zjadą do stolicy stanu Wiktoria - tam będą szykować się do pierwszego wielkoszlemowego turnieju w sezonie. I wezmą udział w licznych imprezach towarzyszących: m.in. "1 Point Slam" czy meczach pokazowych. Zobaczymy więc w nich m.in. Igę Świątek, Naomi Osakę, Coco Gauff, Jelenę Rybakinę, Carlosa Alcaraza czy Jannika Sinnera. Kilka zawodniczek z TOP 20 planuje też występy w WTA 500 w Adelajdzie, Magda Linette i Magdalena Fręch sprawdzą dyspozycję w WTA 250 na Tasmanii.
Dla trzech innych reprezentantek Polski: Lindy Klimovicovej, Mai Chwalińskiej i Katarzyny Kawy rozpocznie się jednak kluczowa część zmagań w Melbourne: walka o miejsce w Australian Open. W niedzielę nad ranem poznały swoje ścieżki, najwięcej szczęścia miała Klimovicova.
Polskie tenisistki poznały rywalki w kwalifikacjach Australian Open. Niefart Mai Chwalińskiej
Linda zrezygnowała z gry w kwalifikacjach turnieju w Auckland, wybrała dłuższy urlop przed sezonem. Do eliminacji Wielkiego Szlema przystępuje więc z marszu, w eliminacjach AO - podobnie jak Katarzyna Kawa - została rozstawiona. A to sprawia, że w dwóch pierwszych rundach uniknie zawodniczki wyżej od siebie notowanej.

W pierwszej potyczce - ok. godz. 3 nad ranem polskiego czasu w poniedziałek - zmierzy się z reprezentantką gospodarzy Stefani Webb, zawodniczką z siódmej setki światowej listy. I tu będzie zdecydowaną faworytką. Jeśli wygra, wpadnie na Gabrielę Knutson lub inną Australijkę - Lizette Cabrerę. Raczej powinna to być Knutson, która tydzień temu ograła w Auckland Maję Chwalińskę. A w ewentualnym finale czekać może Belgijka Greet Minnen, podopieczna Wima Fissette'a z reprezentacji Belgii. Ona jest rozstawiona z "12".
Katarzyna Kawa, tak świetnie prezentująca się w United Cup, zagra na otwarcie z doświadczoną Ukrainką Darią Snigur (we wtorek). Jeśli wygra, jej rywalką będzie Astra Sharma lub Carson Branstine, która dobrze radziła sobie w poprzednim sezonie na trawie (pokonała m.in. Ludmiłę Samsonową, Lois Boisson czy Biancę Andreescu). Na hardzie radzi sobie jednak dużo gorzej.
Potencjalny finał to już potyczka z Białorusinką Alaksandrą Sasnowicz - ona jest najwyżej rozstawiona wśród czterech potencjalnych rywalek. Choć jest tam też utalentowania Ksenia Jefremowa, która zamieniła Rosję na Francję.
Dużo gorzej wylosowała zaś Maja Chwalińska. Zacznie od starcia z 35-letnią Madison Brengle, która kiedyś była 35. na świecie, ale dziś już jest daleka od takiej dyspozycji. Tu Polka będzie faworytką, ale już w kolejnej potyczce, zapewne z Rebeką Masarovą - już niekoniecznie. Aby powtórzyć sukces sprzed roku, a wtedy 24-latka przeszła eliminacje - trzeba jednak wgrać trzy spotkania.
A w tym trzecim może czekać rozstawiona Joanna Garland z Tajwanu, ale raczej będzie to Anhelina Kalinina. Ukrainka wraca po półrocznej przerwie, spadła do drugiej setki rankingu. Na dzień dobry, w grudniu, wygrała jednak imprezę WTA 125 w Limoges. Mówimy zaś o niedawnej 245. rakiecie świata, finalistce turnieju WTA 1000 w Rzymie z 2023 roku.
Mecz Chwalińskiej - również w poniedziałek nad ranem.














