Cztery obronione meczbole Majchrzaka w starciu z Węgrem. Szalona pogoń Polaka w Melbourne
Polscy singliści w komplecie przebrnęli przez pierwszą rundę tegorocznego Australian Open. W nocy z wtorku na środę rozpoczęła się walka o awans do trzeciej fazy zmagań w Melbourne. W tym samym czasie, co Linda Klimovicova, swój pojedynek rozgrywał także Kamil Majchrzak. Nasz reprezentant zmierzył się z Fabianem Marozsanem. Mimo problemów ze zdrowiem, 30-latek ruszył w szaloną pogoń, bronił po drodze meczboli. Ostatecznie to jednak Węgier triumfował w całym starciu 6:3, 6:4, 7:6(5).

Kamil Majchrzak rozpoczął swoją tegoroczną przygodę z Australian Open od spotkania z Jacobem Fearnley'em. Polak był na dobrym kursie po pierwszych dwóch setach, ale później to Brytyjczyk doszedł do głosu. Po tym, jak zawodnik z Wysp wyszedł na prowadzenie 3:0 w czwartej partii, powoli pachniało decydującą odsłoną rywalizacji. Na szczęście nasz reprezentant zdołał się odrodzić i zamknął pojedynek na swoją korzyść jeszcze przed ew. pięciosetówką. Ostateczny wynik brzmiał 7:6(2), 7:5, 3:6, 7:6(3) na korzyść 30-latka.
Dziś o godz. 1:00 czasu polskiego Kamil stanął do rywalizacji o awans do trzeciej rundy. Jego przeciwnikiem okazał się Fabian Marozsan. Węgier plasuje się obecnie na 47. miejscu w rankingu ATP - o 12 lokat wyżej od naszego reprezentanta. O tym, jak niewygodny to rywal, świadczy choćby fakt, że w przeszłości potrafił pokonać samego Carlosa Alcaraza. 26-latek słynie z ofensywnego stylu gry w tenisa. Gdy tylko ma swój dzień, jego uderzenia potrafią budzić respekt u każdego oponenta. Zanosiło się zatem na wymagające zadanie dla Polaka. Tym bardziej, że po meczu otwarcia Kamil narzekał na problemy z mięśniami, przez co nie mógł do końca normalnie serwować.
Australian Open: Kamil Majchrzak kontra Fabian Marozsan w drugiej rundzie
Mecz rozpoczął się źle z perspektywy Majchrzaka. Najpierw Marozsan w łatwym stylu utrzymał swoje podanie, a po zmianie stron ruszył po przełamanie. Już pierwszy z dwóch break pointów dał Węgrowi prowadzenie 2:0. Naszemu reprezentantowi szybko udało się zniwelować stratę. Po czterech gemach na tablicy wyników widniał już remis. Zawodnicy grali seriami. Po chwili to Fabian znów złapał wiatr w żagle. W trakcie szóstego rozdania Kamil nie zdobył ani jednego punktu przy własnym serwisie. Polak próbował powtórzyć schemat z poprzedniego razu i zaraz po przełamaniu szukał odpowiedzi. Doprowadził do walki na przewagi, ale nie doczekał się żadnego break pointa.
Zrobiło się już 5:2 dla przeciwnika. Wyżej notowany tenisista próbował wywrzeć presję na 30-latku i zakończyć sprawę w premierowej odsłonie już po ósmym gemie. Majchrzak wrócił jednak ze stanu 15-30 i dorzucił trzecie "oczko" na swoje konto, przerzucając piłeczkę na stronę Marozsana. Węgier doskonale poradził sobie z faktem zamykania partii przy swoim serwisie. Wygrał rozdanie do zera i zapewnił sobie wynik 6:3 w pierwszym secie.
Drugą część pojedynku inaugurował Kamil. Niestety, już na "dzień dobry" doszło do przełamania. Polak próbował wrócić ze stanu 0-40, ale przy trzecim break poincie nadział się na potężną kontrę ze strony ofensywnie usposobionego Fabiana. Jego prędkości robiły momentami spore wrażenie na naszym reprezentancie. Po zmianie stron Węgier popełnił kilka błędów, przez co nasz reprezentant szybko otrzymał trzy szanse z rzędu na powrotnego breaka. Niestety, żadnej z nich nie udało się wykorzystać. Marozsan potwierdził przewagę i zrobiło się już 2:0 dla 47. rakiety świata.
Po kilku minutach sytuacja Majchrzaka stała się jeszcze trudniejsza. Rywal wywalczył następne przełamanie i w związku z tym druga partia coraz bardziej oddalała się naszemu tenisiście. Niewiele brakowało, a Kamil przegrałby go do zera. W szóstym gemie Fabian posiadał w sumie trzy setbole, ale Polak wyszedł z opresji i zdobył premierowe "oczko" na swoje konto. Potem udało się utrzymał także swoje podanie. Nasz reprezentant ruszył w szaloną pogoń. Nagle znalazł się blisko czegoś, co wydawało się nierealne - w końcu Węgier prowadził w pewnym momencie z różnicą trzech przełamań. Nagle 30-latek wypracował sobie dwa break pointy z rzędu na 5:5. Gdy było już tak blisko efektownego powrotu, Marozsan zdołał odwrócić losy dziesiątego gema. Ostatecznie zapisał go na swoje konto, a co za tym idzie - także całego seta wynikiem 6:4.
Początek kolejnej części spotkania przebiegł pod dyktando serwujących. Pierwsze emocje nastały w trzecim gemie - i to jakie! Panowie rozegrali rozdanie składające się z aż 14 równowag. Majchrzak obronił w sumie sześć break pointów i utrzymał prowadzenie. Gdy wydawało się, że to może dodać Kamilowi dodatkowej pewności siebie, stało się wręcz przeciwnie - to Marozsan zdominował następne minuty. Węgier zdobył trzy "oczka" z rzędu, tracąc po drodze zaledwie jeden punkt. To pozwoliło Fabianowi na przejęcie kontroli nad wydarzeniami. Przy stanie 5:4 mógł zamykać spotkanie przy własnym podaniu.
Wyżej notowany zawodnik doczekał się meczbola. Mimo arcytrudnej sytuacji, Polak nie dawał za wygraną. I zdołał wrócić do gry, wygrywając następne trzy akcje. W jedenastym gemie Majchrzak zanotował "comeback" ze stanu 0-30 przy swoim serwisie i zagwarantował sobie co najmniej tie-breaka. Kamil starał się zrobić wszystko, by do niego nie doprowadzić. W dwunastym gemie wypracował sobie dwa setbole z rzędu. Od tamtej pory obserwowaliśmy kolejny zwrot akcji. Marozsan doprowadził do decydującej rozgrywki, w której prowadził już 6-2. Nasz reprezentant bronił kolejnych meczboli, ale przy piątym Węgier dopiął swego. Ostateczny wynik spotkania brzmiał 6:3, 6:4, 7:6(5) na korzyść 47. rakiety świata.
Dokładny zapis relacji z meczu Kamil Majchrzak - Fabian Marozsan jest dostępny TUTAJ. Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.















![Jagiellonia w drodze po awans. Najlepsze akcje w Lidze Konferencji [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MCV5PCXQXHNRU-C401.webp)

