Wielki powrót Chwalińskiej. Finalistka Wimbledonu pokonana w Melbourne
Ledwo co opadły emocje po wczorajszym finale United Cup, a w Melbourne już rozpoczęły się eliminacje do premierowej wielkoszlemowej imprezy w tym sezonie. Jako pierwsza z naszych reprezentantek do gry wkroczyła Maja Chwalińska. Rówieśniczka Igi Świątek stanęła do rywalizacji ze znacznie bardziej doświadczoną tenisistką. Mowa o Madison Brengle, która w 2007 roku docierała do juniorskich finałów na Australian Open i Wimbledonie. 24-latka podołała wyzwaniu, chociaż w pierwszym secie musiała odrabiać stratę w końcówce.

Wczoraj rozlosowano drabinkę eliminacji Australian Open. Po stronie pań znalazły się aż trzy nasze reprezentantki. Każda z nich występuje w barwach klubu BKT Advantage Bielsko-Biała. Mowa o Mai Chwalińskiej, Lindzie Klimovicovej oraz Katarzynie Kawie. Ostatnia z nich jeszcze wczoraj pieczętowała dla Polski tytuł w United Cup w duecie z Janem Zielińskim, stąd organizatorzy zmagań w Melbourne wyznaczyli jej pojedynek na wtorek. Dziś zaś przyszło nam emocjonować się spotkaniami Mai i Lindy.
Jako pierwsza do gry wkroczyła Chwalińska. Tym razem 24-latka nie pojawiła się w Sydney podczas drużynowych rozgrywek, gdyż nie udało jej się załapać rankingiem. Przystąpiła za to do walki o główną drabinkę WTA 250 w Auckland. Wszystko zaczęło się dobrze, od zwycięstwa 6:4, 6:0 z Hanyu Guo. W decydującej rundzie kwalifikacji uległa jednak Gabrieli Knutson 3:6, 2:6. Ostatecznie Polce nie udało się wejść jako szczęśliwa przegrana, przez co wyruszyła w podróż do Melbourne na wielkoszlemowe eliminacje.
Na "dzień dobry" Maja trafiła na doświadczoną, 35-letnią Madison Brengle. To zawodniczka, która 19 lat temu walczyła o tytuły podczas juniorskich zmagań w Australian Open oraz na Wimbledonie. W tych pierwszych rozgrywkach uległa w decydującym starciu Anastazji Pawluczenkowej, a w Londynie - musiała uznać wyższość Urszuli Radwańskiej. Amerykanka to tenisistka po wielu przejściach. W kwietniu ubiegłego roku powróciła na zawodowe korty po trzecim wyleczeniu raka skóry. Jej historia może stanowić inspirację dla innych, że nigdy nie należy się poddawać. Dziś 453. aktualnie rakieta świata chciała sprawić niespodziankę w rywalizacji z zawodniczką plasującą się o 309. miejsc wyżej.
Australian Open: Maja Chwalińska kontra Madison Brengle w eliminacjach
Mecz rozpoczął się po myśli Chwalińskiej. To nasza reprezentantka jako pierwsza wywalczyła sobie przełamanie, podczas czwartego gema. Od tamtej pory nastał festiwal breaków. Przerwała go dopiero Brengle, w trakcie... dziesiątego rozdania, gdy tenisistka z USA nie traciła punktu przy własnym podaniu. Wówczas Amerykanka wyrównała stan rywalizacji w secie, chociaż przegrywała już 3:5.
Doświadczona zawodniczka poszła za ciosem i po tym, jak zgarnęła trzecie "oczko" z rzędu, mogła zamykać premierową odsłonę przy swoim serwisie. Na szczęście Maja w idealnym momencie. Wykorzystała ostatniego z trzech break pointów w dwunastym gemie i doprowadziła do tie-breaka. Decydująca rozgrywka potoczyła się po myśli 24-latki. Z wyniku 0-1 wyszła na 5-2 i przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Finalnie zakończyła seta wynikiem 7:6(3) na własną korzyść.
Udany powrót w końcówce poprzedniej części batalii natchnął Chwalińską do dobrego otwarcia kolejnej odsłony potyczki. W pierwszym gemie drugiej partii wróciła ze stanu 0-40 przy serwisie Brengle i po zdobyciu dziewięciu punktów z rzędu wyszła na prowadzenie 2:0 15-0. W trakcie trzeciego rozdania Amerykanka przerwała korzystną passę naszej reprezentantki. Kolejne minuty znów należały jednak do Polki. Po tym, jak Madison nie wykorzystała kilku okazji na drugie "oczko", zrobiło się 4:1 dla 24-latki z podwójnym breakiem.
W następnym fragmencie obserwowaliśmy festiwal przełamań. Obie panie wzajemnie odbierały sobie serwisy. I tak działo się już do samego końca meczu, co oczywiście działało na korzyść naszej reprezentantki. Ostatecznie Chwalińska wygrała pojedynek 7:6(3), 6:3 i dzięki temu zameldowała się w drugiej rundzie eliminacji Australian Open. O awans do decydującej fazy kwalifikacji powalczy ze zwyciężczynią starcia Rebeka Masarova - Alina Czarajewa.
















