Bramy raju zamknięte dla polskich bohaterów z United Cup. Zero złudzeń
Tenisowy świat pokochał polski duet Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Pięć spotkań, pięć zwycięstw - to oni okazali się kluczem do historycznego sukcesu w United Cup, choć oczywiście nie można zapominać o cudownym renesansie Huberta Hurkacza i wciąż istotnej roli Igi Świątek, mimo dwóch porażek. Pojawiły się więc pytania, czy duet Kawa/Zieliński mógłby powalczyć o tytuł w Australian Open? Niestety, prawda dla polskiej pary jest bardzo brutalna.

Jedenaście lat temu polski tenis cieszył się z historycznego sukcesu w Pucharze Hopmana, po dwukrotnym triumfie - w singlu i mikście - Agnieszki Radwańskiej nad Sereną Williams. Jej jedynym indywidualnym w karierze, choć przecież w oficjalnych statystykach WTA widnieje bilans 10:0 dla słynnej Amerykanki. Wtedy bowiem wyniki z Pucharu Hopmana nie liczyły się do rankingu, teraz United Cup już jest brane pod uwagę.
Ten format funkcjonuje czwarty rok, Polacy, prowadzeni przez Igę Świątek i Huberta Hurkacza, po raz trzeci zagrali o trofeum. W końcu je wygrali, dzięki trzem zwycięstwom Raszynianki, czterem "Hubiego", ale przede wszystkim - pięciu pary Katarzyna Kawa/Jan Zieliński.
I to było największe zaskoczenie, które jest komentowane w świecie tenisa. To że para Kawa/Zieliński wystąpiła w spotkaniach z Niemcami i Holandią, nie było zaskoczeniem. Prowadziliśmy po singlach 2:0, wynik miksta nie miał większego znaczenia. Tyle że już w ćwierćfinale z Australią, w półfinale z USA i w finale ze Szwajcarią było 1:1. I wydawało się niemal pewne, że musi wtedy zagrać para Świątek/Hurkacz. Tymczasem ostatecznie kapitan Mateusz Terczyński, po licznych zapewne konsultacjach z samymi zainteresowanymi, postawił na Katarzynę i Jana. A oni nie zawiedli. Wszystkie trzy spotkania wygrali 2:0.
I to trzeba podkreślić - rywale nie byli bowiem przypadkowi.
- w ekipie Niemiec: Laura Siegemund, wielokrotna wielkoszlemowa mistrzyni w deblu i miście oraz Alexander Zverev, trzeci singlista świata
- w ekipie Holandii: Demi Schuurs, czołowa deblistka świata, uczestniczka ostatniego WTA Finals
- w ekipie Australii: Storm Hunter: była finalistka Wielkiego Szlema w deblu i mikście, była liderka rankingu deblowego oraz John Patrick Smith, ubiegłoroczny finalista AO w mikście
- w ekipie USA: Coco Gauff, trzecia dzisiaj singlistka świata, ale i triumfatorka French Open w deblu oraz Christian Harrison, półfinalista Roland Garros 2025 w deblu oraz półfinalista dwóch turniejów ATP Masters 1000 w poprzednim sezonie
- w ekipie Szwajcarii: Belinda Bencic, niepokonana w dziewięciu spotkaniach United Cup, chwilę po ograniu Igi Świątek
Nic dziwnego, że Iga biła po finale pokłony.
Głosy zachwytu płynęły z całego świata, pojawiły się też pytania, czy duet Kawa/Zieliński nie mógłby powalczyć w Australian Open?
Niestety, tu polski zespół spotyka się z bolesnymi zasadami. Realnie patrząc, bez dzikiej karty ze strony organizatorów, nie ma na to szans.
Kontynuacja pięknej serii w Melbourne praktycznie niemożliwa. Wszystko rozbija się o ranking polskiej bohaterki z Sydney
Turniej Australian Open formalnie rozpocznie się w najbliższą niedzielę - zmaganiami w pierwszej rundzie singla. Losowanie drabinki odbędzie się w czwartek. Dwa dni później do gry przystąpią debliści - tu też listy uczestników zostały już ogłoszone. W przypadku miksta, a ten ruszy dopiero 22 stycznia, wszystko odbywa się na samym końcu.

Do zmagań przystąpią 32 pary - późniejsi triumfatorzy muszą wygrać pięć spotkań. Decyduje ranking łączony - im wyższy, tym lepszy. Może być z singla, może być z debla. Gdyby Zieliński chciał grać z Igą Świątek, mieliby pewne miejsce w drabince - ta suma ich pozycji to 35 (33. miejsce Jana w deblu i 2. Igi w singlu). I zapewne znów się na to zdecyduje, dołoży miksta do debla. W rywalizacji par mieszanych zdobył już dwa wielkoszlemowe tytuły, oba w sezonie 2024 z Hsieh Su-wei.
Problem polega na tym, że Katarzyna Kawa odpuściła w poprzednim sezonie grę deblową, postawiła tylko na singla. A była już w TOP 100 rankingu i mogła piąć się w górę. Teraz jest w szóstej setce. W grze pojedynczej jest na 135. Łącznie mieliby z Zieliński sumę 168, a tzw. "cut" w Wielkim Szlemie następuje tu zwykle w przedziale 60-80. Podczas ostatniego Wimbledonu ostatni zakwalifikowany duet miał sumę rankingową 70 (Maximo Gonzalez 30, Cristina Bucsa 40). Nie ma więc szans na ich wspólny występ bez dzikiej karty. A te Australijczycy w mikście rozdają raczej swoim zawodnikom.
Katarzyna Kawa we wtorek nad ranem rozegra już mecz w Melbourne w kwalifikacjach AO - z Darią Snigur. Jeśli nie dostanie się do głównej drabinki, wróci do Polski. W przyszłym tygodniu, razem z Mają Chwalińską i Lindą Klimovicovą, ma bowiem wystąpić w turnieju ITF W75 w Lesznie.
Wypada życzyć, aby wszystkie musiały się z niego wycofać. I mogły dołączyć do Igi Świątek, Magdy Linette oraz Magdaleny Fręch w głównej drabince pierwszego Wielkiego Szlema w sezonie 2026.













