Pasjonujący mecz Polki z finalistką WTA 1000. Trzeci set przesądził ws. awansu w Melbourne
Noc ze środy na czwartek czasu polskiego przyniosła nam ostatnie emocje w eliminacjach Australian Open. Co istotne - w decydującej fazie kwalifikacji zameldowały się aż dwie reprezentantki Polski. Jedną z nich była Maja Chwalińska. 24-latka stanęła przed szansą, by po raz drugi z rzędu zameldować się w głównej drabince wielkoszlemowych zmagań w Melbourne. Jej przeciwniczką okazała się Anhelina Kalinina. Panie stoczyły trzysetową batalię na korcie numer 7.

Maja Chwalińska rozegrała dotychczas dwa emocjonujące spotkania w tegorocznych eliminacjach Australian Open. Nawet mecz pierwszej rundy, który wygrała bez straty seta, przyniósł ciekawą historię. Przy stanie 6:5 Madison Brengle serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Mimo to Polka doprowadziła do tie-breaka. Zwyciężyła w nim, a potem poszła za ciosem, ostatecznie pokonując przeciwniczkę 7:6(3), 6:3. Druga faza kwalifikacji to z kolei walka na pełnym dystansie z Rebeką Masarovą. Nasza reprezentantka lepiej wytrzymała trudy tego pojedynku, triumfując 7:6(8), 5:7, 6:1.
Dzięki temu zobaczyliśmy 24-latkę w decydującej rundzie batalii o główną drabinkę wielkoszlemowych rozgrywek w Melbourne. Aby powtórzyć sukces sprzed roku, Chwalińska musiała pokonać Anhelinę Kalininę. Ukrainka jeszcze kilka lat temu znajdowała się w szerokiej czołówce WTA, była nawet na 25. miejscu w kobiecym zestawieniu. Wydarzyło się to po jej finale zmagań rangi "1000" w Rzymie w 2023 roku. Później dopadły ją problemy, przez które wypadła z TOP 100 kobiecego zestawienia. Aktualnie plasuje się na 178. pozycji - o 33 lokaty niżej od Mai. Nie było jednak wątpliwości, że to wracająca do dobrej dyspozycji Ukrainka jest faworytką dzisiejszej potyczki.
Australian Open: Maja Chwalińska kontra Anhelina Kalinina w eliminacjach
Mecz rozpoczął się od serwisu Chwalińskiej. Nasza reprezentantka już na "dzień dobry" musiała się zmierzyć z małym testem. Kalinina prowadziła 30-15 na returnie, ale Polka odrobiła stratę. Ładnym zawinięciem z forhendu do narożnika zapewniła sobie trzeci punkt z rzędu i objęcie prowadzenia. Po zmianie stron Ukrainka doprowadziła do remisu, a w kolejnym gemie przy podaniu Mai doczekała się już dwóch break pointów z rzędu. Już premierowa szansa została zamieniona w przełamanie. Nasza reprezentantka posłała zbyt krótką piłkę i to zachęciło rywalkę do ataku, który okazał się skuteczny.
Momentum przeszło na stronę Anheliny. W następnych minutach Kalinina posiadała doskonałe okazje na to, by wywalczyć sobie przewagę podwójnego breaka, dwukrotnie prowadziła 40-0 na returnie. A mimo to w obu przypadkach nie doczekaliśmy się przełamania. Chwalińska obroniła w sumie osiem break pointów i wciąż utrzymywała kontakt z przeciwniczką. W ósmym gemie udało się doprowadzić do wyrównania.
Gra o zwycięstwo w partii rozpoczęła się na nowo. Polka dobrze otworzyła dziewiąte rozdanie, wygrała dwie akcje. Później zabrakło jednak skuteczności. Po błędzie naszej reprezentantki Kalinina znów znalazła się z przodu i mogła zamykać premierową odsłonę pojedynku przy własnym podaniu. Końcówka seta rozstrzygnęła się jednak na korzyść Mai. Najpierw Chwalińska zniwelowała stratę, a później obroniła dwa break pointy przy swoim serwisie i zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Ostatecznie jednak do niego nie doszło. Nasza tenisistka poszła za ciosem i zdobyła trzeciego gema z rzędu, który dał jej triumf 7:5 w premierowej odsłonie.
Druga część pojedynku rozpoczęła się od utrzymanego podania przez Chwalińską. Następne minuty należały jednak do Kalininy. Tym razem Ukrainka zdołała uciec Polce na dłuższy dystans. To efekt pięciu wygranych gemów z rzędu. Ten fragment przesądził o losach partii. Maja dorzuciła jeszcze drugie "oczko" na swoje konto, ale na więcej Anhelina nie pozwoliła. Zawodniczka naszych wschodnich sąsiadów pewnie poczuła się na korcie, łatwo przychodziło jej wygrywanie własnych podań. Dzięki temu triumfowała wynikiem 6:2 zagwarantowała nam decydującego seta.
Początek trzeciej fazy rywalizacji przyniósł nam długiego gema, w którym nasza tenisistka dała z siebie wszystko. Widać było, że odczuwa skutki nie tylko dzisiejszej rywalizacji, ale także tej środowej z Masarovą. Niestety, mimo dwóch szans na utrzymanie serwisu, ostatecznie doszło do przełamania na korzyść Kalininy. W następnych minutach Chwalińska próbowała niwelować stratę. Najpierw miała 40-15, a przy kolejnej okazji 30-0 na returnie. Za każdym razem Anhelina wychodziła jednak z opresji.
Te momenty wzmocniły zawodniczkę naszych wschodnich sąsiadów, a jednocześnie kosztowały sporo energii naszą reprezentantkę. Tuż przed zmianą stron sytuacja Mai stała się jeszcze trudniejsza. Finalistka z Rzymu sprzed trzech lat wywalczyła następne przełamanie i uciekła Polce na większy dystans. Po sześciu rozdaniach było już 5:1 dla Ukrainki. Następne okazało się już ostatnim, bowiem Kalinina jeszcze raz dobrała się do podania Chwalińskiej. Po 145 minutach rywalizacji to Anhelina cieszyła się ze zwycięstwa 5:7, 6:2, 6:1 i awansu do głównej drabinki Australian Open.
















