Początek spotkania przebiegał po myśli serwujących. Na pierwszego break pointa trzeba było zaczekać do siódmego gema. Wówczas Zverev zdołał jednak wyjść z opresji. Po zmianie stron Alcaraz doprowadził do remisu i przypuścił kolejny atak - tym razem już skuteczny. Chociaż Alexander prowadził 30-15 przy własnym podaniu, to od tej pory punkty do końca seta zdobywał już wyłącznie Carlos. Dzięki temu Hiszpan triumfował w premierowej odsłonie 6:4.
Druga partia przebiegała już inaczej. Lider rankingu ATP już na "dzień dobry" mógł przełamać reprezentanta Niemiec. Długi gem trafił ostatecznie na konto trzeciej rakiety świata. W trakcie szóstego rozdania Alcaraz zanotował pierwszą słabość przy swoim serwisie. Pojawiły się aż trzy break pointy z rzędu dla Zvereva. Dwie szanse udało się zniwelować Carlitosowi, ale przy trzeciej Alexander dopiął swego. Chwilę później było już 5:2 dla finalisty Australian Open sprzed roku.
To nie był jednak koniec emocji, jeśli chodzi o drugą partię. Numer jeden męskiego zestawienia walczył do końca i zdołał odrobić stratę. Po jedenastym gemie Carlos mógł nawet znaleźć się na prowadzeniu, bowiem miał dwie piłki z rzędu na 6:5. Ostatecznie o losach seta decydował tie-break. Panowie szli równo, przez długi czas nie obserwowaliśmy ani jednego mini przełamania. Dokonało się ono dopiero w dwunastym punkcie. Wówczas Alcaraz znów pokazał swoją wielkość. Od stanu 4-5 Hiszpan zgarnął trzy kolejne akcje i dzięki temu wygrał tę odsłonę rezultatem 7:6(5).
Australian Open: Problemy zdrowotne Alcaraza w trzecim secie
Zverev próbował odpowiedzieć na starcie kolejnej fazy pojedynku. Miał break pointa w gemie otwarcia, ale lider rankingu ATP oddalił zagrożenie. Kolejne minuty przebiegały po myśli serwujących. Niezwykle ciekawie zrobiło się w dziewiątym gemie. Wtedy Carlos zaczął narzekać na jakieś dolegliwości z nogą, nie mógł normalnie poruszać się po korcie. Mimo tych kłopotów, zdołał wyjść ze stanu 15-30 przy własnym podaniu i dorzucił piąte "oczko" na swoje konto. Następnie Alcaraz skorzystał z przerwy medycznej. Ten fakt mocno zdenerwował Alexandra. Wykłócał się z sędziami, że Hiszpanowi nie należała się pomoc, gdyż jego zdaniem ten miał problemy ze skurczami.
Po powrocie do gry Zverev znalazł się pod presją. Było 30-30, a to oznaczało, że Carlosa dzieliły dwie piłki od awansu do finału. Potem Niemiec wykonał jednak dwa dobre serwisy i wyrównał na 5:5. Ciekawie zrobiło się także w dwunastym gemie, kiedy to Alcaraz wygrał pierwsze dwie akcje. Ostatecznie o losach partii decydował jednak tie-break. Kluczowa rozgrywka potoczyła się po myśli Saschy. Od wyniku 2-2 zgarnął cztery akcje z rzędu i to zaważyło na tym, że wygrał seta 7:6(3).
Kolejną partię inaugurował Zverev. Niemiec pewniej utrzymywał swoje podania, ale mimo to Alcaraz dotrzymywał kroku swojemu przeciwnikowi. Z czasem lider rankingu ATP zaczął wracać do lepszego poruszania się po korcie. W piątym gemie uchyliła się nawet furtka dla Hiszpana na uzyskanie break pointa, jednak w kluczowym momencie akcji pojawił się prosty błąd. Okazje na przełamanie pojawiły się dopiero po zmianie stron, ale dla Alexandra. Reprezentant Niemiec posiadał dwie piłki z rzędu na 4:2. Mimo to Carlos zdołał wyjść z opresji. Podobnie w kolejnych rozdaniach, kiedy dwukrotnie było 0-30 z jego perspektywy.
Ostatecznie o losach partii ponownie decydował tie-break. Jako pierwszy mini przełamanie zdobył Zverev, ale Alcaraz szybko odrobił stratę. Po pięciu punktach to lider rankingu ATP znalazł się na prowadzeniu z małym breakiem. Przy zmianie stron znowu był remis, potem 4-3 dla Carlosa. Od tego momentu punkty wędrowały wyłącznie na konto trzeciej rakiety świata. Wynikiem 7:6(4) Alexander doprowadził do piątej odsłony rywalizacji na Rod Laver Arena.
Piąty set otwierał Alcaraz. Hiszpan miał piłkę na 1:0, ale potem wplątał się w kłopoty. Dopuścił Zvereva do break pointa, a przy nim... popełnił błąd serwisowy. Mimo trudnej sytuacji, Carlos ciągle wierzył w możliwość odwrócenia losów partii. Wygenerował sobie dwa break pointy w czwartym rozdaniu. W obu przypadkach Niemiec wyratował się jednak znakomitym podaniem. Okazja na powrotne przełamanie pojawiła się także w szóstym gemie. Tym razem piłka wkroczyła do gry. Hiszpan nie wykorzystał szansy, jego piłka zahaczyła o taśmę i wyleciała na aut. Sascha dorzucił czwarte "oczko" i wykonał kolejny krok w stronę decydującego starcia.
W trakcie ósmego rozdania Alcaraz znów znalazł się bardzo blisko przełamania. Miał dwie piłki na 4:4, w obu przypadkach obserwowaliśmy wymiany. Za każdym razem Carlos popełniał jednak błędy, które niweczyły jego wcześniejszą pracę. Zverev ponownie wyszedł z tarapatów i zrobiło się 5:3 z perspektywy trzeciej rakiety świata. To jednak nie wystarczyło reprezentantowi Niemiec do zamknięcia spotkania. Lider rankingu WTA wrócił do gry w ostatnim momencie. Przełamał rywala w dziesiątym gemie (po raz pierwszy od drugiego seta). W tamtym momencie to Zverev wyglądał gorzej pod względem fizycznym od swojego przeciwnika.
Alcaraz poszedł za ciosem i dorzucił także następne dwa "oczka" na swoje konto. Alexander posiadał piłkę na tie-breaka, ale nie wytrzymał końcówki dwunastego gema. Ostatecznie numer jeden triumfował 6:4, 7:6(5), 6:7(3), 6:7(4), 7:5 po 5 godzinach i 27 minutach walki. Tym samym wiemy już, że w finale zmagań w Melbourne nie będzie takiego zestawienia, jak przed rokiem, kiedy to reprezentant Niemiec walczył o tytuł z Jannikiem Sinnerem. Może za to dojść do czwartego z rzędu decydującego starcia na Wielkim Szlemie pomiędzy Włochem a Hiszpanem. Taka seria trwa od Roland Garros 2025. Najpierw tenisista z Italii musi jednak pokonać Novaka Djokovicia.
Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.




















