Natalia Bajor jest obecnie najlepszą polską tenisistką stołową i jedyną w historii, która zdobyła tytuły mistrzyni Polski we wszystkich kategoriach wiekowych. W kraju wygrała wszystko, co mogła. Na Starym Kontynencie ma wyrobioną dobrą markę m.in. dzięki zdobyciu brązowego medalu w parze ze Słowaczką Tatianą Kukulkovą podczas październikowych mistrzostw Europy w Linzu. W zeszłym roku trzykrotnie rywalizowała też w WTT Champions zarezerwowanym dla absolutnego topu. Zadebiutowała w imprezie, będąc na 36. miejscu światowego rankingu, co dotychczas jest jej najwyższą pozycją w karierze.
Wielki sukces Polaków i taka reakcja Leona i Śliwki. Nie czekali
Dominacja na krajowym podwórku. Natalia Bajor pięciokrotnie najlepsza
W marcowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski w Białymstoku Bajor po trzech latach przerwy odzyskała tytuł mistrzowski w singlu. Zdobyła go po raz piąty w karierze - wcześniejsze wywalczyła seryjnie w latach 2018-2021 w barwach AZS-u UE Wrocław. Podczas zawodów w stolicy Podlasia sięgnęła po złoto także w deblu i mikście, zwiększając do 12 dorobek złotych medali na najważniejszej krajowej imprezie.
W Ekstraklasie Kobiet triumfowała trzykrotnie. Jako liderka zespołu w sezonie 2021/22 poprowadziła AZS UE Wrocław do pierwszego tytułu Drużynowego Mistrza Polski w 74-letniej historii klubu. Wrocławianki pokonały w finałowym meczu krajowego i europejskiego hegemona z Tarnobrzega, a Bajor po sezonie dołączyła do drużyny prowadzonej przez Zbigniewa Nęcka i jeszcze dwukrotnie wygrała ligę.
Po priorytetowych dla niej igrzyskach olimpijskich w Paryżu - na których osiągnęła najlepszy wynik dla Polski od 12 lat - rozegrała trzeci sezon w barwach Enei Siarkopol Tarnobrzeg. Zakończył się dla przyzwyczajonych do triumfów miejscowych kibiców nieco rozczarowująco - półfinałem Ligi Mistrzyń i porażką z Fibrain Politechniką Rzeszów w finale Ekstraklasy Kobiet. Dopiero w minionej edycji europejskich rozgrywek Bajor pełniła istotniejszą rolę w drużynie, która trzy razy z rzędu wygrała Ligę Mistrzyń. Wcześniej była rezerwową i skupiała się na indywidualnych startach przed igrzyskami, ograniczały ją również kontuzje.
Fatalne wspomnienia z Polski. Wszystko wróciło. Rywalki Polek znów to czują
Widzą potencjał reprezentantki Polski. "Topowa tenisistka stołowa"
W karierze Bajor przyszedł czas na kolejny krok. Transfer do TTC Berlin Eastside, który w drodze po tytuł najlepszej drużyny Europy wyeliminował Eneę Siarkopol Tarnobrzeg. Niemiecki klub określił mistrzynię Polski jako "znajdującą się od dawna w czołowej dziesiątce najlepszych w Europie". - Jesteśmy bardzo zadowoleni, że dołącza do nas absolutnie topowa europejska tenisistka stołowa, która pokonała już wszystkie najlepsze zawodniczki z kontynentu - powiedział Andreas Hain, menedżer drużyny kobiet.
Opinie o tym, że wyjazd za granicę byłby dobrą opcją dla rozwoju Bajor można było usłyszeć jeszcze gdy była wiodącą postacią zespołu ze stolicy Dolnego Śląska. Zawodniczka zdradza nam, dlaczego zdecydowała się na transfer akurat teraz.
- Miałam propozycje już dużo wcześniej - zaznacza. - Natomiast dla mnie głównym celem były igrzyska w Paryżu. Jeżeli zawodniczka drużyny z Ekstraklasy Kobiet, jest na wyjeździe z kadry, to klub ma prawo do przełożenia meczu.
Jeśli występowałabym w Niemczech albo we Francji, to musiałabym grać w tych terminach, jakie są wyznaczone na samym początku sezonu. Także przed igrzyskami to się w ogóle nie opłacało, bo każda kadra ma inny plan startów.
- Oczywiście liga niemiecka czy francuska są mocniejsze niż polska. Jednak po igrzyskach chciałam rozegrać jeszcze jeden sezon w Ekstraklasie Kobiet, bo do igrzysk wszystko toczyło się w szaleńczym tempie. Podpisałam kontrakt w Berlinie i uważam, że jest to dla mnie najlepsza opcja pod kątem sportowym i logistycznym - z Drzonkowa, gdzie trenuję, mam do stolicy Niemiec dwie godziny drogi - tłumaczy mistrzyni Polski.
W dzielnicy Zielonej Góry Bajor od trzech lat trenuje na co dzień pod okiem Lucjana Błaszczyka - ikony polskiego tenisa stołowego, pięciokrotnego medalisty mistrzostw Europy, który w 2002 roku jako ostatni zdobył dla Polski złoto w parze z Ni Xia Lian. - Dużo zawdzięczam Trenerowi - przyznaje bez ogródek urodzona w Brzegu zawodniczka. - Trenuję tam też w grupie razem z Palmiarnią Zielona Góra.
Tenis stołowy na pierwszym miejscu. "Ludzie są w szoku, że trenujemy dwa razy dziennie"
Według danych Ministerstwa Sportu i Turystyki z 2023 roku tenis stołowy pod kątem liczby aktywnych licencji zawodniczych ustępuje jedynie piłce nożnej. Niektórzy z występujących w najwyższych krajowych ligach tenisa stołowego łączą grę z inną aktywnością zawodową. Inaczej jest w przypadku Bajor i pozostałych kadrowiczek i kadrowiczów.
- Czasem ktoś zaczepi nas w samolocie, widząc biało-czerwone stroje. Nieraz ludzie są w szoku, że trenujemy dwa razy dziennie. Może myślą, że my po prostu tak jak jesteśmy, to stajemy i sobie "pykamy" - śmieje się Bajor. - A tu wszystko jest zaplanowane: fizjoterapeuta, treningi fizyczne… Dużą uwagę zwracam też na pracę z psychologiem, z trenerem od przygotowania motorycznego i na regenerację, bo młodsza nie będę - dodaje 28-latka.
Bajor przed rywalizacją w Tokio i Paryżu powtarzała, że udział w igrzyskach traktuje jako spełnienie marzeń. 1/8 finału w stolicy Francji i najlepszy wynik dla Polski od 12 lat musiał zatem smakować wyjątkowo.
Zapytana o to, co jest dla niej najważniejsze w trakcie trwania kariery, odpowiada bez wahania: - Wsparcie, jakie mam od rodziny: rodziców, brata, dziadka. Zaprowadzili mnie na pierwszy trening i od tej pory są ze mną. Były momenty, gdy wygrywałam z mistrzynią Europy Sofią Polcanovą. Czasami grałam też niemal cały czas z najlepszą dwudziestką i szybko odpadałam. A wcześniej nie potrafiłam przebić się do elity. Czy są chwile lepsze, czy mi nie idzie, zawsze mam od nich wsparcie - zapewnia.
- Myślę też, że zmieniłam nastawienie, odkąd tenis stołowy jest u mnie na pierwszym miejscu. Nie zwracam już uwagi na to, co się dzieje dookoła. Mój mecz podczas pierwszej rundy mistrzostw świata trwał ponad 50 minut i ja nawet nie zauważyłam, że moja koleżanka z debla przyszła mi kibicować - opowiada Bajor.
WTA ogłasza, oto niekwestionowana "królowa". Nie jest to Iga Świątek
Trzy godziny podróży, by liczyć na bilet. "W Chinach da się odczuć jak traktowany jest tenis stołowy"
Mecze ze światową elitą mają swoje plusy, nie tylko z uwagi na naukę od najlepszych. Przed rokiem po spotkaniu w Chinach przeciwko światowej jedynce - Sun Yingsha - Natalia Bajor przykuła uwagę kibiców i łowców autografów. Przy innej okazji w Chengdu króciutką drogę z hali do hotelu wraz z koleżanką z kadry Katarzyną Węgrzyn pokonywały przez 20 minut, bo zachwyceni ich obecnością chińscy kibice nie chcieli przegapić okazji, by poprosić o zdjęcie. Spotkały wówczas również fanki tenisa stołowego, które przyleciały trzy godziny, licząc, że uda im się odkupić bilet na wyprzedaną do ostatniego krzesełka halę. - Da się odczuć, jak ta dyscyplina jest tam traktowana - przyznaje Bajor.
- W Polsce jest to dyscyplina niszowa, jeśli chodzi o zainteresowanie medialne, ale bardzo wielu ludzi gra i uważam, że to też jest super - twierdzi najlepsza polska tenisistka stołowa. - Mamy wiele miejsc, gdzie można pograć, organizowane są turnieje. Często słyszę od kogoś, że startował w lokalnych turniejach, miał swoje osiągnięcia.
Za to Natalia Bajor to weszła w zawodowy tenis stołowy all-in, nawiązując do niedawnego startu w zawodach w Las Vegas. W poniedziałek 28 lipca wraz z kadrą wylatuje na zgrupowanie do Chin. Wczesną jesienią rozpocznie pierwszy sezon w barwach berlińskiego klubu TTC Eastside, chcąc jeszcze bardziej się rozwinąć.














