Reklama

Reklama

​World Tour w tenisie stołowym: Tylko dobre wspomnienia z Poznania

Po raz pierwszy w historii Poznań będzie organizatorem prestiżowego World Touru w tenisie stołowym. W niedalekiej przeszłości miejscowy klub San należał do czołówki ekstraklasy, a Jarosław Tomicki już jako nastolatek grał w drużynie narodowej.

Po raz pierwszy w historii Poznań będzie organizatorem prestiżowego World Touru w tenisie stołowym. W niedalekiej przeszłości miejscowy klub San należał do czołówki ekstraklasy, a Jarosław Tomicki już jako nastolatek grał w drużynie narodowej.

- Urodziłem się w Poznaniu, w barwach miejscowego Sanu debiutowałem w ekstraklasie i reprezentacji Polski. Wiele lat czekałem na występ tutaj w prestiżowym World Tour - przyznał wicemistrz kraju Tomicki.

Turnieje rangi ITTF World Tor (wcześniej pod nazwą Pro Tour) rozgrywane są w Polsce od 15 lat. Pierwszy odbył się w Gdańsku, a kolejne, od 2000 roku, w Warszawie, z którą przerwą na Cetniewo. Za miesiąc, tj. 7-11 listopada, światowa czołówka rywalizować będzie w hali Międzynarodowych Targów Poznańskich.

- Zawsze moim marzeniem był występ w imprezie World Tour w Poznaniu. Tutaj się urodziłem, a mając zaledwie 14 lat debiutował z Sanem w lidze. Co więcej, zdobyłem wtedy dwa punkty. Teraz już rzadko przyjeżdżam, najczęściej w święta do rodziców, ale z tego miasta mam tylko dobre wspomnienia - powiedział Tomicki (Carbo-Koks Silesia Miechowice), srebrny medalista DME 1998.

- Dla mnie Pro Tour w stolicy Wielkopolski miałby symboliczne znaczenie, bowiem w 1997 roku startowałem w premierowych zawodach cyklu w gdańskiej Olivii. W deblu z Tomaszem Racławskim sprawiliśmy ogromną niespodziankę, wygrywając z duetem z Bundesligi Piotr Skierski, Richard Prause. Później przegraliśmy po zaciętej walce z Włochami Yang Minem i Piacentinim. Z kolei w singlu w grupie eliminacyjnej pokonałem późniejszego mistrza Europy Duńczyka Michaela Maze'a - dodał.

Tomicki występował w barwach Sanu Poznań w latach 1994-2000. "W najlepszym sezonie otarliśmy się o medal, zajmując czwarte miejsce w lidze" - przyznał zawodnik mieszkający w Gliwicach, a reprezentujący klub z Bytomia.

Drużyna Carbo-Koks Silesia Miechowice (wcześniej jako Armada BTTS Silesia) była rewelacją poprzednich rozgrywek Superligi Wschodzący Białystok. Zdobyła brązowy medal, zaś Tomicki stanął na najniższym stopniu podium (po raz drugi w ostatnich trzech latach) indywidualnych mistrzostw Polski.

"Powtórzyć te wyniki będzie nie lada wyzwaniem, jednak wszystko jest możliwe. Ostatnio ulegliśmy Olimpii-Unii Grudziądz 0:3, ale rezultat mógłby być dużo lepszy, gdyby wykorzystał piłkę meczową w konfrontacji z Chorwatem Tomislavem Kolarkiem. Z kolei Czech Martin Pavlica rozegrał bardzo wyrównany pojedynek z utytułowanym Bartoszem Suchem" - stwierdził Tomicki, który w tym sezonie ma bilans gier w superlidze 2-1.

Polish Open w Poznaniu jest ostatnim i decydującym turniejem przed wielkim finałem ITTF World Tour, zaplanowanym w dniach 6-9 grudnia w chińskim Hangzhou. Polacy w tym turnieju nie wystąpią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL