Reklama

Reklama

Superliga tenisa stołowego. Paweł Chmiel: derby są świętem kibiców i klubów

„Derby są świętem kibiców i klubów. Na takie mecze czeka się miesiącami” – powiedział były reprezentacyjny tenisista stołowy Paweł Chmiel (Sokołów Jarosław), który w niedzielę zagrał w derbach Podkarpacia przeciwko swemu byłemu zespołowi Fibrain AZS Politechnika Rzeszów.

Broniący tytułu jarosławianie wygrali z "akademikami" 3-1 i było to ich... 15. zwycięstwo z rzędu nad lokalnym rywalem.

Reklama

Rzeszowianie triumfowali tylko raz - 3-2, a miało to miejsce we wrześniu 2012 roku, zaraz po awansie Sokołowa (wówczas Kolping Frac) do superligi. Decydujący punkt zdobył Tomasz Lewandowski, który do dziś występuje w Fibrain AZS Politechnice. W składzie był wtedy także Chmiel i on również sięgnął po indywidualne zwycięstwo.

"Derby są świętem kibiców i klubów. Na takie mecze czeka się miesiącami. My, zawodnicy, również bardzo prestiżowo traktujemy takie spotkania, ale - i to mówię o sobie - staramy się jednakowo dobrze przygotować do każdej gry, czy sąsiadowi, czy klubowi z innej części Polski. Rozgrywki superligi mają to do siebie, że każdy punkt, set i mecz jest na wagę złota" - podkreślił brązowy medalista drużynowych mistrzostw Europy z 2014 roku.

Od stycznia 2013 roku AZS Politechnika Rzeszów przegrała wszystkie 15 spotkań z przeciwnikami z Jarosławia. W sezonie 2013/2014, ostatnim z sześciu Chmiela w rzeszowskiej drużynie, jarosławianie triumfowali 3-0 i 3-1. W następnych rozgrywkach odbył się tylko jeden mecz - 3-1 dla Jarosławia, ponieważ po pierwszej rundzie kluby dzielone były na grupy, zwycięzcy awansowali do mistrzowskiej, a rzeszowianie do spadkowej.

W kolejnych latach zmieniały się składy obu zespołów, ale niezmienne pozostawały wygrane Kolpinga Frac. Punkty dla tej drużyny zdobywali m.in. Bartosz Such i Piotr Chodorski, którzy w niedzielę zagrali, lecz po drugiej stronie siatki. Jednym zawodnikiem, który od lat nie zmienia barw klubowych jest Lewandowski, mistrz Polski w singlu z 2016 roku.

"Drużyna w Jarosławiu zmienia się co rok i tam jeden zawodnik zarabia tyle, co u nas wszyscy. Są po prostu od nas lepsi, mają lidera w składzie i na nim opierają grę. Pozostali tenisisiści z większą swobodą podchodzą do pojedynków, gra im się przyjemniej, bez większej presji" - ocenił Lewandowski.

Sokołów S.A. pokonuje nie tylko rzeszowian, ale i wielu innych przeciwników. Od 2018 roku klub kierowany przez prezesa-menedżera Kamila Dziukiewicza sięgnął po dwa tytuły mistrzowskie w superlidze. Dziukiewicz pełni wiele funkcji, jest m.in. wiceprezesem Polskiego Związku Tenisa Stołowego, radnym powiatowym, przewodniczący komisji sportu w powiecie, dyrektorem i właścicielem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Jarosławiu.

giel/ krys/



Dowiedz się więcej na temat: tenis stołowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama