Reklama

Reklama

​Superliga tenisa stołowego. "Bogoria musi, my możemy"

Kierownik tenisistów stołowych AZS AWFiS Balty Gdańsk nie ukrywa, że faworytem półfinału play off superligi jest Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki. - Nasza postawa to niespodzianka sezonu. Układ jest taki, że rywale muszą wygrać, a my możemy - przyznał PAP Bartosz Gajek.

AZS AWFiS Balta sprawiła największą niespodziankę rozgrywek. Gdańszczanie, którzy jako jedyni razem z Energą Manekinem Toruń występowali w superlidze w krajowym składzie, mieli za zadanie uniknąć degradacji, tymczasem znaleźli się w czołowej czwórce. Sezon zasadniczy drużyna zakończyła na piątej pozycji i w ćwierćfinale play off pokonała w Białymstoku czwarte Dojlidy 3:2.

- Zakładaliśmy spokojną grę w środku tabeli. Awans do grupy mistrzowskiej pozostawał w sferze życzeń, bo pewną niewiadomą stanowiła dla nas postawa Szymona Malickiego i Tomasza Tomaszuka. Wiedzieliśmy jednak, że przy ich dobrej dyspozycji oraz wysokiej formie Patryka Chojnowskiego czołowa szóstka jest w naszym zasięgu. Cały sezon graliśmy równo. Przegraliśmy co prawda oba mecze z pierwszą trójką, ale pozostałe ekipy mamy na rozkładzie. A Dojlidy pokonaliśmy trzy razy - powiedział Gajek.

Reklama

W półfinale gdańszczanie zmierzą się z najlepszą drużyną fazy zasadniczej Dartomem Bogorią Grodzisk Mazowiecki, która w 17. meczach poniosła tylko jedną porażkę (na wyjeździe 1:3 z Dojlidami).

- Trzeba wziąć pod uwagę kto komu pasuje i w takim układzie Bogoria jest dla nas najwygodniejszym rywalem. Dekorglass Działdowo w obu meczach nas zdominował, ale najtrudniej nam się gra z Sokołowem. Paradoksalnie, gdyby w finale znalazły się zespoły z Grodziska Mazowieckiego i Jarosławia, to stawiałbym na tę pierwszą drużynę" - stwierdził.

W sezonie zasadniczym gdańszczanie dwa razy ulegli liderowi - 18 października na wyjeździe 0:3, natomiast 22 stycznie we własnej hali 1:3. W pierwszym spotkaniu w Balcie zabrakło jednak lidera Patryka Chojnowskiego.

- Był to jedyny ligowy mecz, w którym Patryk nie wystąpił. Nakładały się mecze, Chojnowski miał problemy z kostką i daliśmy mu odpocząć. Bardziej miarodajne było drugie spotkanie, bo jestem przekonany, że oba zespoły wystąpią środę w takich samych składach. A w styczniu Chojnowski ograł Sirucka, a Tomaszuk postawił się Gionisowi. Zamiast kontuzjowanego Marka Badowskiego w Bogorii powinien ponownie zagrać Miłosz Redzimski" - przypomniał.

Zaledwie 14-letni zawodnik ma patent na starszego o 18 lat Malickiego. Pokonał go dwa razy w ligowych rozgrywkach, a także w mistrzostwach Polski.

- W czasie świąt rozmyślałem jak ustawić drużynę. Znamy dobrze silne i słabe strony rywala, który ma większą od nas siłę rażenia. Malicki nie może poradzić sobie z Redzimskim, ale Chojnowski jest w stanie ograć każdego, a Tomaszuk na pewno tanio skóry nie sprzeda. Faworytem tej rywalizacji jest oczywiście Bogoria, tym bardziej, że czeka nas mecz i rewanż. W przypadku jednego spotkania nasze szanse byłyby większe - ocenił.

Pierwszy półfinałowy mecz w środę w Gdańsku

Pierwszy półfinałowy mecz rozpocznie się w środę o godz. 18 w Gdańsku, rewanż zaplanowano w piątek o godz. 16 w Grodzisku Mazowieckim. W drugiej parze 1/2 finału wystąpią broniący tytułu Sokołów S.A. Jarosław i Dekorglass Działdowo (mecze 7 i 11 kwietnia).

- Rywale zwrócili się do nas z prośbą, aby drugie spotkanie rozegrać dwa dni szybciej, na co się zgodziliśmy. W drugiej połowie kwietnia Panagiotisa Gionisa czeka w Portugalii kwalifikacyjny turniej do igrzysk i gdyby od razu po meczu z nami Grek miał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, zdąży dojechać na zawody. W przypadku meczu rozegranego w niedzielę przymusowa kwarantanna nałoży się na początek zawodów - wyjaśnił.

Zespoły, które okażą się gorsze w półfinałowej rywalizacji, nie będą już rozgrywały meczów o trzecie miejsce - obydwa otrzymają brązowe medale.

- Nasza postawa to największa niespodzianka i wynik sezonu. Założenie jest takie, że w konfrontacji z Bogorią mamy się cieszyć z każdej piłki. Nie mamy nic do stracenia i będziemy walczyć. Układ jest prosty - rywale muszą wygrać, a my możemy - podsumował.

Autor: Marcin Domański

md/ co/

Reklama

Reklama

Reklama