Reklama

Reklama

​MP w tenisie stołowym. Młodzież kontra doświadczenie w Arłamowie

Mimo nieobecności kilkorga faworytów interesująco zapowiadają się indywidualne mistrzostwa Polski w tenisie stołowym, które po raz pierwszy odbędą się w Arłamowie na Podkarpaciu. Starcie młodzieży z doświadczeniem - tak może wyglądać 89. edycja. Początek gier w piątek.

W Hotelu Arłamów zabraknie - głównie z powodów zdrowotnych - broniącego tytułu Jakuba Dyjasa, Marka Badowskiego, Natalii Partyki  i przede wszystkim mistrzyni Europy Li Qian, która do igrzysk przygotowuje się w Chinach, a w czasie pandemii nie ma możliwości swobodnego przemieszczania się do Europy.

W rywalizacji kobiet szansę na czwarty złoty medal z rzędu ma Natalia Bajor. W tym sezonie w rodzimej ekstraklasie wygrała wszystkie pojedynki z rodaczkami, w tym z brązową medalistką ME 2018 Katarzyną Grzybowską-Franc, Pauliną Krzysiek, Roksaną Załomską i Magdaleną Sikorską.

"Bajor może zagrozić w pierwszej kolejności Grzybowska-Franc i siostry Węgrzyn. Na MP seniorów zawsze zdarzają się jednak niespodzianki i być może zaskoczą nas inne zawodniczki, których nie wymieniłem" - powiedział PAP dyrektor sportowy PZTS Stefan Dryszel.

20-letnie bliźniaczki Węgrzyn, Anna i Katarzyna, grają w tym samym klubie co Bajor - AZS UE Wrocław. Wśród ekspertów nie brakuje opinii, że mogłyby wszystkie znaleźć się na pozycjach medalowych, razem z Grzybowską-Franc, a zagadką byłaby tylko ostateczna kolejność.

Na sprawienie sensacji stać bardzo młode pingpongistki, urodzoną w 2006 roku Wiktorię Wróbel i w 2005 Annę Brzyską. Już rok temu Wróbel stanęła na najniższym stopniu seniorskich MP w Białymstoku, obok 40-letniej Kingi Stefańskiej, która wygrywała krajowy czempionat kiedy Wiktorii nie było jeszcze na świecie (2000 i 2002). Przed dwoma miesiącami Stefańska urodziła syna, dlatego nie zagra w Arłamowie.

Z kolei Brzyska pod koniec 2020 roku dotarła do finału Grand Prix Polski, w którym przegrała z mistrzynią Europy juniorek Anną Węgrzyn.

W singlu mężczyzn grono faworytów otwierają - alfabetycznie - Patryk Chojnowski, Robert Floras i Tomasz Lewandowski. Z tego tercetu mistrzem Polski jeszcze nie był Floras, który świetnie spisuje się w rozgrywkach superligi i jest liderem rankingu indywidualnego. Inna sprawa, że jego zespół 3S Polonia Bytom nie zakwalifikował się do grupy mistrzowskiej, a gra w spadkowej.

"Ze względu na nieobecność dwóch najwyżej sklasyfikowanych zawodników - Dyjasa i Badowskiego - nie ma wyraźnego kandydata do złota. Może dojść do wielu scenariuszy. Spodziewam się wielu niespodziewanych rozstrzygnięć i wszystko jest możliwe. Finał z dwoma rutyniarzami, a w tym gronie widzę Florasa, Lewandowskiego i Chojnowskiego, finał z dwójką młodych tenisistów - Kulczycki, Kubik, Redzimski, albo finał mieszany, tzn. rutyniarz i któryś z młodych. Osobiście stawiam na ten ostatni wariant" - podkreślił Dryszel, który przez wiele lat był selekcjonerem męskiej reprezentacji.

Najmłodszy z wymienionych pingpongistów - Miłosz Redzimski z siedmiokrotnego mistrza Polski Dartomu Bogorii Grodzisk Mazowiecki ma 14 lat. Samuel Kulczycki i Maciej Kubik mają po 18 i na co dzień występują w czołowym niemieckim zespole Liebherr Ochsenhausen. Rok temu w MP w Białymstoku po brąz sięgnął Kubik.

Zmagania w Arłamowie toczyć się będą również w deblu i mikście. W grze podwójnej w dwóch poprzednich edycjach triumfowali Tomasz Kotowski i Konrad Kulpa oraz Bajor - z Partyką i Stefańską. Tych pingpongistek nie będzie, więc zapewne skoncentruje się na singlu i grze mieszanej z Jakubem Perkiem. W tej konkurencji w latach 2019-2020 wygrywali Samuel Kulczycki i Katarzyna Węgrzyn, mistrzowie kontynentu juniorów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL