MP w tenisie stołowym. Jarosław Tomicki: Wyjątkowy turniej w mojej karierze

- Występ w swoim mieście i hali, w której prowadzę zajęcia akademii, będzie wyjątkowym momentem w karierze - uważa dwukrotny srebrny medalista w singlu Jarosław Tomicki przed mistrzostwami Polski w tenisie stołowym w Gliwicach (1-3 marca).

Dawno minęły czasy, kiedy pingpongiści ze Śląska odgrywali wiodące role w MP. Ostatnim zawodnikiem, który dotarł do finału był Jarosław Tomicki - w 2010 i 2012 roku. Za pierwszy razem dokonał rzeczy niecodziennej, bowiem występował wtedy zaledwie na zapleczu superligi, w Silesii Miechowice (obecna 3S Polonia Bytom).

Reklama

"O zawodnikach takich jak ja, mówi się, że są stworzeni do rywalizacji turniejowej. Pierwszy sukces w MP zaowocował transferem do superligowej Opoki Trzebinia, z kolei w 2012 roku do srebra indywidualnie dołożyłem brąz z drużyną z Miechowic, dzielnicy Bytomia, w rozgrywkach elity. Pamiętam również, że wieczorem przed pierwszym finałem - w Sosnowcu, miałem wizytę u dentysty, bowiem tak bolał mnie ząb" - powiedział 38-letni Tomicki.

Pochodzi z Poznania, ale połowę życia spędził w Gliwicach. Tutaj prowadzi zajęcia we własnej akademii (15 lat mieszkał zaledwie 500 metrów od tej hali), a pracuje też w gliwickiej straży pożarnej i jeździ do wszelkiego rodzaju zdarzeń.

"Zawody mistrzowskie za niewiele ponad tydzień będą wyjątkowym momentem w mojej karierze. W hali "Centrum Kulturalno-Sportowe Łabędź" trenuję utalentowaną młodzież, a jeden z młodzików Kacper Rusin był ostatnio szósty na turnieju ogólnopolskim. Są również amatorzy i weterani, łącznie mamy sześć zespołów od drugiej do czwartej ligi" - przyznał zawodnik pierwszoligowego BiSTS Bielsko-Biała; bilans gier to 28 zwycięstw i tylko osiem porażek.

Tomicki ma nadzieję, że u schyłku kariery jeszcze raz uda mu się stanąć na podium MP. W deblu wystąpi z 47-letnim Marcinem Kusińskim, kiedyś indywidualnie dwukrotnym mistrzem kraju, a w mikście z Sandrą Wabik.

"Największe szanse na podium mam w grze podwójnej z Marcinem. Ale warunek jest oczywisty - trzeba pokazać swój najlepszy tenis. Generalnie moim celem jest rozegranie dobrego turnieju. Mam już prawie 40 lat, a będę rywalizował z 20-latkami i jeszcze młodszymi, więc na pewno jest to duże wyzwanie. Mogę obiecać, że powalczę do ostatniej piłki. Zagram z sercem i dla gliwickich kibiców" - zapowiedział "Atom" Tomicki.

Po raz ostatni był na podium siedem lat temu w Wieliczce - zwyciężył w deblu w parze z Tomaszem Lewandowskim, a finał singla przegrał z Wang Zeng Yi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje