Reklama

Reklama

Kto zagra o tytuł mistrza świata w szachach? Carlsen stracił motywację

- Mogę zrozumieć dlaczego Magnus Calsen nie chce bronić mistrzostwa świata w szachach, ale jego odmowa wpłynie na zmniejszenie rangi tego tytułu - mówi Interii Jerzy Kostro, mentor polskiego arcymistrza Jana-Krzysztofa Dudy.

Dariusz Wołowski, Interia: W ubiegłym roku Carlsen zdecydowanie wygrał mecz o tytuł mistrza świata z Janem Niepomniaszczijem z Rosji. Wynik 7,5 do 3,5 to ogromna różnica. Norweg ogłosił wtedy, że do kolejnej obrony tytułu motywować go może już tylko genialny nastolatek Alireza Firouzja. Wszyscy oczekiwali, że występujący pod flagą francuską Irańczyk powalczy o zwycięstwo w madryckim Turnieju Kandydatów. Tymczasem zdecydowanym zwycięzcą został Niepomniaszczij. Nowa fala, czyli Firouzja, Jan-Krzysztof Duda i Richard Rapport zamknęli klasyfikację. 20 lipca Carlsen potwierdził, że o tytuł, który zdobył w 2013 roku, już nie powalczy.

Reklama

Jerzy Kostro (mistrz międzynarodowy): Kiedy Carlsen pierwszy raz powiedział, że nie będzie już bronił tytułu, FIDE ustaliła, że zagrają o niego dwaj najlepsi szachiści madryckiego turnieju. Czyli Jan Niepomniaszczij i Chińczyk Ding Liren. Oczywiście nikt nie ma wątpliwości, że Carlsen wciąż jest najlepszy, ale na jego decyzję nie mamy wpływu. Norweg jest multimilionerem, dla niego 2 mln euro nagrody za wygranie meczu o tytuł nie jest wystarczającą motywacją. Nie widzi sensu kolejnej potyczki z Niepomniaszczijem i można to zrozumieć. Na pewno ranga tytułu na tym straci, bo ktokolwiek w 2023 roku zasiądzie na tronie: Rosjanin, czy Chińczyk i tak Carlsen wciąż będzie najlepszy.

Norweg nie rezygnuje z szachów.

- Oczywiście, że nie. Będzie nadal grał w wielkich turniejach i zapewne je wygrywał. Uchodzi za jednego z trójki szachistów wszech czasów obok Bobby Fischera i Garri Kasparowa. Jest geniuszem, który stracił motywację do gry o mistrzostwo, bo od dawna nie ma sobie równych. Firouzja to podobna skala talentu, ale ma dziś dopiero 19 lat. Gdyby teraz spotkali się w meczu o tytuł Norweg wygrałby gładko. Ale za kilka lat, kto wie.

Czym mecz o tytuł różni się od innych turniejów szachowych, które wciąż motywują Carlsena?

- Jest bardzo uciążliwy. Przygotowania trwają pół roku. Trzeba poświęcić masę czasu rozpracowaniu przeciwnika. Wszyscy byli mistrzowie, a z kilkoma rozmawiałem osobiście, wspominają, że mecz o tytuł to wydarzenie najbardziej stresogenne. I wymagające żmudnych przygotowań. Carlsen już nie widzi w tym sensu.

Tak się składa, że w pierwszej partii madryckiego Turnieju Kandydatów Niepomniaszczij wygrał z Dingiem Lirenem i to grając czarnymi.

- Nie ma to żadnego znaczenia. Chińczyk jest drugi w rankingu FIDE, wyprzedza go tylko Carlsen. Nie możemy na podstawie tamtej partii wyciągać wniosków na temat losów meczu o tytuł mistrza świata w 2023 roku.

Co decyzja Carlsena oznacza dla Jana-Krzysztofa Dudy?

- Nic. Jeśli Janek wygra Turniej Kandydatów to za 4-6 lat. Madrycki turniej pokazał, że ogranie, doświadczenie, są kluczem do sukcesów w szachach na najwyższym poziomie. Młodzież, w tym Janek, musi do tego dorosnąć.

Mówił pan kiedyś: "Wierzę, że Janek będzie pierwszym Polakiem, który zagra o tytuł szachowego mistrza świata". Zmienił pan zdanie?

- Nie. Ale Janek sam się przekonał w Madrycie, że potrzebuje czasu. I cierpliwości.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Jan-Krzysztof Duda nie dał rady. Nie zagra w finale

Historyczny moment. Jan-Krzysztof Duda wygrał partię w Turnieju Kandydatów

Turniej Kandydatów w Madrycie. "Gra Janka jest lepsza niż wyniki"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL