Złoci bliźniacy. Tak przenieśli stolicę do Dębicy. Ewenement na skalę światową - bracia Lipieniowie

Bracia-bliźniacy Józef i Kazimierz Lipieniowie - po czym można było ich rozpoznać? Pan Józef zaczesywał się w lewo, a pan Kazimierz w prawo
Bracia-bliźniacy Józef i Kazimierz Lipieniowie - po czym można było ich rozpoznać? Pan Józef zaczesywał się w lewo, a pan Kazimierz w prawoPUSTE

"Józek, nie możesz siebie obwiniać". Rok braci Lipieniów

Józef Lipień przodem na drugim planie, z przodu Kazimierz Lipień
Józef Lipień przodem na drugim planie, z przodu Kazimierz LipieńMieczyslaw Swiderski / Newspix.plNewspix.pl
- Mamy tutaj 105 startujących, a doliczając dziewczyny jest to około 120 osób z osiemnastu klubów - doprecyzował w rozmowie z obecnym na miejscu dziennikarzem Interii Ryszard Konieczny, główny trener w sekcji zapaśniczej Wisłoki. - Właściwie gdyby doszło jeszcze więcej zawodników, to nawet powstałby lekki problem
dodał nasz rozmówca
Józef Lipień (drugi z lewej). Obok trener Czesław Korzeń (trzeci z lewej) oraz prezes Wisłoki Dębica Janusz Urbanik (pierwszy z lewej)
Józef Lipień (drugi z lewej). Obok trener Czesław Korzeń (trzeci z lewej) oraz prezes Wisłoki Dębica Janusz Urbanik (pierwszy z lewej)Artur GacINTERIA.PL

Ci bliźniacy dyktowali tempo w całej drużynie. Przyćmili nawet Stomil

Wacław Orłowski: Byłem tutaj najlepszy. Dopóki nie przyszli bracia

- Rocznie jest to w granicach 100-120 tysięcy złotych, co zapewnia w zasadzie minimum. Dzisiaj niby drobne rzeczy, typu jeden w miesiącu wyjazd na zawody, czy nawet zakup dresów, generuje duże koszty. Trudno też dzisiaj o trenerów, którym oferuje się pracę za stawki, o których nawet szkoda mówić... - kręci głową sternik związku, przypominając, że przecież już parę lat temu pojawiły się przymiarki, aby zapasy usunąć z programu igrzysk olimpijskich.

"Harty nie do zajechania". Józef Lipień: Coś panu powiem...

Czesław Korzeń: - Kazek i Józek byli hartami do ciężkiej pracy. Ich nie trzeba było mobilizować, nakręcali się sami i byli, mówiąc wprost, nie do zajechania. We wszystkim musieli być pierwsi, Józek to nawet na winobraniu we Francji narzucił takie tempo, że było nie do wytrzymania. A gdy obaj pojechali do Szwecji, to gdy najęli się do sadzenia drzew, robili to w takim tempie, że robotę zaplanowaną na dwa tygodnie zrobili w tydzień. A po czym ich odróżniałem? Zaczesywali włosy w przeciwną stronę.
Józef (z lewej) i Kazimierz Lipieniowie
Józef (z lewej) i Kazimierz LipieniowieMieczyslaw Swiderski / Newspix.plNewspix.pl
- Coś panu powiem... My z Kazkiem zaczęliśmy trenować zapasy dopiero w drugiej klasie szkoły średniej, czyli naprawdę późno, a mimo to zdążyłem jeszcze pojechać na cztery olimpiady. To znaczy, że w życiu można do wszystkiego dojść, tylko trzeba chcieć. Kiedyś powiedzieli o nas, że Lipienie to są tytani pracy, oni mogliby całe dnie przesiadywać na macie
wspomniał z animuszem pan Józef, po czym nawiązał do statuetki, którą uhonorował młodego zawodnika Wisłoki.

Artur Gac, Dębica

Zobacz również:

Wacław Orłowski, brązowy medalista mistrzostw świata
Wacław Orłowski, brązowy medalista mistrzostw świataArtur GacINTERIA.PL
Walka młodych chłopców podczas turnieju ku czci braci Lipieniów
Walka młodych chłopców podczas turnieju ku czci braci LipieniówArtur GacNewspix.pl
Wózek był znakiem firmowym braci Lipieniów. W tej walce młodych chłopców też mieliśmy namiastkę tej techniki
Wózek był znakiem firmowym braci Lipieniów. W tej walce młodych chłopców też mieliśmy namiastkę tej technikiArtur GacINTERIA.PL
Dziewczynki również pokazały, że mogą być przyszłością zapasów w Polsce
Dziewczynki również pokazały, że mogą być przyszłością zapasów w PolsceArtur GacINTERIA.PL
Andrzej Supron: To jedyna okazja, by spotkać tylu mistrzów. WIDEOPolsat SportPolsat Sport