Reklama

Reklama

Z przymrużeniem oka: Burneika tęskni za Najmanem

Kontynuujemy narodzoną przed tygodniem nową świecką tradycję i prezentujemy Wam drugi odcinek cyklu "Z przymrużeniem oka", w którym przedstawimy wydarzenia ze sportów walki z minionego tygodnia w wersji light. A działo się i to sporo! Burneika stęsknił się za Najmanem, Holyfield popsuł dach na Stadionie Narodowym, a legendarny bokser przestał ukrywać się przed Jonakiem.


Poniedziałek, 15.10. Przypomniał o sobie pierwszy kulturysta Rzeczpospolitej i okolic, czyli Robert Burneika. Najbardziej popularny w Polsce Litwin zamieścił w sieci filmik, na którym z niewiadomych powodów siedzi na motorze w kurtce moro, popala cygaro i obwieszcza światu, że szykuje się do walki bo ma parę spraw niedokończonych z Marcinem Najmanem i najwyraźniej się za nim stęsknił. Litości! Robert, jedz stejki i wycinaj w pień lipy, ale "El Testosteronowi" odpuść. Walki z nim już nie są hardkorowe...

Wtorek, 16.10. Evander Holyfield zakończył sportową karierę. Po czym ją wznowił, bo przyznał, że przemyślał sprawę. Kabaret 50-latka trwa zatem w najlepsze. Ponoć rodzina Ernesta Hemingwaya już myśli nad wydaniem powieści "Stary człowiek i może". Adaptacją książki zainteresowani są polscy filmowcy. Update: Holyfield wstępnie rozentuzjazmowany pomysłem nakręcenia filmu o swojej osobie przez polskich fachowców oficjalnie kończy z boksem po obejrzeniu "Bitwy pod Wiedniem". Podobno po wyjściu z kina próbował skoczyć z dachu Stadionu Narodowego w Warszawie urywając przy tym jakąś wajchę. Chyba do zamykania dachu...

Reklama

Środa, 17.10. I co prześmiewcy? Nabijaliście się z Damiana Jonaka, że obija średniaków, rzeźbi bilans i pewnie sam Floyd Mayweather Jr go unika? To macie - Andrzej Wasilewski, czyli znany w środowisku promotor, ogłosił na łamach "Dziennika Zachodniego" że chce doprowadzić do walki swojego podopiecznego z legendą ringów, Shanem Mosleyem. Podobno na  tej samej gali Krzysztof Włodarczyk powalczy z Marco Huckiem, Artur Szpilka na przetarcie przed walką z Tomaszem Adamkiem zmierzy się z Władimirem Kliczko, a Rafał Jackiewicz sprawdzi w ringu jakiegoś polityka z Filipin. Manny Pacquiao mu chyba jest...

Czwartek, 18.10. Bokserskie (i nie tylko) portale zaroiły się od sensacyjnych zdjęć Tomasza Adamka paradującego z uśmiechem na ustach na 79. Paradzie Dnia Pułaskiego w Filadelfii. 22 grudnia "Góral" paradować będzie w ringu. Niestety nie z Odlanierem Solisem, o czym pierwotnie przebąkiwano, ale z dobrym znajomym polskich bokserów, Stevem Cunninghamem. Szkoda, że nie z Kubańczykiem. Widać ktoś na tej walce mógł za mało zyskać lub za dużo stracić. Zobaczymy czy kibice strawią odgrzewanego kotleta serwowanego nam przez obóz Adamka.

Piątek, 19.10. Tymczasem Orange Sport zaserwował kolejny odcinek "Fun Raportu". Było fun i to bardzo. Mirosław Okniński, czyli znana postać polskiego MMA przyznał, że proponowano mu 100 tysięcy złotych za podłożenie się w zapowiadanej jakiś czas temu walce z "Hardkorowym Koksem". Dodał jeszcze, że Mariuszowi Pudzianowskiemu odbiło po walce z Najmanem. Nic w tym dziwnego. Niejednemu z nas sukces uderzył w życiu do głowy. Zwłaszcza taki.

Sobota, 20.10. Chcesz zrobić karierę w boksie? Obwieść światu, że jesteś gejem! Orlando Cruz - szacunek za odwagę gościu - to bohater pierwszego coming outu w świecie boksu. Mało znany dotąd pięściarz oczywiście został zbombardowany pokaźną dawką negatywnych komentarzy przez internautów, ale zyskał też rozgłoś i zainteresowanie mediów. Jego pojedynek z Jorge Pazosem relacjonowali dziennikarze z całego świata. Orlando wygrał i zachował pas WBO Latino w wadze piórkowej. Nic nie wiadomo o tym, czy jego rywal unikał klinczu.

Niedziela, 21.10. W ramach niedzielnych nudów zaglądam na stronę KSW. Okazuje się, że w grudniu nie wejdzie do ringu żaden celebryta i piłkarz. Nie będzie baby z wąsami, człowieka - gumy, ani peruwiańskiego tresera lam. Brawo, widać, że da się sprzedać w Polsce dobre MMA złożone z występów samych profesjonalnych zawodników. Brakuje mi tylko jednego. Ot, taki drobny szczegół. Rywala dla Mameda Chalidowa, czyli głównej gwiazdy KSW 21. Wróble ćwierkają, że włodarze KSW szykują coś naprawdę wielkiego, ale za wcześnie na szczegóły.

P.S. Jest też opcja, że Mamed się doigra i tyłek skopią mu w ringu bracia Mroczkowie. No bo co sobie myśli, że tak będzie Kasię Cichopek bezkarnie podrywał na wizji?

Nie wiesz o co chodzi? Kliknij i przeczytaj pierwszy odcinek z cyklu "Z przymrużeniem oka" w INTERIA.PL

Autor: Dariusz Jaroń

***

Ruszamy w INTERIA.PL z nowym cyklem artykułów. W każdy poniedziałek będziemy podsumowywać wydarzenia minionego tygodnia związane ze sportami walki z przymrużeniem oka. Bo nie samą walką człowiek żyje. Miłej lektury!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje