Reklama

Reklama

WWE. Shad Gaspard zginął, ratując 10-letniego syna

Znany zapaśnik i gwiazdor WWE Sahad Gaspard zginął w niedzielę w toni oceanu. Naoczny świadek tamtych wydarzeń postanowił je zrelacjonować w rozmowie z brytyjskim "Daily Mail". Jak stwierdził, w ostatnich chwilach swego życia Gaspard nie myślał o sobie, lecz za wszelką cenę chciał uratować życie swojego 10-letniego syna. Chłopiec przeżył te tragiczne momenty, lecz jego bohaterski ojciec nie miał tyle szczęścia...

To miał być cudowny weekend spędzony w gronie rodziny. Gaspard udał się ze swoją żoną Silianą i synem Aryehem na plażę u wybrzeży Kalifornii, by wspólnie cieszyć się życiem. Wtedy nie wiedział jeszcze, że nie będzie mu dane wrócić z najbliższymi do domu.

Reklama

Nic nie zwiastowało tragedii, do której doszło w niedzielne popołudnie, a której finał nastąpił w środę, gdy na plaży Venice Beach odnaleziono ciało zmarłego 39-latka.

Gaspard odszedł jak bohater. Zanim pochłonęła go toń oceanu, pomógł uratować swojego 10-letniego syna, który cało wyszedł z tragicznych opresji.

Ich spokojna kąpiel została przerwana przez gwałtowne fale, które porwały wszystkich wypoczywających wgłąb oceanu. Oddziały ratunkowe ruszyły im na pomoc, lecz Gasparda - niestety - nie udało się uratować...

Dowiedz się więcej na temat: WWE | Shad Gaspard

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje