Reklama

Reklama

Wieszczek-Kordus po drodze na igrzyska chce skoczyć ze spadochronem

Skok na spadochronie to kolejne wyzwanie, o jakim marzy zapaśniczka Grunwaldu Poznań Agnieszka Wieszczek-Kordus. Brązowa medalistka olimpijska chciałaby spróbować jeszcze przed wrześniowymi mistrzostwami świata. Innego zdania jest jej trener Piotr Krajewski.

Urodzona w Wałbrzychu 28-letnia zawodniczka nie ustaje w poszukiwaniach sposobów na adrenalinę. - To dobry, w pełni dozwolony sportowy środek dopingowy. Po akrobacjach lotniczych, następnym moim wyzwaniem jest skok spadochronowy - powiedziała.

Trener Krajewski na tę wiadomość złapał się za głowę. - Jeśli już tak musi być, to po kwalifikacjach olimpijskich - ocenił. - Chciałabym jednak wcześniej, bo wtedy szanse na bilet do Londynu będą większe - odparła.

Wieszczek-Kordus nie przepuści żadnej okazji dostarczającej jej adrenaliny, oczekując, że przysporzy waleczności na zapaśniczej macie. Ostatnim sposobem na to był udział w lotniczych akrobacjach samolotu grupy "Żelazny". - Było super! Przeżyłam niezapomniane chwile - podkreśliła.

Reklama

Zapaśniczka chce jak najlepiej przygotować się do olimpijskiej kwalifikacji, o którą będzie walczyć w mistrzostwach świata w Stambule (12-18 września). Przyznała, że po urodzeniu córki Gabrysi, zrobiła się "jakaś miękka, mniej odporna i zadziorna".

- Poszukiwałam sposobów na powrót do waleczności. Potrzebowałam mocnego uderzenia, czegoś, co mnie nakręci i da kopa. Napisałam do Wojtka Krupy, pilota grupy Żelazny występującej w pokazach lotniczych. Chciałam, aby pod wpływem wysokich przeciążeń w trakcie lotu tak poprzewracało mi się w głowie, bym do walk przystępowała z nową energią - powiedziała z uśmiechem.

Jej propozycja spotkała się z przychylnym odzewem lidera grupy. - Wiedziałam, że w dotychczasowych pokazach zginęło czterech pilotów, ale nie mogłam doczekać się startu z lotniska w Kobylnicy pod Poznaniem. Akrobacji na czerwono-białym Zlinie dokonywał ze mną Piotr Surmiński; lot rejestrowały kamery umieszczone na skrzydłach i w kabinie. Zdjęcia z akrobacji zachowałam sobie na pamiątkę, by pokazać je kiedyś dzieciom i wnukom. Było fantastycznie! - podzieliła się wrażeniami.

Zdobywczyni czterech brązowych medali mistrzostw Europy (2006, 2007, 2009, 2011) dodała, że podobno niektórzy cywile mają po czymś takim dość latania. - A ja z chęcią poleciałabym jeszcze raz. Żadna karuzela, żaden szalony diabelski młyn już mnie nie zachwycą - podkreśliła.

Wieszczek-Kordus pełni trzy razy w miesiącu służbę w Zespole Sportowym Sił Powietrznych, którego bazą jest lotnisko w Krzesinach pod Poznaniem. Do 4 lipca trenować będzie w klubie, a 7 lipca uda się do Madrytu, gdzie wystąpi w międzynarodowym turnieju FILA (9-10 lipca). Potem jeszcze przez pięć dni pozostanie w stolicy Hiszpanii, by trenować.

Rozmawiał Andrzej Basiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama