Reklama

Reklama

Trener kadry judo po obozie w Zakopanem: teraz z ilości możemy przejść w jakość

"Wykonaliśmy potężną pracę na zgrupowaniach i teraz możemy już z ilości przejść w jakość, a przed nami najważniejszy cel sezonu - walka o kwalifikacje olimpijskie" - podsumował w rozmowie z PAP zakończone zgrupowanie w Zakopanem Mirosław Błachnio - trener główny kadry narodowej judo.

"Zakopane, Giżycko, Cetniewo, potem turniej na Słowacji i teraz znów Zakopane. W sumie cztery trzytygodniowe zgrupowania i to w krótkim czasie, bo od momentu, gdy w dobie pandemii można już było podjąć treningi. Potężna praca, baza motoryczna i techniczna zrobiona, ale muszę przyznać, że widać zmęczenie wynikające z nawarstwienia dotychczasowego wysiłku i to bez możliwości pełnej regeneracji"  - ocenił szkoleniowiec.

Reklama

W sumie w stolicy polskich Tatr z niewielkimi przerwami, spowodowanymi np. badaniami czy studiami, trenowało 21 zawodniczek i zawodników. Było dużo "maty" oraz dbania o siłę i wytrzymałość. Błachnio podkreślił też, że jest zwolennikiem korzystania z walorów, jakie oferują góry.

"To nie tylko przewietrzenie głów, ale i doskonałe miejsce treningowe, więc mimo okresu wymagającego ściśle specjalistycznych zajęć i dbania o motorykę, wybraliśmy się kilka razy w Tatry".

Szkoleniowiec dodał, że jest pod wrażeniem wytrzymałości i determinacji całej ekipy. "Bo na tym zgrupowaniu, podobnie jak na poprzednich, każdy zaciskał zęby i dawał z siebie wszystko. Są oczywiście jakieś tam drobne kontuzje czy urazy, ale nic takiego co by kogoś eliminowało ze startu".

A najbliższe zawody już od 2 października. Zapytany, jak ocenia przygotowanie do mistrzostw Polski w Trzciance, Błachnio powiedział, że powinno być dobrze.

"Wszyscy są już praktycznie gotowi, ale ten ostatni szlif, złapanie świeżości i głodu maty zostawiam trenerom klubowym, którzy na pewno dobrze to dopracują według swoich, sprawdzonych receptur" - zaznaczył i dodał, że głównym celem sezonu jest kontynuacja przerwanej przez ogłoszenie pandemii walki o paszporty olimpijskie.

"Pierwszy, najwyżej punktowany Grand Slam w Budapeszcie być może odbędzie się pod koniec października. Potem bardzo ważne listopadowe  mistrzostwa Europy, a w grudniu kolejny Grand Slam, tym razem w Japonii. Mam więc nadzieję, że po tych startach do grupy, która już dziś ma kwalifikacje, dołączą kolejni i na igrzyskach w Tokio powalczymy nie tylko indywidualnie, ale i drużynowo" - zapowiedział trener kadry.

Selekcjoner przypomniał, że do tej pory paszporty olimpijskie mają: w kategorii 52 kg Agata Perenc (KS Polonia Rybnik), w 57 Julia Kowalczyk (KS Polonia Rybnik) i Anna Borowska (KS Kejza Team Rybnik) - do Japonii może jednak  pojechać tylko jedna z nich. W 63 kg Agata Ozdoba-Błach (AZS AWF Wrocław), w 78 Beata Pacut (GKS Czarni Bytom), oraz w + 100 kg Maciej Sarnacki (TS Gwardia Olsztyn).

"Niewiele do celu brakuje Piotrkowi Kuczerze (KS Kejza Team Rybnik) i Wiktorowi Mrówczyńskiemu (KS AZS AWF Katowice). Mam nadzieję, że i oni będą mieli szansę zaprezentować się w Tokio" - podsumował Błachnio.

Autor: Joanna Chmiel

Dowiedz się więcej na temat: judo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje