Reklama

Reklama

Tokio 2020. Sukces Robaka i duży dylemat szkoleniowca kadry taekwondo

Świeżo upieczony mistrz Europy w taekwondo Karol Robak (OŚ AZS Poznań) po życiowym sukcesie liczy na udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk, ale ma mocnego konkurenta - Adriana Wojtkowiaka. Trener kadry Waldemar Łakomy stoi przed ogromnym dylematem.

W Rio de Janeiro poznaniak mając niespełna 19 lat zadebiutował w zmaganiach olimpijskich i zajął dziewiąte miejsce. Potem jego kariera trochę wyhamowała, przytrafiły mu się poważne kontuzje, ale też zawirowania pozasportowe. Rok temu "wypisał" się z kadry, chciał przygotowywać się indywidualnie i został zawieszony przez związek. Jesienią wrócił do szkolenia centralnego, zmienił kategorię wagową z 68 na 80 kg.

"Nie byłem już w stanie +robić+ wagi do 68 kg. To jest bardzo wycieńczające i na pewno nie byłbym w stanie zbudować optymalnej formy na igrzyska. Jeszcze 2-3 razy w roku byłbym w stanie utrzymać wagę, ale kilkanaście razy - to niemożliwe. Dlatego podjąłem decyzję, że przechodzę do kategorii 80 kg" - powiedział PAP Robak.

Reklama

W Sofii startował jednak w wadze... 74 kg, bowiem w 80 wystąpił inny zawodnik OŚ AZS Poznań - Adrian Wojtkowiak. Robak sięgnął po największy sukces w karierze pokonując w finale reprezentanta Bośni i Hercegowiny Nedzada Husica 16:12. Trener kadry Waldemar Łakomy wspomniał, że jego podopieczny początkowo bez entuzjazmu przyjął propozycję startu w niższej kategorii.

"Obaj zawodnicy walczyli o prawo startu w mistrzostwach Europy. Tę rywalizacje wygrał Adrian Wojtkowiak, dlatego Karolowi zaproponowałem występ w wadze 74 kg. Początkowo nie chciał się zgodzić, ale przespał się z tym i wystartował. W Bułgarii walczył jak "kiedyś", jak przed igrzyskami w Rio de Janeiro. Pokazał swój dobry styl, nie kombinował i wykorzystał wszystkie swoje najlepsze elementy. Karol jest typem zawodnika "imprezowego", nie mylić z imprezowiczem. Po prostu potrafi świetnie przygotować się na najważniejsze zawody rangi mistrzostw Europy czy świata" - przyznał szkoleniowiec.

Sam zawodnik musiał przed zawodami zbijać wagę, ale nie przeszkodziło mu to w zaprezentowaniu optymalnej formy.

"Na pewno finałowa walka z Bośniakiem była najtrudniejsza, bo zmęczenie dawało się we znaki, ale trzeba było zachować koncentrację i głód wygranej. Przed turniejem musiałem zbić wagę, ale jeżeli wszystko robi się profesjonalnie, z pomocą dietetyka, to można zachować siły i nic nie stracić" - tłumaczył Robak.

Kategoria, w której zdobył tytuł, nie jest olimpijską, dlatego szansy na zakwalifikowanie do igrzysk może szukać tylko w wadze 80 kg. W cięższej kategorii wystąpił już w dwóch zawodach Pucharu Świata i w obu imprezach odpadł w pierwszej rundzie. Jak zaznaczył, przegrał z bardzo wymagającymi rywalami.

"Niestety, któryś z zawodników pewnie nie będzie mnie lubił"


"Startowałem jako zawodnik nierozstawiony i na początku trafiałem na silnych przeciwników. Raz walczyłem z mistrzem Europy, innym razem za rywala miałem bardzo silnego Uzbeka. Walki były całkiem dobre, a moja dyspozycja też nie była najwyższa, bo z formą celowałem na mistrzostwa Europy. Z drugiej strony wiem, że jeszcze mam zapas, mam się z czego odbić" - zauważył.

Trener kadry ma ogromny dylemat przed kontynentalnym turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk, który - podobnie jak mistrzostwa Europy - rozegrany zostanie w stolicy Bułgarii. Każda federacja może zakwalifikować najwyżej czterech zawodników na igrzyskach, a Polska ma już jedno miejsce zapewnione. Jeszcze pod koniec 2019 roku przepustkę olimpijską uzyskała Aleksandra Kowalczuk (OŚ AZS Poznań) w wadze +73 kg.

W Sofii w kobiecej kategorii 57 kg wystąpi Patrycja Adamkiewicz (AZS AWF Warszawa), a w męskiej 68 kg - Mateusz Szczęsnowski (AZS AWF Kraków). Łakomy nie ukrywa, że nie zadecydował jeszcze, kto będzie rywalizował w wadze 80 kg.

"Mam dwóch zawodników z mojego klubu, których znam praktycznie od dzieciaka. Nie ukrywam, że stoję przed dużym dylematem. Mam czas do 28 kwietnia, kiedy mija termin zgłoszeń. Muszę wszystko przeanalizować jeszcze z wydziałem szkolenia, ale to ja muszę podjąć tę decyzję. Niestety, któryś z zawodników pewnie nie będzie mnie lubił... W poniedziałek wyjeżdżamy do Giżycka na dwutygodniowe zgrupowanie i tam wszystko się rozstrzygnie" - przyznał Łakomy.

Robak liczy, że ostatni sukces może być jego mocną kartą przetargową.

"Uważam, że z Adrianem jesteśmy zawodnikami walczącymi na podobnym poziomie. Myślę, że tytuł mistrza Europy jest dużym argumentem, ale zobaczymy, na kogo trenerzy postawią" - podsumował Robak.

Z turnieju kwalifikacyjnego awans do igrzysk wywalczą finaliści.

Marcin Pawlicki



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje