Najman: Właśnie dlatego mnie nienawidzą

Marcin Najman wychodził do ringu do walki wieczoru gali MMA Attack2 z Robertem Burneiką, czyli "Hardkorowym Koksem" przy dźwiękach jednego z najsłynniejszych polskich protest-songów, ale na niewiele mu się to dało. Nawet "Arahja" grupy "Kult" nie uchroniła Najmana przed katastrofą.

Podczas piątkowej gali w katowickim "Spodku" Marcin Najman został znokautowany przez Burneikę w drugiej rundzie i można było zacytować słowa z "Arahji": "Moje ciało murem podzielone". Marcin był zbity na kwaśne jabłko.

Reklama

- W pierwszej rundzie wykonałem plan taktyczny, tak jak było założone. W drugiej byłem troszkę wolniejszy w nogach po tych pięciu minutach skakania, więc dlatego Burneice łatwiej było mnie dopaść - tłumaczył przyczyny porażki Marcin Najman.

Wykreowany w "Big Brotherze" fighter po porażkach z Mariuszem Pudzianowskim, Przemysławem Saletą, a teraz z "Hardkorowym Koksem" mówi "pas" i kończy karierę. Ma dość nie tylko porażek, ale tego, że ludzie gwiżdżą na niego i lżą go.

- Nie jestem lubiany, a to przez to, że w walkach wieczoru, w których ostatnio brałem udział, byłem kreowany jaklo ten zły i tylko dlatego, że tak chciały media i organizatorzy. Ten cały motłoch daje się niestety ogłupiać mediom i wszystkim dookoła - wyjaśniał Najman w "Super Expressie". - Już kiedyś Józef Piłsudski powiedział o naszym narodzie: "Naród wspaniały, ale ludzie kur...". I ja się pod tym podpisuję.

Na Najmana gwiżdżą, ale nikt mu nie zabierze popularności i zarobionych podczas walk pieniędzy.

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Najman | Pudzianowski | Przemysław Saleta | MALKOWSKI

Reklama

Reklama

Reklama