Reklama

Reklama

MMA. Paweł "Plastinho" Pawlak: UFC? Może jeszcze tam wrócę, trzymam kciuki za Błachowicza

"Miałem pecha w UFC, ale kto wie, może jeszcze tam wrócę. Trzymam kciuki za Janka Błachowicza. Dziś moim głównym celem jest obrona pasa mistrzowskiego Babilon MMA w wadze średniej" - powiedział PAP Paweł Pawlak, który walczył dla największej organizacji Ultimate Fighting Championship.

Za niecały tydzień, tj. 30 kwietnia łodzianin Pawlak (17-4-1) w pojedynku wieczoru na gali studyjnej "Babilon MMA 21" spotka się z Rosjaninem Siergiejem Guzewem (20-3). Dla Polaka to pierwsza obrona tytułu federacji Babilon MMA, który zdobył pod koniec 2020 roku, wygrywając na punkty z Adrianem Błeszyńskim (9-4-1).

Paweł "Plastinho" Pawlak w latach 2014-2015 rywalizował dla UFC - największej organizacji MMA na świecie. "Triumfowałem w jednej z trzech walk i niestety przygoda się skończyła, cóż takie życie. Ale oczywiście chciałbym wrócić, jestem starszy i zdecydowanie mocniejszy. Wtedy spaliłem się tak naprawdę na starcie. Teraz pokazałbym się z dużo lepszej strony" - przyznał 32-letni zawodnik.

Reklama

Ostatniego dnia kwietnia czeka Pawlaka jedno z najtrudniejszych wyzwań w karierze w mieszanych sztukach walki. 38-letni Guzew to zawodnik niepokonany od 2011 roku, a w rekordzie ma aż 13 poddań.

"Do tego nigdy nie przegrał przed czasem oraz bił się już parę razy na dystansie 25 minut, więc jest naprawdę niebezpieczny. To rywal bardzo mocny w parterze oraz w zapasach. W ogóle jest bardzo wszechstronny w każdej płaszczyźnie. Nie walczył od półtora roku, ale tylko dlatego, że jest pandemia i nie ma gal. Zapewne będzie chciał wrócić z mocnym przytupem, ale i ja mocno wierzę w swoje zwycięstwo. Jeśli marzę o powrocie do UFC, to muszę pokonać Rosjanina" - podkreślił Pawlak.

Jedną z gwiazd współczesnego MMA jest Błachowicz (28-8), mistrz UFC kategorii półciężkiej. W kolejnej walce ma się spotkać z Brazylijczykiem Gloverem Teixeirą (32-7). "Janek jest wielką motywacją dla polskich zawodników. Udowadnia, że jeśli tylko się chce, to można wszystko. Jemu też nie szło zbyt dobrze w UFC, miał kilka porażek, ale dalej dążył do celu i dziś jest czempionem. Jest prawdziwą polską siłą i trzymam kciuki za jego sukces z Teixeirą. Z rodaków, którzy parę lat temu byli w Ultimate Fighting Championship, został tylko Błachowicz. Mnie się nie udało. Ciężka praca popłaca, dlatego pracuję ze zdwojoną mocą" - podkreślił zawodnik klubu Octopus Łódź.

Pawlak walczy w MMA od ponad 10 lat, a od 2017 roku dla federacji Tomasza Babilońskiego. "W następny piątek czeka mnie bardzo poważny test umiejętności. Sam jestem ciekawy jak sobie poradzę z tak mocnym rywalem. Uważam, że od początku roku zrobiłem bardzo duży progres. Plan na walkę jest gotowy i sądzę, że zaskoczę Siergieja" - podsumował Pawlak.

W wadze piórkowej mistrzem Babilon MMA jest Daniel "Rutek" Rutkowski, były mistrz kraju i reprezentant w zapasach, który świetnie radzi sobie także od niedawna w boksie zawodowym. Podczas gali 30 kwietnia w gronie zawodowców zadebiutuje jego brat Grzegorz, także zapaśnik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy