Reklama

Reklama

Mistrzyni Europy w zapasach Zasina: Zaczęłam wygrywać z głową

Po zakończeniu mistrzostw Europy w zapasach w Tbilisi zdobywczyni złotego medalu w kategorii 51 kg Roksana Zasina wyjechała do Grecji, gdzie wypoczywała i trenowała. - Nauczyłam się wygrywać z głową - wspomina sukces w Gruzji.

- Start w Gruzji był w znacznym stopniu przełomowy w mojej dotychczasowej karierze. Nauczyłam się +wygrywać z głową+, co nie oznacza tylko konsekwentnego realizowania założeń taktycznych, ale przede wszystkim pokonywanie psychicznych słabości i uprzedzeń. Natomiast tygodniowy pobyt w Grecji przydał mi się bardzo do zregenerowania sił - powiedziała Zasina po powrocie do kraju.

Tbilisi nazywa kamieniem milowym, od którego rozpoczyna się nowy, pomyślniejszy etap jej kariery. - Problem z blokadą w głowie miałam od zawsze i na najbardziej liczących się imprezach, takich jak mistrzostwa Europy i świata, dawał mi się szczególnie we znaki. Nie potrafiłam sobie poradzić ze startowym stresem, ale mam nadzieję, że teraz mam to już za sobą. Przemiana wymagała systematycznej pracy nad sobą. Poradziłam sobie bez pomocy psychologa.

Reklama

- Do tegorocznych ME podeszłam ze stoickim spokojem. Gdzieś w głębi duszy czułam, że mogę zdobyć na tej imprezie najcenniejsze trofeum i zostać mistrzynią. Jestem szczęśliwa i dumna, że cel ten udało się zrealizować. W Tbilisi wygrywałam czterokrotnie, a najtrudniejszą rywalką okazała się Rosjanka Jekatierina Krasnowa, dwukrotna brązowa medalistka poprzednich ME - podkreśliła zawodniczka Zgierskiego Towarzystwa Atletycznego.

Dwutygodniowy pobyt w Grecji uważa za bardzo pożyteczny. - Wypoczywałam w pięknej miejscowości Sarti, na północnym wschodzie tego kraju, na Półwyspie Chalcydyckim nad Morzem Egejskim. Gdy Polska trwała jeszcze w okowach zimy, ja mogłam rozkoszować się słoneczną pogodą i malowniczymi krajobrazami. Pobyt posłużył mi wyciszeniu się i nabraniu sił przed kolejną częścią sezonu. Oczywiście nie zaniedbałam treningów, gdyż na tym etapie nie można sobie pozwolić na zupełny luz -  ćwiczyłam na macie z zawodniczką z Bułgarii - wspomina.

Zapytana o swoje zapaśnicze atuty odpowiada, że są nimi wytrzymałość i nieustępliwa walka do końca. - Oczywiście, cały czas muszę pracować nad kontrolowaniem stresu przed turniejowymi występami - dodała.

Zasina ukończy w sierpniu 25 lat. Zapasy trenuje od 15. roku życia. Zaczęła zupełnie przypadkowo w gimnazjum, kiedy nauczyciel wf namówił ją i koleżanki do uczestniczenia w zawodach, bo szkole brakowało punktów. Jest wychowanką KS "20" Łódź, a jej pierwszymi trenerami byli Jacek i Jerzy Górscy, byli zapaśnicy ŁKS, medaliści MP. Obecnie szkoli ją w ZTA Zgierz trener Jakub Filipowicz.

W 2008 roku zadebiutowała w mistrzostwach świata juniorek w Kanadzie i zajęła ósme miejsce. Rok później była 12. w MŚ seniorek w duńskim Herning, a w 2010 roku w Moskwie, na tej samej rangi zawodach zajęła piątą pozycję. W ub.r. w ME w Belgradzie także była piąta, a poza tym zajęła trzecie miejsce w turnieju Golden Grand Prix w Baku oraz czwartą lokatę z reprezentacją na Drużynowym Pucharze Europy w Moskwie.

Jest panną, ma starszego brata i młodszą siostrę. - Mamy zupełnie różne zainteresowania, jednak nie zmienia to naszych dobrych relacji między sobą. Czas po treningach lubię spędzać z siostrzenicami, które uwielbiam.

Z rodzicami i siostrą mieszka w Łodzi, skąd na treningi dojeżdża do Zgierza.

Czy interesuje się innymi dyscyplinami sportu? - Absolutnie nie ograniczam swoich zainteresowań tylko do zapasów. Do niedawna kibicowałam Adamowi Małyszowi, a teraz wzorem do naśladowania jest dla mnie Tomasz Adamek. Obaj słyną z waleczności, co mi szczególnie imponuje. Wiele sympatii i podziwu mam też dla naszych piłkarzy ręcznych - powiedziała Zasina.

Rozmawiał Andrzej Basiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL