Mike Tyson oszalał. "Bestia" z gigantem wchodzą do ringu. 59-latek w niebezpieczeństwie
Co najlepszego robi Mike Tyson? Czy legenda boksu zawodowego, jeden z najbardziej rozpoznawalnych pięściarzy globu w historii, wszystko dokładnie przemyślał? Przecież już na godziny przed ostatnią "walką", gdy on i Jake Paul zbliżali się do ringu, najmłodszy mistrz wagi ciężkiej ogłosił: "Niedługo umrę", a po pojedynku ujawnił, że w czerwcu zeszłego roku prawie umarł, mając osiem transfuzji krwi. A mimo to obwieścił, że jest już ustalone miejsce i przybliżony termin konfrontacji z prawdziwym gigantem. Oto nazwisko!

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Mike Tyson odcisnął olbrzymie, wręcz niemierzalne piętno na boksie zawodowym. Chyba nie ma na świecie eksperta, który wymieniając "10" najlepszych pięściarzy w dziejach tego sportu, w swoim zestawieniu pominąłby "Żelaznego Mike'a". A wielu umieściłoby tego asa, niegdyś nazywanego "najniebezpieczniejszym człowiekiem na ziemi", w ścisłej czołówce.
Mike Tyson pisze się na szaleństwo. Ogłasza rywala, datę i miejsce
Tym bardziej mogą dziwić takie słowa, jak te, które "Bestia" (to kolejne z popularnych pseudonimów legendy) wypowiedziała na godziny przed ostatnią walką. Walką szaloną, bo podniszczony sportem i naruszony przez lata niehigienicznym życiem Tyson zdecydował się wyjść do młodszego, 27-letniego Jake'a Paula. To, że przegra, było tak oczywiste, jak fakt, że po nocy przychodzi dzień. Jedyna wątpliwość dotyczyła tego, czy przegrana będzie dramatyczna i doznana na przykład przez ciężki nokaut. Drugi scenariusz na szczęście nie miał miejsca, także dzięki ludzkiej postawie Paula.
- Co mnie obchodzi moje dziedzictwo? Nigdy nie wiedziałem, czym jest dziedzictwo, a ludzie zaczęli rzucać tym słowem tak swobodnie. Dziedzictwo brzmi dla mnie jak ego. Niedługo umrę. Kogo obchodzi, co ktoś pomyśli o mnie, kiedy umrę? - wypalił wówczas Tyson.
Po tej "chorej" walce pojawiło się kolejne mroczne wyznanie, znów wypowiedziane z ust Tysona. Na koncie w portalu X weteran ringów zamieścił dramatyczny w swojej treści wpis, w którym przyznał, z jak olbrzymimi problemami borykał się, gdy sposobił się do konfrontacji z Paulem. - W czerwcu prawie umarłem. Miałem osiem transfuzji krwi. Straciłem połowę krwi i 25 funtów (ponad 11 kilogramów - przyp.) w szpitalu. Musiałem walczyć, żeby wrócić do zdrowia, więc wygrałem.
Tyson dodał coś jeszcze: - Nie żałuję, że wszedłem do ringu po raz ostatni.
Cały wpis Tysona poniósł się nieprawdopodobnie. Tylko najwięksi przywódcy świata są w stanie, i to nie zawsze, "wykręcać" takie liczby. Gratulowali mu m.in. Elon Musk oraz Donald Trump junior.
Bałem się, że rozsądek to jedno, ale dalsza pokusa podnoszenia z ringu bajońskich kwot, będzie silniejszą determinantą. I to właśnie się dzieje. Tym razem jednak koncepcja wydaje się chyba ciut bardziej przemyślana, bo naprzeciw "Bestii" ma stanąć Floyd Mayweather junior. Inny z byłych gigantów światowego boksu, 48-letni, który nad życie kocha przede wszystkim pieniądze, epatując swoim bogactwem na lewo i prawo. Ten pomysł jest o tyle mądrzejszy, że różnica wieku wynosi "tylko" 11 lat, a w dodatku "Money" zdobywając mistrzowskie tytuły w pięciu kategoriach wagowych doszedł do dywizji junior średniej (od junior lekkiej).
Walka odbędzie się w marcu i w Afryce. To będzie niesamowite. Pobijemy wszystkie rekordy. To będzie jedno z największych wydarzeń w historii tego sportu
Jeśli nic się nie zmieni, Tyson wejdzie do ringu w wieku niespełna 60 lat...













