Reklama

Reklama

Kickboxing. Jerome Le Banner uciszył arenę, nokautując Rosjanina

Sam leżał na deskach i to dwukrotnie, ale pozbierał się i brutalnym kopnięciem lewą nogą, pod żebro, powalił "Tarzana" z Rosji - Wiaczesława Dacika. Jerome Le Banner, bo o nim mowa, skradł show na gali World Cup TNA Fights w Kazaniu. Za 10 dni legendarny francuski kickbokser skończy 47 lat, a nadal jest twardy jak żelazo.

Starcie Le Bannera z Dacikiem było walką wieczoru na gali, podczas której nasz Michał Turyński (24-11) pokonał Rumuna Valentina Bordianu (11-5).

Reklama

Gdy Le Banner odnosił pierwsze zwycięstwo zawodowe w 1992 r, urodzony w Słancach pod Lenngradem Dacik był już notowany przez milicję. Głowy do nauki nie miał, z technikum go wyrzucili. Dlatego zajął się walkami w muay thai, gdzie szło mu znacznie lepiej.

Sport nie wypełniał Wiaczesławowi życia do końca. Ciągnęło go na złą ścieżkę. Za serię grabieży w 2007 r. został aresztowany, po czym osadzono go w klinice psychiatrycznej. Uciekł z niej w 2010 r. Nielegalnie przedostał się do Norwegii, gdzie zabiegał o status uchodźcy politycznego. Norwegowie nie poznali się na jego talencie aktorskim. Deportowali go do Rosji, a w ojczyźnie dostał wyrok pięciu lat pozbawienia wolności.

Z krasnojarskiej kolonii Dacik wyszedł w marcu 2016 r. I dał się skusić do powrotu na zawodowy ring, tudzież oktagon. Walka z Le Bannerem była jego trzecią, szkoda tylko, że wielki Rojanin nie zadbał o dietę, gdyż wielki brzuch doskwierał mu w późniejszej fazie pojedynku.

Dowiedz się więcej na temat: Jerome Le Banner

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama